sobota, 16 sierpnia 2014

Kim będą nasze dzieci?

Oto mała Zosia. Ma dopiero dwa lata, a już przejawia zainteresowanie cyframi. Błyskawicznie nauczyła się liczyć do trzydziestu. Potrafi również obsługiwać kilka aplikacji na smartfonie i wie, jak załączyć komputer: - Rośnie nam przyszły informatyk! - cieszą się jej rodzice. A oto Mateusz. Biega najszybciej na podwórku i nigdy nie rozstaje się ze swoją ulubioną piłką: - Przed nim kariera sportowca - chwali się każdemu jego dumny tata. 5-letnia Majka w wolnych chwilach przegląda encyklopedie zdrowia, nieustannie zasypując rodziców setkami pytań na temat ciała człowieka. Jej ulubioną zabawką, jak można się domyśleć, jest zabawkowy stetoskop. Rodzice obserwując jej pasję w leczeniu pluszaków i lalek, już pielęgnują w głowie wizję studiów medycznych i jej kariery w zawodzie lekarza.

Wystarczy się rozglądnąć. Podobnych przykładów można by mnożyć. Każdy rodzic, który uważnie obserwuje swoje dziecko w trakcie jego zabawy, dostrzega w nim zalążki różnych wyjątkowych talentów. I bezwiednie dopasowuje te talenty do określonych ról zawodowych. To naturalne. I może nie ma sensu rozmawiać o przyszłości zawodowej naszych dzieci. Perspektywa dwudziestu lat niesie przed nami wiele niespodzianek i zmian. Masa zawodów zniknie, w ich miejsce powstaną nowe. Zawsze uważałam, że to wielka frajda pytać dziecko o to, kim chce być w przyszłości. Inspirować je opowiadając o różnych pięknych zawodach, również o tych, które pokryły się patyną. Podczas takiej rozmowy pomocna nam będzie nowo wydana książka Tadeusza Kubiaka "Kim będą". Zapoznajemy się w niej z kilkoma historiami, których głównymi bohaterami są małe dziewczynki. Czytamy o tym, w jaki sposób ich dziecięce pasje doprowadzają je do wymarzonych zawodów w przyszłości, w ich dorosłości.

Posłuchajcie:

A Irenka szmatkę bierze,
Tu przyszyje, a tam utnie.
Gdy urośnie... - Już zgadliśmy!
- Będzie szyła piękne suknie.


Nie znam całego dorobku literackiego nieżyjącego już Tadeusza Kubiaka, ale bardzo żałuję, że książeczka jest taka krótka. Z pewnością byłaby bardziej uniwersalna, gdyby znalazły się w niej wierszyki o chłopcach i zawodach męskich. Jak wszystkie znane mi wiersze poety, te także czyta się bardzo przyjemnie, brzmią dźwięcznie i szybko dają się zapamiętać. Ilustracje Elżbiety Kidackiej ładne uzupełniają słowa poety, są zabawne i przyciągają uwagę dziecka.


W środku książeczki czeka na dzieci niespodzianka w postaci wkładki do wycinania. Po wycięciu wszystkich elementów, powstają dwie figurki dziewczynek wraz z kompletem strojów prezentujących zawody o których czytamy w książce. Zabawa w ich przymierzanie to ciekawy pomysł podnoszący atrakcyjność tej książki. Podobnie jak obowiązkowa rozmowa z dzieckiem na temat jego wymarzonego zawodu. Nasza córka nadal podtrzymuje, że chce być piratem. A zatem do stu tysięcy beczek zjełczałego rumu polecamy wszystkim tą lekturę!

Książka do kupienia na stronie Sklepu Zysk i S-ka w cenie 8 zł. 
Stron: 16
Oprawa: broszurowa. Rok wydania: 2014

3 komentarze:

  1. Ale fajna szkoda, ze tylko dla dziewczynek..

    OdpowiedzUsuń
  2. książka plus wycinanki to coś dla nas!
    ps. też jestem po socjologii i ciekawa jestem czy rodzice domyślali się, jaki będzie mój wyuczony zawód ;P

    OdpowiedzUsuń