poniedziałek, 4 listopada 2013

Nebulizator kontra Superkatar!

Nebulizator Inhalator Philips
Kiedy oczekiwałam pierwszego dziecka miałam wrażenie, że dość zachowawczo i minimalistycznie przygotowywałam listę rzeczy niezbędnych do podstawowej wyprawki. Mimo to i tak nie ominęło mnie kilka nietrafionych zakupów oraz kilka takich elementów wyprawki, z których nie skorzystałam w ogóle. Moja doświadczona znajoma, matka trójki przewspaniałych synów, gorąco zachęcała mnie do zakupu inhalatora - nebulizatora, służącego do leczenia licznych schorzeń górnych dróg oddechowych. Ilość zalet używania tego urządzenia była tak wielka, że nawet nie zniechęciła mnie dość wysoka cena tego aparatu. 

Nebulizator cierpliwie czekał w szafie, a Helena skutecznie lekceważyła moją chęć wypróbowania tego cudeńka i postanowiła zupełnie nie chorować w pierwszym roku swojego życia. Powiem więcej, nawet zwykłym katarem nie chciała nas obdarzyć. W drugim roku katar się pojawił, ale trwał tak krótko i był tak nieuciążliwy, że nawet nie wpadłam na pomysł wykorzystania nebulizatora. I kiedy już miałam pogodzić się z tym, że wydatek dotyczący nebulizatora był w naszym przypadku zupełnie nietrafiony, katar w końcu postanowił zaatakować. I to jaki katar! Superkatar! I kiedy już trzecią godzinę biegałam za Helenką z chusteczką w ręce, usiłując jakoś zapanować nad wypływającą wydzieliną, przypomniałam sobie o  nebulizatorze. 

Helena bardzo nieufnie obserwowała wyciągane przeze mnie elementy inhalatora i patrząc w jej oczy pomyślałam, że chyba nie będzie tak łatwo ją przekonać do zabiegów przy jego użyciu. Zaskoczyło mnie również to, że najcichszy nebulizator dostępny na polskim rynku okazał się wcale nie taki cichy, a jego niskie i donośne buczenie na dobre przestraszyło Helenę i koty, które od razu zniknęły w sobie znanych bezpiecznych schowkach. Pomyślałam sobie, że inhalację trzeba zamienić w jakąś zabawę, bo w przeciwnym razie nici z leczenia kataru. Na początek założyłam maskę na siebie i wydawałam z siebie dźwięki przypominające rannego słonia. Na szczęście dzielna dziewczynka pozazdrościła mi super trąby i bez oporu pozwoliła sobie założyć maskę. Helena w trakcie kilkuminutowej inhalacji solą fizjologiczną, wykazała anielską cierpliwość, może dzięki temu, że w telewizji puściłam jej ulubionego Kubusia Puchatka. Zabieg powstrzymał katar na kilka dobrych godzin. Na szczęście można go powtarzać dowolną ilość razy. Jest zupełnie bezpieczny, nawet na noworodka. W zestawie znajduje się maseczka dedykowana również malutkim dzieciom.

W aptekach dostępnych jest wiele leków do nebulizacji. Wszystkie są dostępne na receptę. Czytałam, że podawanie dziecku leku podczas inhalacji, daje zdecydowanie szybsze efekty w dotarciu do źródeł choroby w układzie oddechowym niż tradycyjne leki. Jestem świadoma tego, że zapalenie błony śluzowej nosa u dziecka nie powinno się lekceważyć. Powoduje nie tylko utratę powonienia, a co za tym idzie obniżenie apetytu, nierzadko prowadzi do upośledzenia słuchu, a również co najgroźniejsze niesie za sobą ryzyko choroby oskrzeli. Ja już nie martwię się katarem, przetestowałam skuteczną broń i zwracam nebulizatorowi właściwe miejsce na liście wyprawki dla dziecka.

10 komentarzy:

  1. my mamy katarek i jestem zachwycona. działa cuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My postawiliśmy na tradycyjny aspirator, ale dla drugiego dziecka planujemy się w niego zaopatrzyć.

      Usuń
  2. U nas nebulizator pełni nieco inną funkcję. Nie podaję tym nic innego jak ... sterydy na płuca. Właśnie te na receptę. To nasi nierozłączni przyjaciele właściwie od narodzin Jasia. Czasami nebulizatora używamy co dziennie. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci współczuję. To duża ulga, że pojawiły się takie nebulizatory do użytku domowego, wcześniej pewnie trzeba było codziennie biegać do szpitala.

      Usuń
  3. No i ja sie wypowiem-mam gorszy słuch przez nos własnie :/
    Krzywa przegroda nosowa, zanik śluzówki w gardle i uposledzenie tej w nosie... tragedia :/

    Lepiej zapobiegać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś drugą osobą w tym tygodniu, która mi o tym mówi. A powiem szczerze, że wcześniej nie miałam żadnej wiedzy na temat upośledzenia słuchu na skutek kataru.

      Usuń
    2. Bo mało kto wie, że ucho jest połączone z gardłem ;)
      I że dzieci łatwiej zachoruja na uszy, jesli maja katar niz gdy nie maja czapki jesienia czy zimą :P

      Usuń
  4. my też posiadamy nebulizator, dokładnie ten sam i też jesteśmy zadowoleni:)

    OdpowiedzUsuń
  5. u nas nebulizator jest niezastąpiony :-))))))))))))) czy katar czy kaszel idzie w ruch!!
    Zbawiennie działa też na moje zatoki :-)

    w każdym domu gdzie jest dziecko polecam dobry nebulizator :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Coraz to częściej się zastanawiam nad nebu.
    Twoja pozytywna opinia jest kolejną, która sprawia, że coraz bardziej się do niego przekonuję.

    OdpowiedzUsuń