niedziela, 2 lutego 2014

Połogowe przygotowania.

Nie mam skłonności do ulegania presji mediów. Nie zazdroszczę celebrytkom, które tydzień do porodzie dają wywiady, wyginają się na scenie lub stosują drakońskie diety, aby jak najszybciej wrócić do figury sprzed ciąży. Dla mnie połóg to chyba najważniejszy czas ciąży i nie bez powodu nazywam ten okres czwartym trymestrem ciąży. Planuję poświęcić się aktywności służącej przede wszystkim nieśpiesznemu przedłużaniu takich warunków, które Alicja doświadczała w moim łonie. To czas na opatulanie, kołysanie, przytulanie, ssanie i słuchanie dźwięków przypominających szum wód płodowych. To czas na wyciszenie, spokój i poznawanie się nawzajem. Najpiękniejsza rada, którą otrzymałam 3 lata temu na zajęciach w szkole rodzenia brzmiała tak: śpij wtedy, gdy śpi Twoje dziecko. Wdrożenie tej rady w życie pozwoliły mi znakomicie funkcjonować w czasie połogu, nie narzekałam na zmęczenie wynikające z braku snu, bardzo szybko pożegnałam się z wszystkimi dolegliwościami związanymi ze skutkami cesarskiego cięcia. Teraz zalecenie to nie będzie tak łatwe do wdrożenia, jest jeszcze Helena i nie chciałabym, aby w tym czasie czuła się mniej ważna, mniej kochana.

Po pierwszym porodzie nie doświadczyłam syndromu smutku matczynego, znanego powszechnie pod nazwą baby blues. Nie jestem osobą mającą skłonność do stanów depresyjnych. W czasie połogu karuzela hormonalna, zmęczenie, nawały mleczne i w ogóle zmiany w moim ciele traktowałam jako fizjologicznie prawidłowe i z sukcesem udawało mi się trzymać w ryzach swoje emocje. Żywię nadzieję, że i tym razem będzie podobnie.

Najważniejszą postacią, która stabilizowała cały ten czas, był Mao. Rozczulał mnie swoją troską, wspierał obecnością. Kiedy pojawił się następnego dnia po porodzie z termosem prawdziwego połogowego rosołu, nie mogłam opanować wzruszenia. To on towarzyszył nam przez cały okres połogu, gotował, sprzątał, zajmował się Heleną. I pomimo, że to dla niego też był trudny czas, znakomicie odnalazł się w nowej roli i był dla mnie ogromną podporą. Jestem przekonana, że każda kobieta potrzebuje w tym czasie bliskości ze strony najbliższej rodziny, jeśli nie męża, partnera, to rodziców, rodzeństwa, przyjaciół. 

Dziwi mnie niezmiennie zachowanie kobiet, które uważają, że mężowie nie zajmą się dzieckiem tak dobrze, jak one i same dobrowolnie dźwigają ciężar pełnej opieki nad maleństwem, skazując się na nieustanne uwiązanie do dziecka. Zgadzam się w tej materii z Pawłem Zawitkowskim, którego denerwuje sprowadzanie ojców do roli "przynosiciela" pieluch. Mężczyźni wspaniale opiekują się niemowlakami, tylko trzeba im dać szansę się tego nauczyć. Ja czułam się komfortowo wychodząc z domu. Byłam pewna, że zostawiam maleństwo we właściwych rękach.

Tymczasem wszystko już przygotowane, przeprasowane, poukładane. Walizka do szpitala spakowana. Co drugi dzień stawiam się w szpitalu na badaniu KTG. Do porodu zostało 7 dni. Przed nami wielki tydzień odliczania.

12 komentarzy:

  1. U nas tatuś nie przewijał i nie mył Kubusia po porodzie, ale nie dlatego, że nie chciał, czy ja mu nie pozwalałam , a dlatego że po wypadku w pracy cieżko mu to było robić, ale mimo to aktywnie w tym uczestniczył, teraz bez problemu się malym zajmuje i jest w tym świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że masz tyle wsparcia z Jego strony.

      Usuń
  2. Mi nie było dane w pełni cieszyć się od początku macierzyństwem. Pierwszy tydzień był cudowny, a potem zaczęły się koli, moje hormon źle zadziałały, nie potrafiłam poradzić sobie z sytuacją, nie byłam na to wszystko przygotowana.. Wpadłam w depresję. Ominęło mnie to co najpiękniejsze- pierwsze miesiące życia mojego Dziecka, żałuję bardzo..
    Fajnie, że tylko tydzień Wam pozostał na spotkanie z Córeczką, zleci moment i będziecie cieszyć się powiększoną rodziną :) Wszystkiego dobrego dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele się nasłuchałam o depresji poporodowej, współczuję, że musiałaś to przechodzić. Dziękujemy za wsparcie!

      Usuń
  3. O, pięknie.
    Ja po pierwszym porodzie czułam się jakby ktoś dał mi obuchem w głowę. Nie mogłam się przestawić, zaakceptować tego jak płynie czas itp. U mnie na szkole rodzenia mówili tylko o porodzie dziecku itp. A o połogu nic. O kobiecie, o tym jak zmienić swoje dotychczasowe myslenie.
    No nic, z drugim było lepiej, chociaż obowiązki wobec pierwszego dziecka trochę determinowały ten czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dziwne, że w szkole rodzenia nie poświęcili temu tematowi odpowiedniego miejsca. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. wspaniałego masz Męża-gratuluję.Niestety nie wszyscy tacy są.Mojemu nie zabraniałam,on się wzbraniał i nie chciał.I właściwie wszystko i przy 1 i przy 2 robię sama.
    Trzymam kciuki za odliczanie,buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci powinny Ci postawić pomnik - jesteś SuperMamą!
      Dziękujemy za wsparcie i pozdrawiamy!

      Usuń
  5. jeszcze 6 dni... i bedziesz miala coreczke przy sobie:-) moj maz robil przy synku,pomagal,kąpal,przewijal, w pologu robil zakupy,gotowal czasem obiad... nie moge narzrkac. masz racje,ze nie mozna mezvzyzny wyreczac we wszystkim,musi byc samodzielnym ojcem:-) milego odliczania,cieszcie sie ostatnimi dniami w brzuszku,pozdrawiam cieplo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie mieć takiego męża. Dbaj o niego :) Dziękujemy za miłe słowa.

      Usuń