piątek, 7 marca 2014

Pierwsze cięcie, czyli postrzyżyny.


Pradziadowie Słowianie czekali z pierwszym obcięciem włosów niemal do siódmego roku życia dziecka. Po tym czasie czyniono to z wielką pompą, a postrzyżyny miały swoje mocne znaczenie rytualne.

Współcześnie nie przykłada się dużej uwagi do tego ceremoniału. Zamiast tego spotykam się z pokutującymi przesądami dotyczącymi zakazem ścinania włosów dzieciom poniżej pierwszego roku. Jako dusza dociekliwa poszukiwałam racjonalnych powodów tego absurdalnego mitu. Ale nie znalazłam niczego, piśmiennictwo w temacie obyczajowości jest niezwykle ubogie. Ale zabobon z pewnością datuje się na dalekie średniowiecze.  

Helenka długo biegała z gołą od włosów głową, dopiero w drugim roku życia jej włosy zaczęły przypominać pierwotne zalążki tych bujności, którymi zachwyca nas każdego dnia. Do decyzji o postrzyżynach przekonały nas względy praktyczne. Wpadająca do oczu grzywka i jej piękne, niesforne loki, które coraz trudniej opierały się grzebieniowi, uległy w końcu nożyczkom Babci Stasi. Babcia parała się fryzjerstwem zawodowym sporo lat, dzięki czemu pierwsze cięcie nie wymagało od nas specjalnej wycieczki i skorzystania z usług obcego fryzjera. 

Nie ukrywam, że miałam trochę obaw, czy Helena pozwoli zająć się jej włosami przez te kilka chwil. Jak widać moja wątpliwości były bezzasadne. Helena z niezwykłą dojrzałością i powagą wsłuchiwała się w dźwięki pracujących nożyczek. I zaraz po zakończonych czynnościach jak przystało na małą kobietkę pobiegła oglądać się w lustrze.

I tak oto postrzyżyny za nami, a pierwszy ścięty loczek powędrował do woreczka, a następnie do pudełka z pamiątkami Helenki.

Chwilę po tym, przypomniały mi się słowa Johna Lennona: "Nie powinno się skracać włosów, gdyż strzyżone rosną do wewnątrz głowy i przeszkadzają w pracy mózgu". Oby nie ...

9 komentarzy:

  1. Owłosiony mózg? Hehehe a to dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ma loki jak i moja Helenka :)
    nasza tez już miała pierwsze postrzyżyny, o zgrozo przed roczkiem ;)
    Emilce raz podcięłam jedynie końców i żyją swoim życiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zuch dziewczynka. A o tym zabobonie nie słyszałam nawet.

    OdpowiedzUsuń
  4. fryzurka śliczna :) ja nie tnę włosów do roku,Aniołowi też po roczku obcięłam.Kuzynki mnie dręczyły gadając,że jak wcześniej podetnę to mózg utnę,ahahhaahha.Stosuję jednak tą tradycję a co niech mają ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj pamiętam pierwsze cięcia drżącymi rękami.... teraz to już maszynką strzyżemy... dwie minuty i fryzura gotowa ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super fryzurka. A ja jakoś nie mogę przekonać synka do cięcia. Broni swojej czupryny i nie daje obcinać.

    OdpowiedzUsuń
  7. takie boskie loczki szkoda obcinac :D u nas nie ma jeszcze co :P

    OdpowiedzUsuń