środa, 2 lipca 2014

Brudne dziecko to mądre dziecko.

Kiedy na świat przyszło nasze pierwsze dziecko, nagle wpadłam w szał pedantyzmu i stałam się bezwzględną dla kurzu i brudu perfekcyjną panią domu. Biegałam przez całe dnie z mopem, odkurzaczem i ścierką. Całej naszej trójce mruczących sierściuchów zaczęła grozić nerwica, bo nieustannie przepędzałam je z miejsc w których bawiła się i spała córka. Owładnięta manią czystości i sterylności, codziennie myłam wszystkie zabawki, które lądowały podczas zabawy w ustach maleństwa. Co miesiąc prałam wszystkie pluszaki. Zimą mroziłam je na balkonie. Sterylizowałam, wygotowywałam, odkurzałam. Rodzina pewnie podśmiewała się ze mnie, kiedy goniłam ich myć ręce do łazienki, zanim oddałam im do potrzymania moje czyste i pachnące dziecko. 

Z czasem moje obawy przed wszechobecnymi zagrożeniami ze strony bakterii, wirusów i grzybów zaczęły ustępować na korzyść czasu spędzonego na dobrej zabawie z córką. Powoli leczyłam się z manii czystości. Poddawałam się terapii patrząc co potrafi zrobić kilkumiesięczne dziecko, które zaczyna swoją przygodę z samodzielnym jedzeniem. Kuchnia nigdy jeszcze nie była taka kolorowa. Mimo chowu w sterylności, córka szczęśliwie wyrosła na mądrą, zdrową i pełną ciekawości świata dziewczynkę. Podczas spaceru koniecznością staje się dla niej wejście w każdą napotkaną dziurę, kopanie kamieni, zbieranie patyków, gonienie za ptakami, tulenie się do drzew, czołganie się wśród traw i tarmoszenie każdego napotkanego łagodnego zwierzaka. I nieważne, czy w danej chwili ubrana jest w piękną białą sukienkę i lakierki, czy to debiut nowiutkich spodenek albo jesteśmy akurat w drodze w gości. Takie detale nie mają znaczenia w trakcie dobrej zabawy. I chociaż początkowo bywałam poirytowania, dziś już w ogóle mnie to nie rusza. Przecież dziecko uczy się świata wszystkimi zmysłami.

Drugie dziecko wychowuje się z większym luzem. Nie jestem już tak spiętą, perfekcyjną, przejętą rolą zieloną matką wariatką. Wiem, kiedy mogę odpuścić. Priorytety się zmieniły. Stymulacja zabawą i bliskość w relacjach z dziećmi są dla mnie ważniejsze niż czysta półka i wypucowane zabawki. Z wcześniejszych nawyków pozostało mi poranne odkurzanie podłóg, pozostałe porządki czekają na swój czas. Kiedyś myśl o położeniu niemowlaka na trawie była dla mnie niedopuszczalna. Dziś nie mam z tym problemów i wiem, że takie brudzenie służy tylko jego zdrowiu. Im częściej w pierwszym roku życia dziecko ma kontakt z alergenami, tym większej odporności nabiera. Ten fakt jest już potwierdzony przez naukę. Dlatego nie przeszkadzają mi śpiące w pobliżu córki koty, nie zaprzątają głowy brudne ręce w parku. Nie denerwują mnie plamy, nie drażni podniesienie do ust jabłka leżącego w domu na podłodze. Spacer to nie pokaz mody, to pierwsze lekcje biologii, fizyki i geologii. A niech sobie dotykają, zrywają, zbierają. Ba, nawet kosztują. Wiele mądrości jest w przysłowiu, że dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe. Cieszę się, że i ja dojrzałam do tej wiedzy.

10 komentarzy:

  1. aż takiej mani sterylności i mycia nie miałam ale też na samym początku starałam się żeby Maja nie miała styczności " z brudem"

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje dziecko jak każde uwielbia się brudzić i mi to nie przeszkadza. Na podwórko, plac zabaw czy na działkę ubieram "gorsze" rzeczy i niech się bawi, nie zabraniam, nie denerwuje się. Po każdym deszcze ubieram mu kalosze i idziemy szaleć- wtedy jest najszczęśliwszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. brudne dziecko to szcześliwe dziecko :-))) świat trzeba poznawać !!

    OdpowiedzUsuń
  4. ja nigdy nie miałam z tym problemu. za to mój mąż o zgrozo do tej pory lekko sę dziecko czekoladą na buzi umarze a już leci do łazienki by wymyć mu ręce czy czuzię. Zawsze słyszę jakieś uwagi a bo picie wylał na siebie a to na podłogę a to że brudnę ubranie ja na to zawsze mam jedną odpowiedź a to się posprząta zdarzy się dziecku coś wylać, a to się upierze od tego jest pralka. Moja mama też już wrzuciła na większy luz co mi się bardzo podoba

    OdpowiedzUsuń
  5. Przy drugim prawie każda matka wrzuca na luz. U mnie było tak samo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moi tesciowie nie mieli drugiego dziecka... Wiec ganiaja wnuki do mycia buzi i raczek..:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mądrze prawisz :)
    Choć "hopla" z czystymi rękami mam i o tyle jak na placu zabaw czy spacerze biegają z brudnymi to po wejściu do domu albo przed jedzeniem na dworze od razu mają być czyste. Jakiś czas temu przechodziliśmy owsiki i nie mam zamiaru znów do tego dopuścić...
    Zdjęcie obłędne :D

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie pierwsze chodziło brudne i drugie też będzie :)

    OdpowiedzUsuń