poniedziałek, 27 stycznia 2014

Za 14 dni w moich ramionach.

W końcu doczekałam się tak długo oczekiwanej wiadomości. Dokładnie za dwa tygodnie, 10 lutego o godz. 8.00 położę się na sali operacyjnej i po 15 minutach będę promienieć szczęściem trzymając w ramionach Alicję. Po prawdzie odkąd otrzymałam informację o tym terminie, nie mogę skoncentrować się na niczym innym. To już tak blisko, a z drugiej strony czeka nam wiele dni oczekiwania. Muszę być szczera, że czuję się już zmęczona tym znacznym pogorszeniem mojej kondycji, coraz trudniej mi się mobilizować do wysiłku, panować nad dietą, coraz ciężej dotrzymywać tempa Helenie. Dyskomfort wiecznie pełnego pęcherza odbiera przyjemność długich spacerów i aktywnego spędzania czasu. Takie uroki końcówki ciąży.

Wczoraj odbyłam ciekawą rozmowę ze znajomą na temat relacjonowania na żywo przebiegu swojego porodu za pośrednictwem Facebooka. Wspomniana znajoma wyczytała o pewnej Brytyjce, która w trakcie 12-godzinnego porodu, co kilka minut publikowała w Internecie komentarze oraz zdjęcia, informując wszystkich na temat swojej obecnej kondycji. Administratorzy Facebooka po zamieszczeniu przez nią zdjęcia, kiedy naga leżała z noworodkiem na piersi, ocenzurował je i zablokował konto kobiety na 24 godziny. Czy takie zachowanie wywołuje u Was podziw, czy przeciwnie, brak zrozumienia?

Dla mnie poród dziecka, nieważne jaką metodą, jest przeżyciem transcendentalnym. Narodziny dziecka było jednym z najintensywniejszych przeżyć w moim życiu. Pamiętam, że wzruszenie dławiło słowa w moich ustach. Czy potrafiłabym się dzielić nim z obcymi ludźmi? Ten poziom intymności chciałabym zachować wyłącznie dla siebie i Mao. I Heleny, która na poznanie Alicji będzie musiała poczekać nieco dłużej. Swoją drogą ciekawa jestem jakie będą pierwsze słowa Heleny do młodszej siostrzyczki. Intuicja podpowiada mi, że będą brzmieć w stylu: Cześć Alicja! Bawimy się! Z pewnością będziemy musieli wykazać się niezwykłą czujnością, trudno przewidzieć w jaki sposób Helena zechce okazać miłość swojej młodszej siostrze, może będzie chciała poczęstować ją ciasteczkiem, albo wrzucić jej do łóżka swoją ulubioną książeczkę. Jedno jest pewne - będzie się działo!

20 komentarzy:

  1. będzie się działo, oj będzie.
    moja Em nie należy do delikatnych dzieci i jak czasami pociągnie Helenkę za rękę, lub solidnie i mocno ją przytuli to serce mi staje, ale wspaniale jest patrzeć na te instynktowną miłość.
    to uczucie między siostrami wzięło się znikąd i jest i trwa od pierwszego ich spotkania.
    jak mylsę o ich gestach, czulośći, wzajemnych uśmiechach to niesamowicie się wzruszam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki żeby wszystko poszło jak należy :)))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. ojej, to już tak blisko! Trzymam mocno kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ten czas leci, tylko dwa tygodnie!!! Życzę Ci, żeby szybko zleciały i żebyś już mogła tulić w ramionach swoje maleństwo

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki! I trochę zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No to zaciskamy kciuki teraz żeby wszystko poszło sprawnie.
    Ja nie wyobrażam sobie dzielenia się porodem czy na fb czy na twitterze. TO absolutnie intymne i pełne wzruszeń oprzeżycie. Ja jestem bardzo dużą zwolenniczką porodów w domu w swoim rytmie w ciszy i spokoju. Social media zupełnie nie pasują do mojego pojmowania przywitania maleństwa na świecie

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej,ale to zleciało :))pamiętam moje odliczanie ,zaczynałam właśnie od 14 ;) a to już 8 miesięcy zleciało...
    Trzymam kciuki za Was,będzie dobrze :) I będzie się działo-to na pewno ;))
    Nie rozumiem tego dzielenia się wszystkim ze wszystkimi na fb ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie tak znać datę porodu wcześniej :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  9. to niech wszystko się rozwiąże spokojnie i dobrze bo to już tuż tuż

    OdpowiedzUsuń
  10. 14dni, to juz niedługo i będizesz tuliła swoją Kruszynkę w ramionach;) Pięknie, mam nadzieję, że i ja kiedyś będę czekała na planowe cc;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zleciało... a co do siostrzanych zabaw - nie chcę straszyć, ale... będzie się działo :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja bym raczej stroniła od fejsa w trakcie porodu, ale jak ktoś chce się tym dzielić to ma do tego prawo, w tym , że wszystko w granicach przyzwoitości...
    Będzie się działo, będzie. Pamiętam jak moja teściowa zawsze mi opowiada, jak to mój mąż będąc dzieckiem zarzucił łóżeczko swojego młodszego brata misiami bo chciał się z nim bawić; )

    OdpowiedzUsuń
  13. To juz tak niedlugo i Ala bedzie na swiecie.
    Jezeli chodzi o relacje z porodu na fb, to wedlug mnie to kazdego indywidualna sprawa jak chce przezyc porod. Jak ludzie chca krytykowac to zawsze znajda powod do krytyki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Z jednej strony znasz termin i już nie denerwujesz się czy to dziś czy jutro ;), ale z drugiej strony chyba teraz będziesz robiła wszystko, żeby wypełnić ten czas oczekiwania ;) POWODZENIA!:D

    OdpowiedzUsuń
  15. Kciuki zaciśnięte! toż to lada moment! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja cię!!! Toż to już... tuż, tuż :) Trochę ci zazdroszczę, a trochę się ciesze, że to jeszcze miesiąc...

    OdpowiedzUsuń
  17. Już? Kiedy to zleciało?!? Trzymam kciuki i nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń