piątek, 13 grudnia 2013

This is madness! – Madness? This.. Is… Kucyk!

Nigdy nie marzyłam o prowadzeniu stadniny. Owszem, muszę przyznać, że był taki okres w moim życiu, że bardzo podobały mi się konie i podziwiałam je podczas częstych wycieczek do stadniny w Ochabach. Wiadomo, życie sypie niespodziankami, bo to właśnie konie, a w zasadzie powinnam napisać kucyki, opanowały nasz dom i zawładnęły sercem Helenki. Splot pewnych okoliczności powiązanych z likwidacją sklepu z zabawkami doprowadził do tego, że jednego dnia pojawiło się w pokoju Heleny ponad trzydzieści przesłodkich nieparzystokopytnych ssaków z rodziny koniowatych. Los przewrotny zaśmiał mi się w twarz, ponieważ koniki oraz kilka innych zabawek pojawiły się kilka dni po tym, kiedy właśnie ogłosiłam, że ilość zabawek w pokoju córki osiągnął poziom maksymalny i od tej pory kupujemy już wyłącznie książki.

I tak oto nagle stałam się właścicielem stadniny. Helena niewiele wie o profesjonalnej hodowli koni, zatem to na mnie spadło większość obowiązków z tym związanych. I tak codziennie asystuję jej w karmieniu, pojeniu i wyprowadzaniu kucyków na pastwisko. Oczywiście musiałam również przygotować z pudełek boksy dla koników oraz zbudować okazałą zagrodę z klocków. Helena udoskonaliła rytuały robiąc kucykom poranny apel, na którym dokonuje przeliczenia wszystkich zwierzaków. Pozostaje jeszcze higiena, czyli czesanie, plecenie warkoczy, przecieranie wilgotną ściereczką, jak również zapewnianie licznych rozrywek, wśród których znajduje się huśtanie kucyków na huśtawce, wożenie je w wózku albo po prostu galopowanie za kotami po całym domu.

Poranny apel kucyków
Zabawa przednia. Tym bardziej, że zanim pojawiły się kucyki, Helena nie koncentrowała się na zabawce tak długo, jak obecnie. Kucyki potrafią zająć ją nawet kilka godzin dziennie. Muszę przyznać, że pierwsze dni zabawy i dla mnie były wielką frajdą, szczególnie przy budowie stajni i boksów oraz pomagając Helenie ogarnąć cały ten sympatyczny tabun. Ale minęło od tego czasu już kilka tygodni i na samą myśl o zabawie konikami przybieram pozycję zombie i snuję się do miejsca wskazanego przez Helenę, aby posłusznie wykonywać jej polecenia związane z tym pastelowym tałatajstwem. W czasie tej kucykowej fascynacji, której źródła z pewnością nie upatruję w popularnej bajce (córka prawie w ogóle nie ogląda telewizji), mogłam swobodnie schować dwa kartony opuszczonych zabawek, których braku Helena w ogóle nie zauważyła. 

Faza na kucyki nabrała pełnego galopu. Dziś rano pierwsze słowa, które wypowiedziała Helenka brzmiały: dokąd pędzisz koniku? No właśnie! Dokąd? Oby nie do hippofobii ...

13 komentarzy:

  1. pokaźna kolekcja kucyków, mamy też kilka, a pod choinką będą następne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko jedyna ile kucyków... chyba bym zwariowała, jakbym miała mieć tak liczną ich ilość w domu ;) Ale skoro Dziecko lubi nic nie poradzisz ;) Moja chrześniaczka też jest ich wielbicielką i na każde urodziny/ święta życzy sobie kolejneo do kolekcji- masakra!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ pokaźna kolekcja. Fajnie to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  4. WOW jaka kolekcja!
    Ja codziennie mówię,że dość zabawek,a zaraz ktoś zjawia się z nową :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak kucyk ma zbyt zmierzwione włosy to polecam umyć w płynie do zmiekczania :) później wyczesać i wysuszyć :) reanimowałam tak kilka kucyków dla znajomych :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ile kucyków! Ciekawe czy chłopcy też się bawią kucykami, bo bardzo podoba mi się taka stadnina:)

    OdpowiedzUsuń
  7. tez za mlodu uwielbialam konie! mialam na ich punkcie bzika. a kucyki sliczne:)

    OdpowiedzUsuń
  8. O rany! Ciekawe, co przyciąga dzieci do kucyków - kolory czy grzywa do czesania ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja myślałam, że moja starsza córka ma ich dużo, ale Twoja córa ją przebiła w ilości!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale kolekcja ! :)
    U nas taka kolekcja Hot Whelssów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Stadnina w kolorach tęczy to duży hodowlany sukces ;)
    Nas to pewnie już niedługo czeka :)

    OdpowiedzUsuń
  12. wooooooooooooooow imponująca ilość kucyków :-))))

    OdpowiedzUsuń