środa, 5 listopada 2014

Uważaj na witaminy!

Przy okazji naszej ostatniej rodzinnej infekcji, miałam przyjemność rozmawiać z naszym pediatrą na temat wzmacniania odporności u dzieci. Rozmawialiśmy o wpływie diety i hartowania i oboje byliśmy zgodni, jak potężny wpływ na zdrowie mają te dwa czynniki. Rozmawialiśmy również o suplementach witamin, od których uginają się półki okolicznych aptek. Nasz pediatra okazał się mocno ortodoksyjny, gdyż nie uznaje on podawania zdrowym dzieciom syntetycznych witamin, nie wliczając w to tych obowiązkowych: witaminy D, w pierwszym roku życia dziecka oraz witaminy K, dla dzieci karmionych piersią w trzech pierwszych miesiącach ich życia. Jednak, pomimo to, wiele zaprzyjaźnionych mi mam w okresie zwiększonego ryzyka infekcji, nie waha się przed podawaniem dzieciom preparatów witaminowych. Dlatego postanowiłam na swój użytek pogłębić ten temat, a czas jaki spędziłam nad czytaniem forów pediatrycznych i różnych raportów ośrodków naukowych zaowocowało takim oto wnioskiem:

Podawanie witamin nie jest drogą do budowania odporności. Co więcej, suplementy podawane dzieciom poniżej 3 roku życia mogą poważnie zaszkodzić ich zdrowiu. 

Pediatra zachęcił mnie do zapoznania się z raportem Ogólnopolskiego Systemu Ochrony Zdrowia, który na podstawie przeprowadzonej przez nich analizy podał do wiadomości wyniki, że co trzecie dziecko poniżej trzeciego roku życia, zażywa preparaty witaminowe. Jednocześnie badania Instytutu Matki i Dziecka wykazały, że podawanie dzieciom preparatów witaminowych i związków mineralnych jest zupełnie zbędne. Wszystkie wykonane przez nich badania nad dziećmi, wskazywały wyłącznie na niedobory wapnia i witaminy D. Niepokojące jest również powszechne użycie witamin w produktach przeznaczonych dla dzieci, począwszy od mleka modyfikowanego, poprzez kaszki, słodycze, kakao, na jogurtach, czy serkach kończąc. 

Podając swojemu dziecku witaminy, rodzicom wydaje się, że robią to dla jego dobra, natomiast nadmierna podaż witamin szkodzi a konsekwencje ich przedawkowania są rozmaite: drażliwość, suchość i świąd skóry, brak łaknienia, bóle głowy, zmęczenie, zaburzenia rytmu serca, reakcje alergiczne, wymioty,  bóle brzucha, biegunki, bóle i osłabienie mięśni oraz wiele, wiele innych działań niepożądanych. 

Nie dajmy się manipulować reklamom w telewizji, nasze dzieci mają doskonałą wrodzoną odporność organizmu i żaden preparat witaminowy nie uchroni ich przed infekcją. Każda wizyta w aptece wywołuje we mnie irytację. Uważam, że to nieuczciwe, kiedy na wysokości oczu naszych dzieci, aptekarze wystawiają dziesiątki opakowań lizaków, żelek, syropów i cukierków, które mają zachęcająco wyglądać, "sprzedać się" dzieciom i zatroskanym o ich zdrowie rodzicom. Ja osobiście zamiast wydawać pieniądze na niepotrzebne suplementy, wolę popracować nad bogatszą w prawdziwe witaminy dietą, codziennie zaliczyć z dziećmi minimum dwugodzinny spacer oraz pracować z nimi nad nawykiem częstego mycia rąk. To wszystko, co mogę zrobić dla ich odporności. A całą resztę pozostawiam naturze.

Przypominam o konkursie.

4 komentarze:

  1. tez mnie przerażają te suplementy, Maja w jesieni pije tran i na tym koniec, te wszystkie witaminki w kapsułkach a'la rybki mnie porażają, z tego co słyszę to b.dużo mam daje te kapsułki i inne syropki ehh

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana skąd wzięła takie cudownego pediatrę!!? Jak tylko słyszę, że lekarz zamiast zmiany diety proponuje "suplementację" bez względu jaki to lekarz to wiem, że czas go zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarzają się jeszcze takie dinozaury. Tylko trzeba ich długo szukać.

      Usuń