środa, 5 marca 2014

Celebrować ten czas.

Wiedźma przysłuchiwała się rozmowie dwojga dzieci.
- Czas leci za szybko – stwierdziło Pierwsze.
- Mi go na wszystko wystarcza – zdziwiło się Drugie.
- Jak to robisz?
- Nie tracę go na panikowanie i rozmyślanie o tym, że może mi go zabraknąć – odpowiedziało Drugie i zaśmiało się wesoło.
Wiedźma pomyślała, że z wiekiem człowiek niekoniecznie mądrzeje.

 
Odnalezione w Zapiskach Wiedźmy.

Wiedźma oczywiście rację ma. Bez wątpienia. Ja natomiast wpadłam do studni bezczasu. Nie zauważam jego upływania. Odkąd wróciłam do domu z Alicją, czas płynie gdzieś obok, a ja zatopiona jestem w oceanie tak wielkiej ilości czynności i obowiązków, że nie wiem nawet jaki mamy dziś dzień tygodnia, nie wspominając o aktualnej dacie. Od trzech tygodni nie zdołałam wykonać zaległych telefonów, nie odpisałam na e-maile, nie udało mi się ukończyć rozpoczętej po porodzie książki. W zasadzie to nie zrobiłam dla siebie nic ponadto, co konieczne z punktu widzenia najbardziej pilnych potrzeb. I muszę przyznać, że nawet w najczarniejszych scenariuszach nie sądziłam, że będzie tak ciężko z dystrybucją czasu pomiędzy dziećmi, sobą i Mao. Cieszy tylko jedno. Lubię wyzwania i dlatego jestem zmobilizowana mocniej, niż zazwyczaj.

Dziewczynki rekompensują mi wszystko. Alicja ma ogromną potrzebę bliskości i nie dość, że spędza na piersi ogromną ilość godzin, to dodatkowo lubi się jeszcze poprzytulać, domaga się nieustannie głaskania, dotyku, zasypia niemal wyłącznie w naszych ramionach. Helena natomiast staje się coraz to bardziej zazdrosna i zniecierpliwiona oczekiwaniem na swoją kolej w dostępie do mojej uwagi. Stała się bardziej płaczliwa, szybciej się denerwuje, jeszcze bardziej niż dotychczas domaga się naszej obecności w jej zabawach. I nie ukrywam, że to ona koncentruje więcej naszej uwagi, niż było to przed pojawieniem się w domu Alicji.

Pomimo, tego wielkiego wysiłku i notorycznie odczuwanego zmęczenia bardzo rozkoszuję się tym czasem. Pragnę się nim nacieszyć, celebrować. Za chwilę Helena pójdzie do przedszkola. Chwilę potem Alicja wstanie na nogi i rozpocznie zdobywanie nowego świata. Dziś nie trwa wiecznie, a wszystko, co piękne tak szybko się kończy. Zapytała mnie dziś znajoma, czy żałuję decyzji, że tak szybko zdecydowaliśmy się na kolejne dziecko. Odpowiedziałam jej słowami Mikołaja Żdan - "Dzieci ani szklanek w domu nigdy nie za dużo".

14 komentarzy:

  1. Wow podziwiam. Ja nie wyobrażam sobie mieć teraz noworodka w domu przy moim ruchliwym dwulatku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dziwię sie, że nie wyrabiasz się :) Z czasem wszystko wróci do normy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wiem, czasami jest ciężko, czasami sił brak, ale one od razu odczuwają mój podły nastrój i zasypują mnie uśmiechami i gestami względem mnie i siebie, wtedy dostaję kopa i energii na kolejne dni.
    uwielbiam to podwójne macierzyństwo. kocham się w nim i rozkoszuję każdego dnia.
    jak dziś, gdy proszę Em daj mamie buzi, ona na to: nie Heli buzi i ją całuje kilka razy.
    tego się nie da opisać słowami, to zrozumiem tylko matka matę i aj doskonale Cię rozumiem.
    z każdym dniem będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też podziwiam - i niech nie mówią wszyscy, że naokoło nikt dzieci nie chce mieć :) Zdjęcie z dziewczynkami rozczula...

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozkoszuj się ja dziś pomyślałam że rok temu mieliśmy takie zawiniątko słodkie a dziś już prawie drepta a rok to znów nie jakoś salenie dużo... Cieszę się bardzo że mogłam ten rok być z nimi dzięki rocznemu urlopowi tak zawsze wracałam do pracy żałuje teraz bardzo

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziekuje za dodana tak pozytywna energie, zwlaszcza tymi ostatnimi zdaniami... sa piekne...

    OdpowiedzUsuń
  7. dobrze jej powiedzialas,tez jestem tego zdania. piekne coreczki,mlodsza cudowna,uwielbiam takie maluszki,zycze Wam jak najdluzszej doby,bo dobra organizacje macie,pozdrawiam cieplo:-))

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo pozytywny post. Aż mi głupio, bo jestem dziś tak padnięta że czuję się jak pęknięty balonik.... :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo siłki dla Ciebie!
    Cudowne masz córeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bliźniaczki ;) Porównanie dzieci do szklanek, bardzo dobre ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozumiem cie doskonale.Ja tez czasem zastanawiam się jaki mamy dzień.
    Nasza Ala też od narodzin Marysi zrobiła sie płaczliwa. Nigdy wcześniej taka nie była. Ale ostatnio jest lepiej.

    Alusia cudowna:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Moje początki podwójnego macierzyństwa też tak wyglądały.
    Nawet nie wiadomo kiedy ten czas ucieka.
    Dzisiaj Tymon ma już prawie 3 lata i ja się pytam: kiedy to minęło ?!

    Mimo wszystko spróbuj znaleźć choć chwilkę dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, to prawda czas płynie szybko, zwłaszcza to widać jak się ma dzieci.

    OdpowiedzUsuń