czwartek, 24 października 2013

Zabawa i nauka, czyli zajęcia ogólnorozwojowe dla dwulatków.

Pamiętacie jak miesiąc temu pisałam o naszych poszukiwaniach klubu malucha dla dwulatka? Za nami już niemal miesiąc nowych doświadczeń wypływających z rozpoczęcia przez Helenkę kursu językowego. Po tym krótkim czasie jestem przekonana, że była to bardzo dobra decyzja. Z uwagi na to, że pytaliście o więcej informacji na temat zajęć w takiej szkole, dziś poświęcę temu trochę miejsca. 
   
Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu. Grupa Helenki jest kameralna, sześcioosobowa. Rodzice uczestniczą w zajęciach razem z dziećmi. Zdecydowana większość czasu skoncentrowana jest na dobrej zabawie. A zabawie niezmiennie towarzyszy muzyka, śpiew i taniec. Dlatego na hasło: "idziemy do szkoły", Helena porzuca każde zajęcie i w kilka chwil jest gotowa wyjść bawić się z dziećmi. Ćwiczenia z muzyką to nie tylko sympatyczna nauka poczucia rytmu, ale przede wszystkim wspaniała zabawa rodziców z dziećmi.  Odkąd Helena zaczęła uczestniczyć w grupowym graniu na różnych instrumentach, zaczęła łaskawszym okiem patrzeć na swoje tamburyno i marakasy leżące w szafie i czekające na lepsze czasy.


Pozostały czas zajęć wypełnia uczestnictwo w grach, zagadkach oraz tworzenie oryginalnych prac plastycznych. Jednego dnia są to zajęcia z farbkami, innymi kredkami, raz wycinamy, raz kleimy, a przy okazji uczymy się języka angielskiego.





Podczas kursu pojawiają się również zajęcia tematyczne. Za nami już spotkanie dotyczące misiów i gwiazdek. Dzieci były zachwycone, kiedy przy zgaszonym świetle, wpatrując się w światło zimnych ogni, słuchały po raz pierwszy piosenkę: "Twinkle, twinkle little star".











Helena jest dość samodzielną i odważną osóbką, zawsze jako pierwsza wyrywa się do wszystkich zabaw. Śmieję się, że ona znaczne szybciej odcięła pępowinę, niż ja zdążyłam się z tym faktem pogodzić. Widzę jak wiele nowych umiejętności nabywa uczestnicząc w zajęciach. Wszystkie te zabawy wyzwalają w niej spore pokłady kreatywności. Nie mogę przemilczeć niezwykłej chłonności w nauce nowych słów w języku angielskim. To nieprawdopodobne, jak błyskawicznie dzieci zapamiętują obce słowa poznając je w trakcie zabawy.

To, co cieszy mnie najbardziej, to dostrzegalny rozwój jej umiejętności socjalizacji. Nauczyła się zwracać uwagę na inne dzieci podczas zabawy, często sama inicjuje interakcje. Ostatnio zauważyłam, że zdecydowanie bardziej woli tańczyć z koleżanką Hanią, niż ze mną. Bardzo mnie to cieszy, bo takie współdziałanie ma dobroczynny wpływ na jej emocje społeczne. A nie ukrywam, że to właśnie było dla mnie najistotniejszym powodem dla którego zapisałam Helenkę na ten kurs. Jestem przekonana, że po roku uczestnictwa w zajęciach językowych, Helena będzie gotowa pójść do przedszkola i nie będziemy z tego powodu odczuwać żadnych złych emocji. Polecam wszystkim niezdecydowanym.

Dla lokalnych czytelników więcej informacji na stronie:  Lander's

8 komentarzy:

  1. Pieknie!
    Madra dziewczynka :)
    Jest naprawde słodka :)

    Kararelka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super sprawa. Szkoda, że u nas nie ma takich zajęć..

    OdpowiedzUsuń
  3. Super :)
    Ja widzę po Lince, że takie zabawy z innymi dziećmi dobrze na Nią wpływają :)

    Bańki - chyba nie ma dziecka, które by ich nie lubiło ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. wygląda super już mykam na ich stronkę

    OdpowiedzUsuń
  5. takie zajęcia s ą znakomite zarówno dla dzici jak i rodziców.
    zuch Helena!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachęcająco wyglądają te zajęcia :) Wydaje się, że super się dzieci bawią :)
    U nas przedszkole poprzedził klub malucha 2-3 razy w tyg po 3-4 godz i potem w miarę powiększania działalności coraz dłużej i częściej, a jak zaszłam w drugą ciążę i pojawiły się komplikacje, to już codziennie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że u nas nie ma takiej szkoły. Pozdrawiam Małgosia.

    OdpowiedzUsuń