środa, 30 kwietnia 2014

Kocham Cię jak ... czekoladę!

Rozstanie ze słodyczami przez cały okres trwania ciąży był dla mnie prawdziwą torturą. Niemal rzuciłam się na szyję mojego diabetologa, który pozwolił mi na wprowadzenie do codziennej diety kilka kostek gorzkiej czekolady. Tabliczki szczęścia, bo tak je nazywałam, stały się moimi największymi przyjaciółkami w czasie zmagań z cukrzycą ciążową. Dziś, kiedy przymus diety stał się tylko mglistym wspomnieniem, rozpieszczam swoje podniebienie deserami, za którymi tak długo tęskniłam.

Być łasuchem nie jest proste w dobie pogoni za szczupłą sylwetką. Za każdym razem kiedy sięgam po kolejną brązową, aksamitną i słodką czekoladową kostkę tłumaczę sobie, że to dla mojego zdrowia. Niedawno w prasie medycznej przeczytałam, że sporządzono listę ponad stu dolegliwości, które w historii naszej medycyny leczono czekoladą. Na liście znalazły się: anemia, problemy z apetytem, apatia, nerwice, zmęczenie, problemy z trawieniem i wiele innych kłopotliwych przypadłości. Swoje poprawiające zdrowie właściwości czekolada (gorzka, bo innej nie uznaję), zawdzięcza zawartemu w niej magnezowi, cynkowi, selenie, żelazie, flawonoidom oraz sporej ilości witamin i kwasu foliowego. A zatem w obliczu takiej ilości wspaniałych składników znacznie łatwiej ignorować fakt wysokiej kaloryczności czekolady. 


Dziś pozwolę sobie zdradzić przepis na ciasto, które podbiło moje serce. Jest czekoladowe, mocno słodkie, lekko wilgotne i smakuje jak nektar bogów. To brownie z wiśniami, które w rankingu moich ulubionych ciast plasuje się w bardzo wysokiej medalowej pozycji.

Składniki:

3 tabliczki gorzkiej czekolady
300 g cukru (najlepiej brązowy)
250 g masła
150 g mąki 650
4 łyżki kakao
4 jajka
400 gram wiśni - poza sezonem mrożone

Masło, czekoladę i cukier roztapiam w rondelku. Do ciepłej masy dodaję jajka, mąkę i kakao. Ponieważ uzyskana masa jest dość gęsta, nie przelewam jej do robota, tylko mieszam ją dokładnie ręcznym mikserem. Na koniec dodaję wiśnie, delikatnie mieszam. Dekoruję ciasto pozostałymi wiśniami. Ciasto umieszczam w piecu, w którym piekę je około 40 minut w temperaturze 180 stopni.

Skusicie się?


10 komentarzy:

  1. O tak, koniecznie :) Wygląda bosko a jak cudnie musi smakować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusisz kusicielko!
    a niektórzy są na diecie bo się w kostium nie mieszczą :/

    OdpowiedzUsuń
  3. jem oczami.
    jestem uzależniona od czekolady.
    dosłownie. czuję takie drapanie w środku jak jej nie jem.
    od paru dni nie miałam jej w ustach i aż cała chodzę momentami.
    rekompensuję sobie to ciasteczkiem maślanym, jednym dziennie, ale to nie to samo.
    brownie robiłam raz, bez dodatków i było obłędne.
    przepis kopiuję i zrobię na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niebo w gębie. zjadłam na ciepło jeden kawałek i odpłynęłam :)
      rany, całą blaszkę bym zjadła.
      pychota!

      Usuń
    2. Bardzo się cieszę!

      Usuń
  4. Wygląda obłędnie i wierzę że tak samo smakuje!
    Piekłabym od razu ale Syn wyrwał mi ostatnio z kuchni pokrętło od temperatury więc dziś muszę jakoś wytrzymać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekolada gorzka, jak najbardziej, innych słodyczy nie uznaję, choć nie mówię ze się na nie nie skuszę, ale cukier w nadmiarze to zabójstwo, a cukier to nie tylko słodycze, niestety;)
    Twoje ciasto kusi!

    OdpowiedzUsuń
  6. WOW! Ślinka cieknie na sam widok!

    OdpowiedzUsuń
  7. My też uznajemy gorzką czekoladę, a brownie uwielbiamy. Z wiśniami - czas spróbować. Wygląda smakowicie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Po tak obłędnej reklamie nie sposób się nie skusić :)

    OdpowiedzUsuń