piątek, 21 lutego 2014

Ja, starsza siostra ...

Żadna pozycja w rodzinie nie jest idealna. Mawia się, że to pierworodne dzieci odczuwając nieustającą koncentrację na sobie, są skuteczniej stymulowani do zdobywania znacznie większej ilości osiągnięć, niż dzieci urodzone w dalszej kolejności.  I z pewnością jest w tym dużo prawdy.

Kiedy obserwuję Helenkę łatwo zauważam, że wskutek naszej nad nią pracy, osiągnęła ona dziś mistrzostwo w trzech dominujących u niej cechach osobowości. 

Pierwsza z nich to silna empatia. Zawsze dużo rozmawialiśmy o emocjach, nigdy nie odmawialiśmy jej prawa do przeżywania złości czy smutku. I kiedy Alicja płacze, Helena od razu przyłącza się do jej lamentu, a my nie jesteśmy w stanie ją od tego powstrzymać. Z drugiej strony Helena znakomicie wyczuwa moje emocje. Kiedy czuje, że jest mi smutno, albo jestem bardzo zmęczona, mogę zawsze liczyć na jej całusy i uspakajające głaskanie po głowie. 

Druga dominująca cecha to aktywność. Mao w czarnym humorze śmieje się, że to właśnie dzięki temu, że Helena jest w ciągłym ruchu, żaden snajper nie jest w stanie jej namierzyć. To prawda, że ciężko za nią nadążyć. Nigdy nie była i nie jest typem dziecka posadzonego w piasku i bawiącego się przez długi czas w jednym miejscu. Nie od dziś jednym z ulubionych słów Heleny brzmi "biegajmy".

I trzeci, ostatni talent - umiejętności społeczne. Nie spotkałam jeszcze dwulatka, który z taką łatwością nawiązuje nowe znajomości, jak czyni to nasza córka. Spacer po parku przypomina rajd od ławki do ławki i nieustanne nawiązywanie nowych relacji. Czy to rówieśnik, czy dorosły, ba, nawet sam pan żul, każdy jest atrakcyjnym rozmówcą dla Helenki. Kto wie, może jeszcze przyjdzie lęk i wstyd przed obcymi, ale dziś czuję, że te uczucia są raczej niedostępne dla naszej dziewczynki. 

Obserwuję ją teraz w nowej roli. W roli starszej siostry. Roli, która wydaje się być zupełnie naturalna, a jednocześnie zważywszy na młody wiek Helenki, niezwykle trudnej. Świat, w którym do tej pory stanowiła jądro naszej uwagi, uległ podzieleniu. Ani tata, a w szczególności mama, nie są już w stanie poświęcać w pełni swojej uwagi dla zaspakajania jej wszystkich potrzeb. Stąd też ambiwalentny stosunek Heleny do tej nowej sytuacji. Z jednej strony zachwyt, radość i cały ocean miłości, a z drugiej złość oraz pustynia świata opuszczonego na mgnienie oka dwulatka. Już teraz obserwujemy dość niemrawe próby wciągnięcia Alicji do zabawy Helenki, co przy całych 11 dniach przeżytych przez Alicję, czyni te próby absolutnie niemożliwe. Mam nadzieję, iż zarówno jedna, jak i druga córeczka z czasem odnajdą się doskonale w tej nowej sytuacji. Przed nami, jakże niedoskonałymi rodzicami również sporo pracy nad nową rzeczywistością, ale na szczęście, jak to mawiał Stanisław Lec "koła rodzinnego nie tworzy się cyrklem". 

12 komentarzy:

  1. Jako jedynaczkę wzrusza mnie siostrzana i braterska miłość. Nie mogę się napatrzeć na moje dzieciaki jak koty drą a zaraz potem wylewnym uściskom końca nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno dacie sobie świetnie radę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne podsumowanie. No i śpiące królewny też piękne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie podobne do siebie gdy śpią ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja Emilka starsza córka przyjęła Natalkę z otwartymi ramionami, różnica jest 9 lat miedzy nimi. Kochają się bardzo! Kłócą równie często, i choć Emilka już prawie dorosła, ma 11 lat - to mam wrażenie, że więcej potzrebuje mnie teraz niz kiedykolwiek. Trudno jest podzielić miłość po równo - kiedy różnica jest większa, a potrzeby inne. Staram się ;) Śłicznie są Twoje córy!

    OdpowiedzUsuń
  6. cudne foto-kocham takie śpiące słodycze :) moje Anioły ciągle fotografuję,jak śpią-nie mogę się oprzeć.
    Helenka jest cudowną 2latką :)Alusia będzie miała dobrze,jak podrosną :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla dwulatki odnalezienie się w roli starszej siostry może okazać się trudne, ale nie niemożliwe ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wzruszający widok Helenki pchającej wózek. Cudowne dziewczyny:)

    OdpowiedzUsuń
  9. sliczne... na pewno prawdziwe boje przed Wami,szczegolnie zazdrosc,ktora na pewno wkroczy. z tego co doswiadczylam,to raczej to mlodsze jest bardziej rozpieszczane, bardziej sie mu poblaza. mam brata 10 l mlodszego,wszystko mu bylo wolno:-P

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla każdego dziecka pojawienie się rodzeństwa to rewolucja w życiu.
    Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. wiem coś o tym mam dwóch synów a sama jestem jedynaczką :) miłość siostrzana czy braterska to cos pięknego

    OdpowiedzUsuń