środa, 8 stycznia 2014

Jestem genderową seksdeprawatorką.


Kiedy planowałam tematykę poruszanych przeze mnie zagadnień na tym blogu założyłam, że będę się trzymać z daleka od wyrażania opinii światopoglądowych dotyczących religii. I byłabym konsekwentna w swoim przekonaniu, gdyby nie bliska mi osoba, która wyraziła swoją opinie, że zmienia przedszkole, ponieważ to, do którego uczęszcza jej córka, włączyło się w projekt zajęć dotyczących gender. Podjętą decyzję umotywowała zdaniem, że nie życzy sobie, aby jej córkę wychowano na lesbijkę. Słysząc te słowa coś we mnie pękło i tym samym zasiadłam do napisania kilku zdań na ten temat.

Czuję, że jako socjolog, któremu tematyka gender nie jest obca, mam prawo zabrać głos w tej publicznej dyskusji dotyczącej płci kulturowej. Całkiem przeciwnie do współczesnego Kościoła, który nie dość, że nie pochylił się nad zagadnieniem wystarczająco głęboko, to jeszcze zupełnie niepotrzebnie nakręca fobię wokół gender nazywając ją ideologią, czyli wymyślając zjawisko, którego tak naprawdę nie ma. Nie rozumiem całej tej propagandy rozsiewania wokół gender tak wielkiej ilości fobii i irracjonalności. Tłumaczenie, że chcą oderwać opinię publiczną od ich problemów związanych z chciwością i żądzami seksualnymi, są zbyt dużym uproszczeniem. Najbardziej boli mnie w tym wszystkim to, że ludzie w moim otoczeniu, których miałam za rozsądnych i posiadających wyobraźnię, zaczynają bezmyślnie powtarzać te kłamstwa. I tak całe zło świata, patologia, rozwody czy homoseksualizm ma swoje źródło w nowym szatanie zwanym właśnie gender.

A zatem przyjrzyjmy się bliżej temu zjawisku. Gender jako przedmiot studiów wyższych i badań naukowych ma już ponad 30 lat. Jest niczym innym jak teorią (nie ideologią, jak twierdzi Kościół), która patrzy na kobietę i mężczyznę w ujęciu zmian stosunków społecznych. Zadaje mnóstwo pytań  o cechy, zachowania, role i stereotypy reprezentowane zarówno przez kobiety, jak i przez mężczyzn. Patrzy na płeć nie z ujęcia biologicznego, ale widzi jego źródła w kulturze i socjalizacji. Porównuje, jakie role pełniły dawniej i pełnią obecnie kobiety i mężczyźni. Gdzie więc to szaleństwo, gdzie nienawiść i zagrożenia o których tak dużo mówi Kościół?

Jak to wygląda w praktyce? Gender pochyla się nad rozmaitymi zjawiskami w trakcie podejmowania decyzji zarówno na polu gospodarczym, społecznym, a nawet politycznym. Bada skutki tych decyzji w jaki sposób dotykają one kobiety i mężczyzn. Ostatnio czytałam bardzo ciekawy wywiad z Barbarą Limanowską, która przytoczyła kilka przykładów, czym tam naprawdę zajmują się ludzie nieprezentujący teorię gender.

Przykłady:

1. Materiały informacyjne dotyczące ataku serca opierają się na objawach typowych dla mężczyzn. Kobiety rzadziej odczuwają w trakcie zawału ból w klace piersiowej, dlatego ich śmiertelność w wyniku zawału jest znacznie wyższa. 

2. Testowanie lekarstw odbywa się niemal wyłącznie na zwierzętach płci męskiej, a kolejno na mężczyznach. Testowanie na kobietach jest droższe, ponieważ ich cykl hormonalny sprawia, że testowanie jest o wiele trudniejsze.

3. Szwecja. W pewnym mieście niewiele kobiet korzystało z nocnych autobusów. Badania wskazały na ich obawę o bezpieczeństwo w drodze od przystanku do domu. Zmieniono zasady, nocą kierowca autobusu ma obowiązek na żądanie zatrzymać się przed domem pasażerki i czekać tak długo, aż zniknie ona w drzwiach swojego domu, czy klatki schodowej. Na efekty nie trzeba było długo czekać, kobiety wróciły do korzystania z transportu nocnego.

Jak wskazują powyższe przykłady podejście gender niesie za sobą niemal wyłącznie korzyści. Dotykają przecież tak ważnych tematów, jak bezpieczeństwa, zdrowia, a nawet życia. Gender uczy tolerancji tam, gdzie tradycyjne społeczeństwo nie może się pogodzić z wyborem mężczyzny o zawodzie przedszkolanki, czy gospodyni domowej. Podobnie jak pejoratywnie ocenia decyzję kobiety, która szybko po porodzie wraca do kariery zawodowej, oddając swe niemowlę w ręce niani lub męża. Gender nie dyskryminuje płci biologicznej, koncentruje się przede wszystkim na płci kulturowej.

Zastanówmy się, czy gdyby w polskiej polityce była osoba odpowiedzialna za gender, czy tak bezrefleksyjnie podjęto by decyzję o budowie aż dwóch tysięcy boisk w ramach akcji "Orlik". Specjalista od gender zapytałby pewnie, ile dziewczynek będzie korzystać z tych boisk, czy w naszym kraju piłka nożna jest popularna wśród nastolatek? Nie pozwoliłby na niesprawiedliwe wykorzystanie pieniędzy publicznych wyłącznie dla części społeczeństwa. Mógłby również skoncentrować się na projekcie, który zachęciłby te dziewczynki do korzystania z tych właśnie boisk. Zawsze można znaleźć sposób, aby wszyscy byli wygrani.  

"Genderowi seksdeprawatorzy są śmiertelnym zagrożeniem dla dzieci" mawia tak często pojawiający się w mediach Ks. Oko. Zamknijcie mnie zatem w więzieniu, bo uważam, że brak umiejętności dialogu pomiędzy ludźmi w klimacie wzajemnego zrozumienia  poglądów i przekonań jest większym zagrożeniem dla kolejnych pokoleń. Dziękuję. Już mi lepiej.

16 komentarzy:

  1. a nie uwazasz,ze istnieje cos takiego jak tradycja i tradycyjny podzial rol,czyli tez to do czego mezczyzna i kobieta zostali stworzeni? co to za przyklad,ze kobieta oddaje niemowle ojcu,bo sama rozwija sie zawodowo? czy to jest dobre dla dziecka? jestem przeciwna temu,ze miejsce kobiety jest przy garach,ale uwazam,ze sprawy fundamentalne takie jak rodzina powinny byc ulozone tradycyjnie,czyli od pewnych spraw matka,od innych ojciec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niektórych aspektach życia jestem tradycjonalistką, ale daleka jestem od układania świata według jednego wzoru. Kto powiedział, że matka jest ważniejszą i lepszą opiekunką dla dziecka? Spójrz chociażby na matkę Madzi z Sosnowca. Jeśli kobieta zarabia pięciokrotnie więcej niż mężczyzna, czy należy ją potępiać, że czynnik ekonomiczny pociąga takie, a nie inne decyzje o szybszym powrocie do pracy? Gender nie zajmuje się walką z tradycją, tylko ze stereotypami.

      Usuń
  2. Gender ostatnio popularny temat ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. okej,ale wyjatek reguly nie potwierdza, to nie my powinnismy dostosowac sie do mniejszosci,ale odwrotnie. matka madzi to osoba patologiczna,zly przyklad. a jesli kobieta zarabia piec razy wiecej niz facet,toi tak nic sie nie stanie jak kilka miesiecy pobedzie z maluchem w domu,dziecko potrzebuje matki,i temu nie zaprzeczy "zaden gender". dlaczego na sile szuka sie teraz rownosci wszedzie/? nie da sie,chocby nie wiem co:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, że stać się może, jeśli kobieta, która zarabia więcej i jest głównym żywicielem rodziny zostanie trochę dłużej w domu. Ludzie często miewają jakieś zobowiązania, które muszą spłacać i teraz co jest większym dobrem dla dziecka - sfrustrowana matka (bo siedząc z dzieckiem nie może zapewnić mu bytu) czy dziecko pod opieką ojca i pewność, że jest dach nad głową i pełny brzuch. A dziecko potrzebuje obojga rodziców , nie tylko matki.

      Usuń
    2. To nie tylko o równość tu chodzi, ale o prawo podejmowania wyboru. Czy kobieta wraca do pracy "od razu" po porodzie, czy zostaje z maluchem w domu przez wiele lat, to jest tylko jej wybór i nikomu nic do tego. Nikt nie ma prawa osądzać, ani kwestionować tych decyzji, tym bardziej, że istnieje tendencja do "mierzenia ludzi swoją miarą".

      Usuń
    3. Mniejszość, o której piszesz nie walczy o to, żeby ktoś się do nich dostosowywał, prosi o wyrozumiałość i prawo do podejmowania własnych decyzji. Co do przykładu kobiety, która wraca do pracy, jej motywacje mogą być rozmaite. Wersja Ani JM jest jak najbardziej prawdopodobna. Może być i tak, że po rocznej przerwie kobieta nie będzie miała do czego wracać.

      Usuń
    4. Mniejszość, która głosi swoje teorie w przedszkolach i szkołach. to dla mnie nie jest prośba o wyrozumiałość. Rodzice mają konstytucyjne prawo do wychowania dzieci wg swoich przekonań. To prawda ze dobra matka, to szcześliwa matka i nikogo nie powinno obchodzic jak idzie do pracy na drugi dzien po porodzie. Z tym, że jeśli robi to jedynie, podkreślam JEDYNIE( i podkreśle, jeszcze raz, że nie mam tu na myśli sytuacji, że jest żywicielem rodziny i takie tam) to dla mnie jest to trochę zatrważające. Tak samo zwolennicy dżender powinni być tolerancyjni, jeśli ja np chcę wychować swojego syna na mężczyznę starego typu, tak to nazwę, a swoją córkę na matkę polkę...

      Usuń
    5. Gender to teoria, a nie mniejszość. Nie widzę zła w zajęciach polegających na słuchaniu przez dzieci bajek o równouprawnieniu. Nikt nie narzuca swojego punktu widzenia, nikt nie zabrania Ci wychowywać dziecka po swojemu. To przecież Ty jesteś największym autorytetem dla swojego dziecka, to Ty uczysz go świata:)

      Usuń
    6. a czy do teorii gender zalicza się przebieranie chłopców w sukienki w przedszkolu? bo ja zaczynam podejrzewać, że pod przykrywką gender, które jak mówisz jest już od wielu lat, nagle próbuje się wcisnąć mi coś co jakoś budzi mój wewnętrzny niepokój i sprzeciw.Ciekawe dlaczego w WOM - ie są przeciwni. Nie mam nic przeciwko równouprawnieniu, z tym, że to chyba fikcja. Zawsze to jednak kobieta będzie matką, a mężczyzna ojcem i tyle. Z tego wszystkiego wyszło tylko to, że pracodawcy wymagają, aby kobieta pracowała od rana do wieczora nawet jeśli jest matką małych dzieci, które siedzą z nianią(bo mąż, czy ojciec dzieci też pracuje od rama do wieczora), i nie brała wolnego nawet jeśli są ciężko chore i leżą w szpitalu(bo jako rodzic nie dostajesz zwolnienia lekarskiego czy opieki). dzieci są małe tylko chwile.Czy nie uważasz, że trochę się zakręciliśmy w tej gonitwie za karierą i zrównaniem płci? Ja osobiście wolałabym być traktowana w pracy jak kobieta i matka. nawt za cene mniejszych zarobków. Chciałabym mieć czas dla dzieci, nie musieć siedzieć po godzinach i nie musieć zostawiać chorych dzieci pod opieką niani.Równi w prawach, przypominam, już dawno jesteśmy. Czy nie lepiej uczyć dzieci poszanowania godności każdego człowieka? albo tolerancji dla niepełnosprawnych czy brzydkich?(bo dzisiaj wszyscy musimy być piękni i sexi koniecznie. no... już...:)Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  4. Jakaś chyba nieoświecona jestem, bo pierwszy raz słyszę o gander. Ale już jestem za. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. ludzie boją się tego, czego nie rozumieją. zresztą lubią zwalać winę na kogoś. lubię z kimś walczyć, być przeciwko czemuś. przykro mi, że można być ograniczonym do tego stopnia, żeby z dziedziny nauki robić na siłę ideologię. smutne to.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podejście Kościoła w tak wielu aspektach mnie mierzi, że potem z ulga i oddechem czytam takie wypowiedzi, jak Twoje. Ta nasza religia jest wtłaczana nam każdym porem przez osoby, które nadal publicznie twierdza, że homoseksualuzm to zboczenie, ale też i uleczalna choroba. No proszę... A teraz wsiedli na gender. Brak słów. Ostatnio wspominałam, jakim zazenowaniem napawaja mnie w większości kazania, niespójne, nielogiczne, o niczym. O tym, że na świecie rzadzi się zło, a imię ma Środa, gender i gej ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja tam za ten post absolutnie nie wsadziłabym Cię do więzienia :) Kliknęłabym "Lubię to", gdyby to był Fb... Głos rozsądku, tam gdzie panoszy się sztucznie rozdmuchiwana panika, zawsze jest w cenie...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze prawisz !
    Ludzie zamiast dowiedzieć się dokładnie co to gender i ruszyć trochę mózgownicą, ślepo śledzą TVN24 i słuchają co Rydzyk prawi...

    OdpowiedzUsuń