poniedziałek, 6 stycznia 2014

Myślisz, że wychowujesz swoje dziecko?

Niemal dwa tygodnie cieszyliśmy się świąteczną sielanką. Pięknie było pobyć razem, odpocząć od monotonii codzienności, od pośpiechu, celebrować każdą chwilę. Nadmiar czasu przeznaczyliśmy na refleksje nad mijającym rokiem, cieszyliśmy się sukcesami, wyciągaliśmy wnioski z niepowodzeń. Piękna, niemal wiosenna pogoda pozwalała na długie spacery i chwilę zachwytu nad takimi niespotykanymi zjawiskami, jak róża, która 1 stycznia rozkwitnęła w ogrodzie pod domem. Z daleka od komputera, z daleka od telewizora, czas zwolnił, nabrał pełniejszego smaku.

Wyzwolona od opieki nad Helenką miałam wiele przyjemności w skoncentrowaniu się na sobie. Miło było okupować ulubioną kanapę i kończyć wszystkie napoczęte w ubiegłym roku książki. I w tym miejscu zatrzymam się na chwilę. Ostatnio dużą uwagę poświęcałam poradnikom dotyczącym wychowywania dzieci ze szczególnym uwzględnieniem na te, które są wolne od wpływu religii. Kilka dni temu poczułam się bardzo nieswojo, kiedy cała wiedza, którą pozyskałam w trakcie lektur owych poradników została nagle podważona. Zakwestionowanie wszystkich dotychczasowych teorii o wychowaniu nastąpiło w ślad odczytania eseju podnoszącego konsekwencje ogłoszenia trzech praw genetyki behawioralnej. Prawa te zrewolucjonizowały nauki społeczne i ujawniły, że wychowanie w kształtowaniu osobowości dziecka stało się zjawiskiem mocno przecenionym. Dowiedziono tym samym, że cechy behawioralne dziecka nie są wynikiem edukacji czy wychowania, ale przede wszystkim efektem genów, które dziecko odziedziczyło od rodziców.

Długo nie mogłam pogodzić się z tą wiadomością. Każda moja cecha behawioralna jest wynikiem wyłącznie dziedziczenia po moich rodzicach? Zawsze byłam przekonana, że tak bardzo się różniliśmy od siebie. Zagłębiając się coraz bardziej w materiały z przypisów i bibliografię, zapoznając się z doświadczeniami i badaniami wykonywanym przez ośrodki naukowe, czułam, że mój sprzeciw jest coraz słabszy. Według książki Stevena Pinkera "Tabula Rasa. Spory o naturę ludzką" nasz umysł ukształtowany jest w 50% przez geny, a w 50% przez środowisko. To oznacza, że poradniki dla rodziców traktujące o wychowaniu są bardzo nieprecyzyjne, a nawet więcej, nieprawdziwe, gdyż pisząc o wpływie środowiska wskazują jedynie na korelację między interakcjami pomiędzy dziećmi a rodzicami.

Świeżo po lekturze wszystkich tych rewolucyjnych informacji zrobiło mi się trochę smutno, bo od razu w głowie pojawiła się niechęć do jakiegokolwiek działania na tym polu. Bo przecież skoro ja mam skłonność do pewnych nieciekawych zachowań, to nasze córki również będą skazane na taki behawior. Cała moja praca nam nimi będzie miała niewielki wpływ przy całej sile dziedziczenia.

Pasywność i brak działania to nie mój świat, zatem z ulgą przyjęłam poradę: Bądź człowiekiem prawym. Stwórz swojemu dziecku dobre miejsce do życia i nauki. Przy okazji poprawiaj warunki socjalno-bytowe, bo one również mają duże znaczenie. Te działania zminimalizują ryzyko tego, że twoje dziecko pójdzie w innym kierunku i nie wyrośnie na dobrego człowieka. I to jest jedyna rada, którą dał autor tekstu. Jedyna. W świecie, w którym nie ma przepisu na wychowanie człowieka.

6 komentarzy:

  1. Zgadzam się, że jednego przepisu na wychowanie nie ma, ale podsumowanie zostało dobrze ujęte, bo jednak ciężko byłoby mi uwierzyć, że rozdzielone w dzieciństwie bliźnięta wychowywane w dwóch skrajnie różnych środowiskach, w efekcie (genów) miałyby być takimi samymi ludźmi w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się jak wyżej ;)
    Mądrze napisane.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiem, czy zgadzam sie z behawiorystami. podskórnie raczej nie.
    ale to o byciu prawym człowiekiem jest dokładnie tym, co sądzę - to uniwersalny, najlepszy przepis na życie moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście uważam , że głównie od nas zależy jakie jest/będzie nasze dziecko. Przynajmniej do pewnego czasu to my jesteśmy jedynymi ludźmi w których jest zapatrzone. Pokaźmy mu zatem prawy i dobry świat, uczciwie i zgodnie ze swoimi przekonaniami.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja myślę, że my rodzice mamy mały wpływ na zachowanie i postępowanie naszego dziecka/dzieci, bo każde dziecko ma swój charakter z którym się rodzi i jakieś cechy, które go określają. Tak wynika z moich obserwacji dzieci wśród rodziny i przyjaciół. Przecież rodzeństwo wychowujemy tak samo, takimi samymi metodami wychowawczymi. Uczymy takich samych norm zachowania, grzeczności, pokazujemy świat tak samo, staramy się, dajemy wszystko po równo, a jednak zazwyczaj każde z rodzeństwa jest inne, ma inne cechy, zachowuje się, postępuje inaczej, wybiera inne szkoły, innych (pod względem charakteru i osobowości) przyjaciół. Właśnie dlatego, że ma inny charakter, z którym się urodził..

    OdpowiedzUsuń
  6. Charakter mozemy ukształtować, ale pewne zachowania i postępowanie, dziecko może odziedziczyć po rodzicach.

    OdpowiedzUsuń