środa, 4 grudnia 2013

Słów kilka o kontroli, czyli o tym, jak instytucja ZUS podniosła mi ciśnienie.

Podzieliłam się już z Wami informacją o tym, że lekarz prowadzący zdecydował się wysłać mnie na zwolnienie lekarskie. Powodem jego decyzji były głównie problemy związane z szyjką, ale również cukrzyca ciążowa miała w tym swój duży udział. Zapis na dokumencie zwolnienia wskazywał możliwość chodzenia i nie ukrywam, że informację tą powitałam z wielką ulgą. Perspektywa uwiązania przez kilka miesięcy do łóżka, nie niosła za sobą optymistycznych myśli. Będąc szczera, nie wyobrażam sobie dnia bez solidnej porcji świeżego powietrza podczas spaceru z córką. Bardzo szybko okazało się, że byłam naiwna sądząc, iż w trakcie zwolnienia lekarskiego mogę chodzić i być mobilna. Właściwą wiedzę o zapisie "pacjent może chodzić" nabyłam w ślad za kontrolą, którą urzędnicy ZUS przeprowadzili w miejscu mojego zamieszkania. 

Prawo Murphy'ego zadziałało z pełną mocą, w trakcie wizyty urzędniczek byłam na spacerze z Helenką. Po tygodniu listonosz wręczył mi pismo z ZUS-u, w którym poinformowano mnie o fakcie przeprowadzenia kontroli i mojej nieobecności w jej czasie. Dodatkowo z pisma dowiedziałam się, że w czasie zwolnienia lekarskiego "chodzenie" dozwolone jest wyłącznie w przypadku związanym z leczeniem, czyli wizytą u lekarza, wykonaniem badań lub zabiegów, wizyty w aptece lub w przypadku zaspokojenia pozostałych potrzeb życiowych, np. wykonanie najpotrzebniejszych zakupów w najbliżej położonym sklepie, przy czym to ostatnie jedynie w sytuacji, że nie ma nikogo w gospodarstwie domowym, kto mógłby się tym zająć. Oczywiście wszystkie wyżej wymienione sytuacje należy udokumentować zaświadczeniami, paragonami, dowodami. Dodatkowo zostałam poinformowana, że na czas kontroli zostaje wstrzymana wypłata zasiłku chorobowego. Jednak najbardziej wzruszyła mnie informacja, że w przypadku braku pozytywnego rozpatrzenia mojej odpowiedzi, ZUS może zabrać mi zasiłek za cały okres ciąży.

Po lekturze pisma zrobiło mi się słabo. Nie miałam żadnego dokumentu, którym mogłabym uzasadnić moją nieobecność w domu. Chwilę później roztrzęsiona siedziałam w gabinecie mojego lekarza, a krew mi się gotowała z emocji (ciśnieniomierz wskazywał 180/110). Na szczęście lekarz zachował zimną krew i mimo, że sam rozumiał zapis o chodzeniu w trakcie zwolnienia dokładnie tak, jak i ja, postanowił mi pomóc. Po kwadransie wyszłam od niego z zaświadczeniem wskazującym, że w związku z cukrzycą ciążową, lekarz zaleca codzienne spacery, które zaraz przy diecie i zażywaniu insuliny mają utrzymać mnie w należytej formie przez cały okres ciąży. Nie musiał konfabulować, umiarkowana aktywność fizyczna jest wskazana w czasie cukrzycy. Szczęśliwie dział kontroli w ZUSie uznał takie wytłumaczenie mojej nieobecności za zasadne. Na pieniądze oczywiście należy czekać kolejny miesiąc. Ale to już naprawdę nie ma znaczenia. 

Zastanawiam się tylko, co w takiej sytuacji robią inne kobiety. Takie, które nie mogą udokumentować swojej nieobecności. Zdaję sobie sprawę z faktu, że brak znajomości prawa szkodzi, ale na dokumencie L4 nie ma wykładni, co tak naprawdę kryje się pod zapisem "pacjent może chodzić". Bardzo dotknęło mnie uczucie ambiwalencji, z jednej strony jestem odbiorcą propagandy politycznej głoszącej ile to dobrego robi się dla polityki prorodzinnej, szumnie mówi się o roku rodziny, chwali dłuższym urlopem macierzyńskim. A zaraz przy tym działania urzędników instytucji na służbie tym wcześniejszym, wskazują na zupełnie inne postawy. Przyjaciółka opowiadała mi, że jej znajomej odebrano cały zasiłek w trakcie ciąży, ponieważ kontrola zastała ją w ogródku przed domem zajmującą się grabieniem liści. (sic!)

Rozumiem zasadność prowadzenia takich kontroli, czytałam trzy miesiące temu artykuł, w którym ZUS chwalił się oszczędnościami sięgającymi kwoty 115 milionów złotych, które odebrał chorym, którzy nadużywali swoich praw, pracując w czasie zwolnienia na lewo, wykorzystując L4 jako urlop albo czas na zrobienie remontu. Co do przypadku kobiet ciężarnych, sytuacja wydaje się być nieco odmienna, czy kobieta w ciąży może symulować? Więcej, czy w czasie kilkumiesięcznego zwolnienia kobieta powinna być uwiązana do domu, nawet przy zapisie o możliwości chodzenia? Po tak długim ograniczeniu wolności każdy chyba popadłby w chorobę. Nie jestem oszustką, nie wyłudzam pieniędzy. Co miesiąc oddaję w podatkach ponad 50% moich dochodów z pracy. Nikogo nie interesuje to, że planowałam pracować do końca ciąży, to los postawił mnie przed koniecznością zweryfikowania tej koncepcji. Prawdopodobnie czeka mnie kolejna kontrola, procedury wskazują na potrzebę jej powtórzenia w przypadku kiedy w czasie poprzedniej nie byłam obecna (...)

23 komentarze:

  1. Dla mnie te kontrole to głupota. Kiedy jestem sama w domu nie otwieram nikomu drzwi, nawet nie podnoszę domofonu jeśli nie byłam z nikim umówiona. Taka po prostu jestem i już :D Jestem ciekawa, jak sobie wyobrażają udokumentowanie czegoś takiego, że byłam w domu, nawet leżałam, ale zwyczajnie nie chciało mi się otworzyć drzwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem, jak potoczyłyby się losy takiej kontroli. I na to się pewnie znajdzie paragraf :)

      Usuń
    2. To ciekawe co by było jeśli człowiek byłby całkowicie leżący i sam w domu...

      Usuń
  2. O ZUSie to podejrzewam jak i o skarbówce wielu mogłabym książkę napisać. Ja po trzech latach prowadzenia działalności i opłacania regularnie składek musiałam udowodnić, że mam działalność, żeby wypłacono mi macierzyński :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na szczęście miałam fajną księgową, o wielu sprawach w ogóle mi nie mówiła, żebym się nie denerwowała.

      Usuń
  3. ZUS - ci to mają pomysły jak najpierw odmówić świadczenia, a po przegranym procesie płacić wszystko z odsetkami... takie tam oszczędności....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku o odsetkach mogę pomarzyć.

      Usuń
  4. to chore! ja bylam tez na zwolnieniu,normalnie z mezem jezdzilismy na zakupy,takie zwykle sprawy. kontroli nie mialam. co za kraj,niech sie zajma powaznymi sprawami,a odczepia od ciezarnych

    OdpowiedzUsuń
  5. Masakra jednym słowem. Szkoda słów na te ich przepisy i kontrole..

    OdpowiedzUsuń
  6. No... trzeba jakoś zatykać dziury budżetowe

    OdpowiedzUsuń
  7. kurde. nawet ja się tym postem zdenerwowałam

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki Tobie wiem jak interpretować L4 ... smutne ...

    OdpowiedzUsuń
  9. Chore to wszystko. Fakt, że kobieta w ciąży wychodzi na spacer będąc na zwolnieniu lekarskim nie powinno jej kwalifikować do uznania za zdolną do pracy i odebrania prawa do zasiłku. Obie te czynności są niewspółmierne.Głupota totalna. Dobrze, że udało Ci się to wszystko wyjaśnić.

    OdpowiedzUsuń
  10. O matko , siedz w domu tera aż przyjdą ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem w szoku, poważnie! W życiu bym nie wpadła na to, że tak należy interpretować ten zapis.
    Ale to jawne chamstwo i okradanie obywateli.
    Byłam na L4 przez ostatnie 3 mies. ciąży - puchły mi nogi i zwyczajnie było mi ciężko chodzić codziennie do pracy, siedzieć przy biurku itp., ale przecież ma się to nijak do spacerów albo wyjścia do sklepu po parę rzeczy. Ale generalnie spoko - gdyby mnie sprawdzili, to mogliby zabrać mi zasiłek - no zajebiście!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi wysłali, oczywiście z dopiskiem "pilne!", że mam im zaświadczenie o stopniu niepełnosprawności wysłać czy prawie do renty, bo moje L4 było dłuższe niż bodajże 3 miesiące. Świadczenia wstrzymali, czymś tam grozili, a się okazało, że ktoś nie zauważył, że to ciążowe mimo dołączonego zaświadczenia i informacji o tym. Coś im się pomieszało i z inną sprawą pomieszali, a ja musiałam jeździć i wyjaśniać, chociaż powinnam się relaksować i leżeć. Swoją drogą, też nie wiedziałam o ograniczeniach może chodzić. Mi tak zapisał ginekolog, by nie utrudniać życia przy kontroli z zaznaczeniem, że wierzy w mój rozsądek i mam przynajmniej do kolejnej wizyty leżeć ile się da. Życie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mniemam, na słowo przepraszam nikt się nie zdobył, bo i po co.

      Usuń
  13. ZUS i skarbówka mi podnosi ciśnienie regularnie, różnymi telefonami i monitami.
    Całe szczęście masz super lekarza i całe szczęście nie robią takich kontroli ciężarówek często, pewnie ktoś nie zauważył kodu ciąży na zwolnieniu.
    Może myszy go zjedzą :)

    OdpowiedzUsuń
  14. No to paranoja z tym zapisem. Ale zasadność kontroli rozumiem. Odkąd zamieszkałam w Holandii zobaczyłam, że naprawdę ciąża to nie choroba (i nie mam na myśli Twoich problemów, czy innych oczywistych sytuacji zagrożenia ciąży, patologii).. Nie znam ani jednej Holenderki (czy Polki stąd), która byłaby na zwolnieniu w ciąży, pracuje się do 2 lub 4 tygodni przed terminem porodu (wtedy obowiązkowo trzeba zacząć już macierzyński). Tu nie ma takich zwolnień. Owszem są, gdy coś się dzieje. Wydaje mi się, że tylko gdy naprawdę dzieje się coś niebezpiecznego..Jak zerknę jednak na moje koleżanki w Polsce, to znam dosłownie dwie, które pracowały w ciąży. Jedną przez pół ciąży wszyscy pytali czemu nie pójdzie sobie na zwolnienie. Pozostałych kilka-kilkanaście na zwolnieniu niemalże od początku... Żadna nie miała do tego wskazań. I to uważam za coś chorego w POlsce, stąd rozumiem te kontrole i się nie dziwie. Poza tym co jeszcze zaobserwowałam, że w Holandii nie ma problemu z zatrudnianiem kobiet, nikt nie robi problemu z ciąży też (ba często z kilku ciąż rok po roku). W Polsce od dawna słychać, że pracodawcy nie chcą zatrudniać młodych kobiet... no i niestety w ogóle się nie dziwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że wiele kobiet nadużywa swojego stanu do brania wolnego. Może kiedyś zbliżymy się do poziomu w Holandii.

      Usuń
  15. Witam jestem w 7 miesiącu ciąży i mialam kontrole z Zus-u a nie bylo mnie pod adresem zameldowania u rodzicow a kontrola wlasnie byla u nich a ja akurat znajdowalam się u chlopaka pod jego adresem zamieszkania. tak naprawde przebywam pod dwoma adresami i chlopaka i rodziców wiec zadzwonilam do Zusu przedstawic sytuacje i Pani powiedziala mi ze musze wyslac listownie informacje dlaczego nie bylo mnie w domu gdy oni byli na kontroli wiec chcialam panstwa prosic o jakis wzor jak ma wygladac takie pismo mniej wiecej

    OdpowiedzUsuń
  16. Stary wpis....ale zapytam. Autorko, a czy ZUS zostawił jakieś powiadomienie czy przyszedł tylko list?

    OdpowiedzUsuń