wtorek, 17 marca 2015

Porozmawiaj ze mną!

"Człowiek rozwija się w dialogu" Józef Tischner

Jak na co dzień wyrażasz swoją miłość do dziecka? Wybierasz dla niego najlepszy żłobek/przedszkole/szkołę? Gotujesz zdrowe posiłki, rozpieszczasz deserami, słodyczami, ulubionymi przekąskami? Dbasz o to, żeby było czyste i nosiło modne/stylowe ubrania? Pilnujesz porządku w jego pokoju, dekorujesz go tak, żeby czuło się w nim dobrze? Wychodzisz z nim na place zabaw, spacery lub wycieczki? A może organizujesz mu dodatkowe zajęcia sportowe, językowe, plastyczne? Ciężko pracujesz, bierzesz nadgodziny, starasz się, żeby niczego mu nigdy nie zabrakło?  

Każdy z nas ma inną receptę na okazywanie miłości. Niektórzy odnajdują ją w tych małych elementach z których zbudowana jest nasza codzienność. Niektórzy czują ją wtedy, kiedy wypowiadają do dziecka słowa: "kocham Cię", "jesteś dla mnie ważny", "jestem z Ciebie dumna". Są oczywiście i inne sposoby okazywania miłości. Niemniej najważniejszym elementem spajającym te wszystkie fragmenty jest właściwa komunikacja z dzieckiem. Bo to właśnie ona buduje Wasze relacje. Rozmowa z dzieckiem jest kluczowym komponentem niezbędnym do zrozumienia jego oczekiwań i emocji.

W ostatnim czasie sporo czasu poświęciłam tematyce związanej z rozwijaniem swoich umiejętności komunikacyjnych z dzieckiem. Czytałam książki, brałam udział w konferencji "Jak zostać coachem swojego dziecka", uczestniczyłam w warsztatach "Czy chciałbym mieć takich rodziców?", dużo rozmawialiśmy na ten temat z mężem. Dlaczego akurat teraz? 

Powodów było kilka, najważniejszym była obserwacja dziecka, które z każdym dniem jest coraz mądrzejsze, coraz lepiej świadome swoich emocji i coraz bardziej wymagające w stosunku do nas. W ostatnim czasie zauważyłam, że są takie chwile, że brakuje mi argumentów do rozmowy z nią najczęściej wtedy, kiedy nasze relacje obarczone są silnymi emocjami. Nie zawsze pojawia się wtedy przestrzeń na tłumaczenie jej mojej racji. Nie lubię wtedy występować z pozycji władzy nad nią i używać tak popularnych wśród rodziców zwrotów jak: "tak ma być, bo ja tak chce", "masz mnie słuchać, to ja mam rację", albo "takie są zasady", "tak należy robić". Nie lubię takiej komunikacji, bo te słowa wywołują we mnie dyskomfort, a często jeszcze bardziej eskalują problem. Bywa tak, że wywołują w dziecku poczucie krzywdy. A przede wszystkim utrwalają we mnie taki sposób komunikacji i powodują, że coraz częściej będę w rozmowie z dzieckiem podkreślać swoją władzę i moje zasady. Dodatkowym, nie mniej ważnym bodźcem do zmiany był reportaż, który prezentował wyniki badania uczniów gimnazjalnych wskazujący na to, że 3/4 dzieci uważa, że rodzice z nimi w ogóle nie rozmawiają. Rozkazują, przekazują komunikaty, krytykują, monologują. Ale nie rozmawiają. Poczułam, że nie chciałabym znaleźć się w tym gronie rodziców. Zła komunikacja z dzieckiem nie stwarza mu dobrych warunków do rozwoju, do wzrastania, do wiary w swoje możliwość. A ja pragnę aby moje dziecko miało mocne korzenie i wielkie skrzydła. Na szczęście każdy moment jest dobry do zmiany. Każda chwila jest dobra na naukę. Zaczęłam się uczyć rozmawiać z moim dzieckiem na nowo.

Trenerzy, z którymi miałam przyjemność się zetknąć w ostatnim czasie byli zgodni. To poprzez nieustanne zadawanie dziecku pytań, w drodze rozmowy, negocjacji i mediacji, tworzy się zdrową relację pomiędzy wami. To najkorzystniejszy sposób komunikacji, który nie dość, że prowadzi do korzystnych rozwiązań dla wszystkich stron, to dodatkowo pozwala na prawdziwe poznawanie się na każdym etapie rozwoju twojego dziecka. Tylko tyle i aż tyle. Prosty przykład. Dziecko nie chce jeść. Nie zmuszaj, nie szantażuj, nie odwołuj się do przekupstwa, groźby, błagania. Zapytaj dlaczego nie chce jeść i zadawaj to pytanie tak długo, aż uzyskasz prawdziwy powód. Wiedza, którą odkryjesz może Cię zaskoczyć. Tak przynajmniej stało się w kilku przypadkach ze mną. 

Twoje słowa naprawdę mają wielką moc. Jak się przekonałam, niewielka korekta w moim zachowaniu spowodowała, że wszystkie wcześniejsze "trudne wyzwania" w relacjach z dzieckiem, szybko zamieniły się w "oswojone wyzwania", które można rozwiązywać bez emocji, łez i wyrzutów sumienia. Jestem dumna z tego, że rację zastąpiłam relacją. Rację ma każdy i tym samym nie ma jej już nikt. Moja recepta na okazywanie dziecku miłości jest prosta.

Mniej rad. Więcej pytań. Więcej wolności i odpowiedzialności.

3 komentarze:

  1. więcej pytań, dokładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. to prawda słowa mają wielką moc juz od samego początku kształtują dzieci

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo madrze myslisz i piszesz. W 100% popieram Twoje metody wychowawcze bo sama je stosuje. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń