wtorek, 16 grudnia 2014

Bogini Matka, co noc przespała.

Pojawia się przy mnie i nieśmiało pociera swoje piękne, lekko zamglone oczy. Jej usta, chwilę po cichutkim ziewnięciu, rozpoczynają nucenie uspakajającej mruczanki. "Pieśń snu", bo tak nazywam te wyjątkowe dźwięki, jednoznacznie dają mi do zrozumienia, że to właśnie ta chwila. Pora drzemki. Biorę ją na ręce, owijam miękkim, tak bardzo ukochanym przez nią kocykiem i przytulam mocno do siebie. Od kilku miesięcy to jej ulubiona pozycja do zasypiania. Nie myliłam się. Po kilku minutach pieśń cichnie, a ona zasypia. 

Kiedy odkładam ją do łóżka, ze zdziwieniem i lekkim rozbawieniem obserwuję, jak otwierają się jej oczy, a na ustach pojawia się uśmiech małego skrzata. Po kilku sekundach zrywa się i z piskiem zaczyna podskakiwać na łóżku. I nagle jesteśmy już w innej bajce, po jej senności zostało tylko wspomnienie. Powtarzam rytuał zasypiania od nowa. Przytulam ją i po kilku minutach czuję, że ponownie zanurzyła się w ramionach Morfeusza. Odkładam ją do łóżka. Nie mija dziesięć sekund, a szeroko otwarte oczy z wesołością wpatrują się w moją twarz. - Czary, myślę sobie. - Klątwa łóżkowa, dodaję. Ponownie biorę ją na ręce. Przy piątym razie nad moją głową rozbrzmiewają fanfary, a fatum łóżkowe zostaje przełamane. Patrzę w jej spokojną twarz pogrążoną w głębokim śnie i budzą się we mnie najglębsze uczucia macierzyństwa. Zasypianie dziesięciomiesięcznego dziecka powinno zostać dyscypliną sportową. Olimpijską. A sukcesy usypiających nagradzane medalami oraz dożywotnią rentą.

Dziś po niemal 1200 dniach po raz pierwszy przespałam całą noc. Bez pobudek, bez nocnego karmienia, zażywania leków, nocnych lęków czy koszmarów, bez skurczy, bólu wyrzynających się ząbków, przerw na toaletę czy bezsenności wywołanej zmęczeniem. Cała noc nie zmąconego niczym snu. Pełna regeneracji i odpoczynku. Czyżby mój szekspirowski rozdział życia pod tytułem "Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś", naprawdę dobiegł kresu? Czy to tylko jednorazowa przysługa losu dla poprawienia mojego obniżonego morale? Niezależnie od tego, jakie będą kolejne noce, dziś jestem silną i piękną boginią, która unosi się kilka centymetrów nad ziemią i wyczarowuje naleśniki samym skinieniem dłoni. Kto tego nigdy nie doświadczył, nie zrozumie.

12 komentarzy:

  1. Super :). Kto by pomyślał, że będą nas cieszyć takie rzeczy...?:))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszcze , ja nie przespałam nocy od 17 miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie będziesz musiała czekać na nią tyle, ile ja .

      Usuń
  3. Oby tak zostalo, czego życze!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja czekam na taką noc. Mądrze piszesz. Mało o was na blogu.



    OdpowiedzUsuń
  5. jak ja bym chciała przespać całą noc bez pobudek...choć Maksiu ma już ponad 4 lata, wciąż budzi się w nocy. A to napić się chce, a to siku, a to posikał...sam się boi, bo ciemno, więc woła mamę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za Wasze spokojne i przespane noce.

      Usuń
  6. obys miała już więcej takich przespanych nocy więcej bez pobudek :D

    OdpowiedzUsuń
  7. To mnie pocieszyłaś, pisząc, ze dopiero po tylu dniach :O można zaznać niczym niezmąconego snu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście każde dziecko jest inne :)

      Usuń