sobota, 21 lutego 2015

Rodzina nuklearna


Jesteśmy rodziną nuklearną. Pierwsze skojarzenia czytelnika są pewnie takie, że w naszym domu na co dzień rozgrywają się dantejskie sceny, wybuchają ładunki jądrowe i katastrofy na miarę Czarnobyla. Nie jest to jednak prawdą. Termin rodziny nuklearnej powołali do życia XIX-wieczni socjologowie, obserwujący przeobrażenia ekonomiczne, kulturowe i obyczajowe, które dotykały ówczesne społeczeństwo. Nazwę tą dedykowali rodzinie dwupokoleniowej składającej się wyłącznie z rodziców i ich dzieci. Ten model stał się przeciwnością w stosunku do rodzin tradycyjnych, dużych, wielopokoleniowych, zamieszkujących ze sobą pod jednym dachem. Dziś normatywne jest to, że większość z nas prowadzi swoje gospodarstwa osobno, często z dala od własnej rodziny. Widujemy się rzadko, a czasem wcale. Dziś zastanawiałam się nad tym, jakie implikacje niesie za sobą życie w rodzinie nuklearnej. Poniżej dzielę się z Wami efektem tych rozmyślań.

Wyobraźmy sobie taką oto sytuację. Między rodzicami nie układa się dobrze. Na oczach dzieci rozgrywają się kłótnie, może dochodzi do przemocy fizycznej lub psychicznej. W rodzinie wielopokoleniowej są inni dorośli, którzy prawdopodobnie zainterweniują i załagodzą konflikt. A jeśli nie, to zaopiekują się dziećmi po to, aby rodzice mogli dojść do porozumienia. Współczesne dzieci stają się często świadkiem różnego rodzaju przemocy domowej. Dane statystyczne są przerażające. A najgorsze w tym wszystkim jest właśnie to, że dzieci nie mają żadnego wsparcia ani w najbliższej rodzinie (dziadkowie, wujostwo), ani nawet w sąsiadach, którzy z różnych przyczyn nie reagują w takich kłopotliwych sytuacjach.

Nie tylko dzieci mogą stać się ofiarą rodziny nuklearnej. Matka zamknięta przez kilka lat opieki nad małym dzieckiem w swoich przysłowiowych czterech ścianach, również może wpaść w bardzo złą kondycję psychiczną. Brak pomocy ze strony bliskich, monotonia, zmęczenie, emocjonalne huśtawki, niedosypianie, nieustanna koncentracja na dziecku. To wszystko może stać się powodem poczucia odcięcia od życia społecznego, agresji ukierunkowanej na partnera i dzieci, prowadzić do zaniżonej oceny postrzegania siebie, a nierzadko do depresji. 

Duże, wielopokoleniowe rodziny pomagają sobie w problemach finansowych. Przypominam, że w Polsce bieda jest przyczyną z powodu której Państwo odbiera rodzicom dzieci.

Konsumpcjonizm zmienił obraz współczesnej rodziny. Rodzice skoncentrowani na pracy, a w zasadzie na zarabianiu pieniędzy, mają coraz mniej czasu dla swoich dzieci. Zamiast bliskości, zabawy i rozmowy z rodzicami, czas wolny dzieci wypełniają tablety, telewizory i Internet. Jakie to rodzi konsekwencje na pewno nie muszę wspominać.

I na koniec jeszcze jedno następstwo życia w rodzinie nuklearnej. Przychodzi w końcu taki dzień, że dzieci opuszczają rodzinne gniazdko i zakładają swoje. Nierzadko oddalone całym kontynentem. Jak wtedy wygląda starość tych pozostawionych samych sobie rodziców? Słyszeliście kiedyś, żeby któryś rodzic dochodził prawa do pomocy i kontaktu od swoich dzieci? Ja nie słyszałam.

Zawsze byłam wielką orędowniczką rodzin wielopokoleniowych. Moi rodzice już nie żyją, a moje córki mają tylko jedną babcię, która w jesieni życia realizuje swoje pasje, widując się z nimi bardzo rzadko. Nie należę do ptaków samotników, które dobrze się czują w oddaleniu od swoich bliskich. Bliżej mi do surykatek, które są świadome, że wielka rodzina pozwoli im obronić się przed niebezpieczeństwami i łatwiej wychować młode. Pozostaje mi tylko mieć marzenie, że córki będą podzielać moją skłonność do życia w gromadzie i będę do końca życia czuć się młodo, mając wokół siebie mnóstwo wnuków, a kto wie, może i prawnuków. Czas pokaże.

1 komentarz:

  1. zgadza się a uwierz mi dzieci pamiętają nawet jak mają rok a teraz 4 latka to pamiętaja przemoc wobec drugiej osoby jeśli się kłucić to najlepiej tak by Dzieci nie narażać na takie widoki

    OdpowiedzUsuń