środa, 21 stycznia 2015

Podróż do Krainy Nieśpiuchów. Recenzja książki "Laura i niebieski pociąg".

Podziwiam ludzi, którzy są odważni w kreowaniu swoich marzeń, a następnie konsekwentnie je realizują. Wiele radości przyniosła mi informacja, że Agnieszka Bałaga - Kupis, autorka zaprzyjaźnionego bloga, zrealizowała swoje wielkie marzenie, którym było wydanie książki z bajkami dla dzieci. Jeszcze większą radość sprawiła nam autorka, obdarowując nas swoją książką i prosząc mnie o jej recenzję. Co też z przyjemnością czynię. 

Jedną z największych wartości, które spotykamy w książkach dla dzieci jest to, że w trakcie ich lektury bawi się zarówno czytający, jak i słuchający. Tak właśnie było w trakcie czytania "Laury i jej niebieskiego pociągu", którą to książkę zaliczam do nurtu tytułów terapeutycznych. Podróż po stronach tej opowieści pozwala dziecku oswoić własne lęki, zaś dorosły doświadcza ulgi, że nie jest osamotniony w codziennych wyzwaniach, które niesie wychowywanie małego dziecka. Po przeczytaniu pierwszego rozdziału, córka nie pozwoliła mi na chwilę wytchnienia. Kategorycznie zażądała czytania pozostałych opowieści. Aż do ostatniej strony.

Zachwyt córki nad książką był zrozumiały. Laura, główna bohaterka książki, to niemal jej lustrzane odbicie. Podobnie jak ona ma młodszą siostrę, głowę pełną emocji i skłonność do wpadania w najróżniejsze kłopoty. Córka, tak jak Laura, przeżywa swoje wielkie problemy i wyzwania. Jest zazdrosna o młodsza siostrę, nie zawsze potrafi się dzielić z innymi, czasami marudzi nad talerzem i nie zawsze właściwie dba o swoje zabawki. O ile nasza córka musi sama radzić sobie ze swoimi emocjami, nad Laurą czuwa jej wielki przyjaciel - Konduktor Sen, razem z którym przeżywa ona fantastyczne przygody, uczy się zmieniać swoje złe zachowania oraz akceptować postawę jej rodziców.

Na pierwszy rzut oka spodziewamy się słodkiej książeczki dla dziewczynki - różowej księżniczki. Ale przygody Laury, na które mknie tytułowym niebieskim pociągiem, rzadko kiedy są mdławe, pastelowe i godne tytułu wesołego marzenia sennego. Kilka z jej historii ociera się nawet o klimat lekkiego koszmaru. Spotykamy tam straszliwe trolle mieszkające w Krainie Nieśpiuchów. Krzyczą one i szarpią za włosy umęczone zabawą dzieci. Poznajemy również okrutną księżniczkę Chcę-To-Mieć, której niepohamowana żądza posiadania zabawek, doprowadziła Laurę do uwięzienia w strasznym lochu. Sama poczułam na rękach gęsią skórkę, kiedy czytałam rozdział o Krainie Niejadków, gdzie w Głównej Kwaterze Niejedzenia przerabiano głód dzieci na różne straszne choroby.

Te sugestywne obrazy spowodowały, że córka bardzo długo przeżywała przygody Laury. Mam też wrażenie, że lektura książki zasadziła w niej kilka nasion dobrego zachowania. Przekonałam się o tym już kilka chwil po przeczytaniu książki, kiedy chętniej niż zwykle zaczęła dzielić się z młodszą siostrą swoimi zabawkami, twierdząc przy tym głośno, że nie chce być złą księżniczką. Również kolacja tego dnia zniknęła z talerza w iście mistrzowskim tempie, bo przecież najedzone dzieci nie trafiają do krainy Niejadków. 

Dziś, kiedy składam słowa recenzji, książka doczekała się już trzech odczytów, a niektóre zwroty w niej występujące, wpełzły do naszego domowego słownika. Gratuluję autorce odpowiedniego doboru słownictwa, który jest właściwie dostosowany do poziomu językowego i intelektualnego kilkulatka. Czy jest to książka wyłącznie dla dziewczynek? Wydaje mi się, że problemy dotykające Laurę są na tyle uniwersalne, że każde dziecko z łatwością wejdzie w świat snutej przez autorkę opowieści. A co ważniejsze, nie pozostanie obojętny na emocje, które wywołają w nim przygody tej małej dziewczynki. Tak też stało się u nas.  

Agnieszka Bałaga - Kupis "Laura i niebieski pociąg"  - do kupienia w Empik
 
Typ okładki: twarda 

Liczba stron: 56

Wydawca: Wydawnictwo Poligraf

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz