niedziela, 15 czerwca 2014

Mamo! Gorąco mi! Jak radzić sobie z niemowlakiem w upalne dni.

Upalne dni rozpieszczają tych, którzy lubią kąpiele słoneczne i są udręką dla tych, którzy nie przepadają za wysokimi temperaturami. A kiedy temperatura w cieniu sięga powyżej trzydziestu stopni to znak, że czas zamienić rutynę naszych zwyczajów podczas opieki nad niemowlakiem i zastąpić je na ten czas większą dozą ostrożności. Dziś słów kilka na temat upału i jego wpływu na nasze maleństwa, oraz moje sposoby na to, jak radzić sobie z niemowlakiem w upalne dni.

Do najgorszych skutków kontaktu niemowlaka z mocnym słońcem zaliczamy udar cieplny. I nie będę tu rozwodzić się nad popularnym ostatnio tematem pozostawiania dziecka w samochodzie. Bo to jednoznaczny przejaw bezmyślności i nie widzę tu przestrzeni do dyskusji. Przegrzanie niemowlaka może nastąpić niezwykle szybko. System jego termoregulacji jest niedojrzały. Niemowlę nie posiada na skórze wystarczającej ilości gruczołów potowych, a co za tym idzie, nie poci się wystarczająco efektywnie, by móc się ochłodzić. To wszystko sprawia, że kilkumiesięczne dziecko czuje się w upałach o wiele gorzej niż my.

Faktem jest, że częsty kontakt maleństwa ze słońcem prowadzi do wysuszonej i złuszczonej skóry. Dlatego na kwadrans przed wyjściem na ostre słońce należy pamiętać o kremie z filtrem. Kilka dni temu czytałam raport lekarza okulisty, który przytaczał dowody na to, że duże dawki promieni słonecznych mogą przyczynić się do rozwoju krótkowzroczności u dzieci. Nie wiem, czy to potwierdzone badania, ale jeśli chodzi o zdrowie dziecka, to lepiej dmuchać na zimne.

Zagrożeń tyle, że w zasadzie najlepiej zasłonić okna roletami, pozamykać wszystkie dopływy ciepłego powietrza i pozostać w domu. Dla nas to żadne rozwiązanie. Nawet w najbardziej gorące dni nie poddajemy się i nie rezygnujemy ze spacerów i przebywania na świeżym powietrzu. Dlatego kiedy żar leje się z nieba, całkowicie rezygnuję z noszenia Alicji w nosidełku i chuście. Przenosimy się na ten czas do gondoli z opuszczoną budką. Od słońca osłaniam ją parasolką i pieluszką tetrową. Zmieniłam również godziny spacerów na godziny wczesnoporanne i późno popołudniowe. Najczęściej zakładam na nią wyłącznie pieluszkę, czasami lekką koszulkę. Jeśli mamy chwilowy kontakt ze słońcem, zakładam jej również przewiewną czapeczkę. Tutaj pozwolę sobie na mały wtręt, wiele razy pisałam już o korzyściach używania pieluch wielorazowych. Ich przewiewność w trakcie upałów to gwarancja braku potówek, odparzeń i innych nieprzyjemności, które zdarzają się podczas noszenia pieluch jednorazowych. Nie przemilczę również komentarza na temat widywanych podczas spacerów dzieci, których lekko ubrane mamusie, wkładają im na głowy ciepłe czapki chroniące uszy, śpioszki, a nawet przykrywają je kocykiem. Pamiętajcie, że kiedy temperatura sięga powyżej 30 stopni w cieniu, zasada "jedna warstwa więcej" nie działa!

W czasie upałów karmię córkę częściej niż zwykle. W praktyce wygląda to tak, że przystawiam ją do piersi niemal co godzinę. Pierwsza faza mleka jest najbardziej wodnista i zaspokaja pragnienie, a zatem karmienia te są wyjątkowo krótkie. Dla zainteresowanych kontrolę prawidłowego nawodnienia można wykonać chwytając dwoma palcami skórę na brzuszku dziecka. Prawidłowe nawodnienie to natychmiastowy powrót skóry do prawidłowego wyglądu. Przy odwodnieniu skóra się nie prostuje. Również zapadnięte ciemiączko świadczy o odwodnieniu.

Kiedy pomimo wszystkich powyższych działań, widzę, że maleństwu jest nadal gorąco, to często przemywam jej kark i czoło letnią wodą, a bywa i tak, że kąpię ją całą. Ponieważ w domu rośnie nam druga syrenka, przy okazji zaspakajam jej potrzebę doskonałej zabawy.

Wierzę w to, że każda mama intuicyjnie wie, jak postępować ze swoim dzieckiem podczas największych upałów. Ale czasami nad mamą stoi zatroskana teściowa, sąsiadka, lub inna życzliwa jej doradczyni, która uzna, że dziecko trzeba ubierać ciepło, bo lekkie przeziębienie to koniec świata i apokalipsa. A przecież wystarczy odrobina zdrowego rozsądku. Czego Wam i sobie życzę. Nie tylko w upały. 

5 komentarzy:

  1. zlote slowa! w upaly najlepiej nie przesadzac z za cieplym ubraniem,ale przyznaje,ze rok temu zdarzalo mi sie zakladac synkowi w goraco np koszulke z dlugim zamiast krotkim rekawkiem, wszak cieniutka,ale zawsze. czapka ( cienka) na glowie tez obowiazkowa. teraz patrze na to inaczej, bardziej sie wyluzowalam:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się z Tobą w 100% :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wszystko to prawda, co piszesz.
    upały są gorsze niż mróz.
    łatwiej wtedy o zaniedbanie niestety.
    filtr to podstawa i zakryta głowa.
    naturalne materiały.
    w takie diabelskie upały i wielkie słońce siedzimy w domu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś bardzo mądrą mamą.
    Takie tematy powinny być poruszane w mediach najczęsciej jak się da. Najlepiej Twój artykuł powinien się tam znaleźć-:)

    OdpowiedzUsuń