sobota, 11 października 2014

Nie ma, nie ma wody na pustyni.

Ostatni tydzień był dla nas sporym wyzwaniem. Kilkudniowa hospitalizacja starszej córki, będąca następstwem mało przyjemnego przedszkolnego wirusa, oraz, jak można się było tego spodziewać, przeniesienie choroby na młodszą, sprawiła, że miast cieszyć się najpiękniejszą porą roku, koncentrowaliśmy się na podawaniu leków i logistyce. To już za nami. Aby zapomnieć co złe i wypełnić nasze wewnętrzne baterie nową energią, wybraliśmy się do największej piaskownicy w Polsce, ba, a nawet w Europie.

Polska Sahara, bo o niej tu mowa, znana lepiej pod nazwą Pustynia Błędowska to fantastyczny unikat przyrodniczy, który nie powinien się zdarzyć w naszym klimacie. Ale zanim o pustyni, słów kilka o lesie. Nasi przyjaciele wiedzą, że lasy kochamy i bywamy w nich tak często, na ile pozwala nam wolny czas. Ci, którzy opowiadają o pięknie jesieni obserwując wyłącznie drzewa w parku, lub w pasie ulicy, powinni koniecznie wybrać się do prawdziwego lasu. A tam wsłuchać się w dźwięki szeleszczących i opadających na ziemię liści, zachwycić barwą, zapachem, spokojem, zapatrzeć w głębię tajemnic natury. Oto prawdziwe piękno jesieni.

Pustyna Błędowska

Córeczki stęsknione za wielogodzinnym spacerem łapczywie chwytały każdą chwilę. Dolina Białej Przemszy, która prowadziła nas do pustyni, zachwycała nas bogactwem gatunków roślin.

Pustynia Błędowska

Zniknęłam na chwilę między drzewami, aby po chwili wyjść z kilkunastoma pięknie pachnącymi maślakami i kozakami. Wiadomo, na wy­dep­ta­nych ścieżkach grzy­ba nie uświadczysz. Bardzo żałowałam, że nie zabrałam ze sobą koszyka, jestem przekonana, że bardzo szybko zapełniłabym go po brzegi.

Pustynia Błędowska

A teraz główny cel naszej podróży - 32 km kwadratowych cudownie miękkiego piasku. Nie było nam dane doświadczyć fatamorgany czy miraży, pomimo to pustynia zachwyciła nas swoim ogromem. Ten dość monotonny krajobraz przywoływał klimat rodem wzięty z filmów Mad Max, albo literackiego świata Diuny. To był wyjątkowo dobrze dobrany dzień na wycieczkę po piaszczystych terenach Pustyni. Temperatura w słońcu daleka była od tej jesiennej tak bardzo, że żałowaliśmy pozostawionych w domu spodenek. Morze piasków ugościło nas dobrą zabawą. Taką piaskownicę żegna się z żalem.

Polska Sahara

10 komentarzy:

  1. Oooo - mam dzięki Wam pomysł na kolejną wycieczkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze koniecznie pokazać Młodemu tą największą piaskownice ....

    OdpowiedzUsuń
  3. Wycieczki do lasu uwielbiamy. I odwiedzac nowe ciekawe miejsca tez. Ale na pustyni jeszcze nie bylismy ;-)

    A przedszkolne wirusy tez niestety nie są nam obce..

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że już po wszystkim :)
    Widoki piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No nic tylko zazdrościć, az chciałoby się wskoczyc w zdjecia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. cóż za piękne miejsce....musimy się tam wybrać koniecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne zdjęcia i estetyka blogu. A to rzadko spotykane, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń