niedziela, 15 marca 2015

Niedziela z książką "Piotruś Pan i Wanda" J.M. Barrie


 "Musisz pomyśleć o czymś cudownym. A takie myśli uniosą cię same w powietrzu" J.M. Barrie

Już dawno nie byłam tak mocno podekscytowana, jak w dniu, kiedy wraz z córką sięgnęłam po książkę "Piotruś Pan i Wendy". To niewątpliwie jedna z ulubionych książek mojego dzieciństwa i zjadała mnie ciekawość, czy córka słuchając tej powieści, również podzieli moją sympatię do tej ponad stuletniej historii wiecznego chłopca. 

Jak Wy poznaliście Piotrusia Pana? Są pewnie tacy, którzy przeczytali tą piękną klasyczną powieść w dzieciństwie. Są i tacy, którzy oglądali znakomitą i klasyczną już animację studia Walta Disneya. Znajdą się wśród Was i tacy, którzy usłyszeli ją z ust swoich rodziców, dziadków czy przyjaciół. Droga do poznania tej historii nie jest istotna. Ważne jest to, że każdy wie, kim jest Piotruś Pan i czym jest jego Nibylandia.

W czasie lektury tej książki często przecierałam oczy ze zdumienia. Tym razem nie znalazłam w niej tego słodkiego, pięknego chłopca, czarującego wszystkich swoimi mlecznymi zębami. Spotkałam kogoś, kto w moim mniemaniu, nigdy nie powinien stać się wzorem dla mojej córki. Otóż Piotruś stał się w moich oczach impertynenckim  ignorantem. Bezwzględnym przywódcą i popisującym się chwalipiętą. Oszustem, spryciarzem, dzieckiem pełnym pychy i dumy. Wszystko szybko go nudzi, często zapomina o ważnych rzeczach. Dręczą go straszliwe koszmary. Jego obecność wywołuje we wszystkich żądzę krwi, a on sam najbardziej szczęśliwy jest wtedy, kiedy idzie zabijać swoich wrogów. Hejże! - Pomyślałam. - Toż to antybohater! Dlaczego wcześniej tego nie zauważałam? Podobnie jak moi rówieśnicy kochałam Piotrusia i bardzo pragnęłam znaleźć się wraz z nim w Nibylandii, by przeżywać niezapomniane przygody. 

Dla odmiany arcy wróg Piotrusia, Kapitan Hook, stał się nagle w moich oczach bardziej ludzki i prawdziwy. Jest inteligentnym, wrażliwym i bardzo samotnym dżentelmenem. Ma styl, dręczą go rozterki  i jest znerwicowany, szczególne wtedy, kiedy słyszy dźwięk tykającego zegara, znajdującego się w brzuchu pewnego namolnego krokodyla. Rozumiem jego motywacje, emocje i niepewność. Prawda jest taka, że chciałabym go przytulić i pocieszyć. Czy nie powinnam czuć tych emocji w stosunku do wiecznego chłopca?

Niewątpliwie "Piotruś Pan i Wanda" jest uosobieniem wielu dziecięcych marzeń. Abstrahując od okropieństwa śmierci, która jest częstym elementem przygód Piotrusia, Nibylandia jest miejscem gdzie żadne dziecko nigdy nie będzie odczuwać nudy. Syreny, laguny, magia, wróżki, czerwonoskórzy wojownicy, piraci, zabawa i ucieczka przed czasem w wieczną młodość sprawiają, że każdy znalazłby tam zajęcie dla siebie.

"Piotruś Pan i Wanda" to obowiązkowa pozycja każdej dziecięcej biblioteczki. Malutki minus za tłumaczenie Nibylandii - Nigdylandią, oraz Dzwoneczka - Brzęczynką. Wielki plus za ilustracje Kamili Stankiewicz. Jeśli podobnie jak ja chcecie skonfrontować swojego Piotrusia, sięgnijcie proszę po tą książkę. Ciekawa jestem Waszego jej odbioru przez pryzmat dorosłości. Córka oczywiście jest oczarowana piratami i ożywiała się tylko w momentach, kiedy pojawiali się na stronach książki. Piotruś Pan jakby ją nudził, ale może mi się to tylko wydawało. Tak to już przecież bywa w Nibylandii!

Książkę można kupić na stronie Zysk i S-ka.
Rok wydania: 2014
Stron: 244
Oprawa: twarda z obwolutą
Ilustracje: Kamila Stankiewicz
Tłumaczył: Władysław Jerzyński

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz