czwartek, 14 listopada 2013

O tym jak Kredziaki ocaliły zęby naszej córki.

Nadszedł czas buntu. Nie wiadomo dlaczego. Nie wiadomo po co. Nie znamy genezy tego zjawiska. Nie wiemy też, czy nie stoją za tym jakieś obce siły. Fakt jest jeden. Niepodważalny. Od kilku dni coś się zmieniło w słodkiej główce Helenki, która nagle zaczęła spoglądać na szczoteczkę do zębów w taki sposób, gdyby szła na spotkanie z bardzo poważnym przeciwnikiem. Zaczęło się: nowa, jeszcze bardziej kolorowa szczoteczka, smakowe pasty, nagrodowe naklejki, piosenki, zmiana pozycji w trakcie mycia - nic z wyżej wymienionych nie poskutkowało przywróceniem sympatii do tej jakże istotnej czynności higieny osobistej. I nagle z zupełnie normalnego aktu, mycie zębów zamieniło się w ogromne wyzwanie wymagające sporych umiejętności zręcznościowych - trzymanie wyrywającego się diabła tasmańskiego i jednoczesne usiłowanie dokładnego wyczyszczenia zębów przez jego mocno zaciśnięte usta. Jak to ogarnąć? Co dziwne, po chwili, kiedy ów diabeł tasmański otrzymuje szczoteczkę do swojej rączki, celem samodzielnego dokończenia mycia zębów, nagle na wściekłą twarz powraca uśmiech i procedura posługiwania się szczoteczką wraca do normalności. Po co więc się pchamy do mycia jej zębów? - zapytacie. Odpowiadam: skuteczność jej samodzielnego mycia zębów pozostawia wiele do życzenia w sferze jakości i skuteczności. Głowy puchną, myśli się kotłują, czego jeszcze nie wypróbowaliśmy? Wspólne rodzinne mycie? Było. Zabawny minutnik? Był. Logiczne tłumaczenie? Było. Gry, zabawy, książki o ząbkach? ... I nagle, myśląc o tych atrakcjach, przypomniała mi się gra, którą zapamiętałam w trakcie przeglądania strefy dzieci na Bazgroszyt.pl. Nagle przypomniały mi się Kredziaki.

Bo trzeba Wam wiedzieć, że Kredziaki to sympatyczne stworzenia, które mają kilka zadań do spełnienia - rozwijają spostrzegawczość, pamięć, uczą logicznego myślenia oraz ... dobrych nawyków. I właśnie w ogrodzie Kredziaków, gdzie można uprzyjemnić sobie czas edukacyjnymi grami, natknęłam się na tą oto grę. Grę o jakże wymownej nazwie: MYCIE ZĘBÓW.



I tak bezzwłocznie posadziłam anioła na kolanach, zalogowałam się na stronie i rozpoczęłam akcję pod kryptonimem: Reedukacja. Gra, jak można się domyśleć, polega na efektywnym myciu brudnych zębów Kredziaków. Zadanie wbrew pozorom nie jest proste, bo zęby każdego z Kredziaków wyglądają tak, jakby je ktoś posmarował żelazem i należy bardzo długo szczotkować każdego zęba, aby w końcu zalśniły śnieżnobiałym kolorem.




Podsumowanie. Kilkukrotne powtórzenie gry spowodowały spodziewany efekt. Helena już godzinę po akcji Reedukacja, przyzwoliła na dokładne wyszczotkowanie swoich pięknych, zdrowych ząbków. Dziękuję Wam Kredziaki! A Was drodzy czytelnicy zapraszam do zaglądania na stronę Bazgroszyt.pl, kto wie, do czego jeszcze może się przydać!

7 komentarzy:

  1. Najważniejsze, że znaleźliście skuteczny rozwiązanie:)
    Mój Maluch również buntuje się, gdy chcemy umyć Mu zęby. Zdecydowanie woli sam. Dajemy radę wspólnymi siłami, czasem zagadując, czasem coś wyliczając, śpiewając itp.

    OdpowiedzUsuń
  2. My na szczęście nie mamy problemu z myciem zębów i junior chętnie myje sam i pozwala mi "poprawić" mycie, żeby było dokladnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. hehe no i kto by się spodziewał, że takie to proste będzie, nie?:)
    zapraszamy do nas na konkurs;) wprawdzie nic związanego z higieną ząbków wygrać nie można, ale worek Mikołaja jest pełen;) http://zawodkobieta.blogspot.com/2013/11/co-sie-stao-z-rudolfem-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaglądnęliśmy do tych gierek-bardzo sympatyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Natalka zawsze jest chętna do mycia ząbków, ale zawsze musi to zrobić sama ;) A z tym różnie bywa, zazwyczaj trzyma szczotkę w buzi i ją memła zjadając pastę ;) Musimy obejrzeć filmik;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyda nam się, bo i u nas jest foch na mycie zębów :)

    OdpowiedzUsuń