niedziela, 26 stycznia 2014

Portret rodziny bez Internetu i telewizora.

A na blogu cichosza. W naszych głowach cichosza ... dotknęła nas łaska awarii Internetu oraz telewizji przez ostatnich kilka dni. Co dla niektórych jawi się jako wizja niemal piekielna, dla nas okazało się wyjątkowo pięknym czasem. Miałam wrażenie, że tak blisko nie byliśmy już od dawna. Żadnych rozpraszających migających obrazków, żadnych niebieskich ekranów, stukania w klawiaturę, ważnych e-maili do napisania, nieobecnego wzroku i pożeraczy czasu. W tle jedynie ulubiona stacja radiowa i my. Skupieni wyłącznie na sobie, wsłuchani w siebie, mający dla siebie nieograniczone pokłady cierpliwości i uwagi. 

W zasadzie to zadziwiło nas to odkrycie, gdyż nie czujemy się uzależnieni od Internetu, nie spędzamy wielu godzin na przeglądaniu stron, czy śledzeniu serwisów społecznościowych. Oglądanie telewizji to również rzadkość naszej codzienności, obywaliśmy się bez niej wiele lat i w zasadzie odbiornik zagościł w naszym domu na krótko przed pojawieniem się na świecie Heleny. Telewizja służy nam do oglądania programów informacyjnych, publicystycznych oraz wybranych dokumentów czy filmów. Helena również nie przesiaduje przed ekranem telewizora, pozwalam jej na oglądanie 20 minutowej dobranocki. A mimo to, brak telewizji i Internetu i tak wywołał dostrzegalne korzyści w jakości spędzonego wspólnie czasu. Ze zdumieniem oglądałam ten szczęśliwy portret rodziny bez Internetu i telewizora. 

Zadałam sobie pytanie czy unieślibyśmy decyzję rezygnacji z nich na zawsze? O ile z telewizją pożegnałabym się bez żadnych skrupułów, co do Internetu to decyzja byłaby znacznie trudniejsza. Odnajduję w sobie pełną wyrozumiałość dla mody na model rodziny bez telewizji. Nawet wśród naszych znajomych z niepokojem obserwuję zjawisko, że bajki w telewizji zastępują te prawdziwe opowiadane lub czytane przez mamę i tatę. Jeśli zaś chodzi o problemy związane z korzystaniem przez dziecko z Internetu, stanowi to temat trudniejszy, wielowymiarowy. Dostęp do niebezpiecznych treści, kontakt z nieznajomymi czy upublicznianie prywatnych informacji, stanowi znacznie większe niebezpieczeństwo w trakcie korzystania z Internetu przez dzieci, niż dla nas, dorosłych.  Oczywiście można wprowadzać swoje dziecko w świat cyfrowy, korzystając z jego zasobów wspólnie. Pomimo tych wszystkich zagrożeń, wykluczenie dziecka z tego atrakcyjnego źródła rozrywki oraz edukacji powodują, że czułabym się nieuczciwie zabierając mu możliwość poznania tego wirtualnego świata. Nam nikt tego nie zabronił. Chcąc, czy nie chcąc, trzeba nam się pogodzić, że żyjemy w epoce świata cyfrowego i ciężko to ignorować, nie sposób z tym walczyć. 

6 komentarzy:

  1. My przez kilka miesięcy nie mieliśmy TV, internet bezprzewodowy tylko do najważniejszych spraw. I jakoś się żyło. Powiem nawet że fajniej.:) Spokojnie, wielu rzeczy nie wiedzieliśmy i jakoś nam przez to nic się nie stało. Kupiliśmy TV dopiero jak po szpitalu musiałam leżeć w domu i żeby nie myśleć o złych rzeczach, oglądałam TV. Teraz oczywiście gra praktycznie cały dzień, ale to przecież nie potrzebne!

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas podobnie- tv oglądamy bardzo rzadko, choć Junior jest wielbicielem bajek, ale to mu przejdzie na pewno ;) Ale bez internetu życia sobie nie wyobrażam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. czasem żałuję, że zapełniamy sobie czas tv lub internetem zamiast tak zwyczajnie pobyć , skupić się na sobie. zwalam to na czasy, takie po prostu są , choć jak jestem na wakacjach to wszelkim mediom mówię "idżcie w cholerę" zapraszam do mnie po długiiiej przerwie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bez TV sobie wyobrażam, chyba bym bardzo nie tęskniła, ale jedna przez internet i rachunki płacę i szybko mogę załatwić wiele spraw, więc nie da rady ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas TV gra tylko wieczorem gdy dziecko śpi. W dzień po prostu nie ma na to czasu. Komputer i internet też tylko wieczorem (no chyba że praca wymaga). Radio za to musi być :) Także, telewizji chyba nie było by mi żal. Ale mąż mógłby mieć obiekcje ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas elektronika to podstawa, głównie dlatego, że mąż uzależniony jest od dźwięków tv, ja natomiast nie widzę siebie w świecie bez internetu. Mimo to znajduję czas by spędzać aktywnie czas z synkiem, choć tv leci często w tle jak go zapomnę wyłączyć.

    OdpowiedzUsuń