wtorek, 8 października 2013

Ulecz się kotem!


Nasze koty uwielbiają pieszczoty. Nie są one typowymi samotnikami, wprost przeciwnie, lubią towarzystwo, okupują kolana domowników i gości, pomrukują radośnie kiedy zwraca się na nie uwagę. Kiedy jestem w ciąży staję się najatrakcyjniejszym legowiskiem dla kotów. Cała trójka, a w szczególności najmłodsza kotka, krążą wokół mnie jak wygłodniałe sępy, łaszą się do moich nóg, nie odstępują mnie na krok. Gdybyście widzieli te walki, które toczą o pierwszeństwo w wyłożeniu się na moim brzuchu. Są chwile, że zaczyna mnie to irytować, czuję się ciągle przez nie inwigilowana. Nie zdziwiło mnie też to, że podczas mojej wczorajszej wizyty w czytelni, nasz biblioteczny kot Kubuś również postawił sobie za cel wyłożyć się na moich kolanach. I pomimo jego imponującej wagi, udało mu się dopiąć swego. Zastanawiam się jakież to procesy zachodzą w głowach mruczących czworonogów, że tak bezbłędnie wyczuwają mój odmienny stan.

 Z pewnością słyszeliście o kociej terapii, podczas której sama obecność tego zwierzaka przynosi szereg korzyści dla człowieka. Czytając o nowinkach w literaturze poświęconej nauce, coraz częściej natykam się na nowe odkrycia dotyczące nieograniczonych właściwości leczniczych kotów. Sierściuchy posiadają bezcenną umiejętność daną wyłącznie ich rasie - mruczenie. Do dnia dzisiejszego nikt nie wyjaśnił zasad powstawania owego zjawiska. Faktem jest to, że koty mruczą nie tylko wtedy, kiedy jest im przyjemnie, mruczą również wtedy, kiedy są chore lub pod wpływem dużego stresu. Mruczenie pociąga potężny ładunek uzdrawiającej mocy. Felinoterapia, czyli terapia kotem poprawia samopoczucie i wprowadza w pozytywne stany emocjonalne. Ale nie tylko. Szereg eksperymentów wykazały, że wibracje wywoływane kocim mruczeniem powodują szybsze zrastanie się kości, a większość napięć mięśni i stanów zapalnych ulegają złagodzeniu. Kocim mruczeniem leczymy wszelkie schorzenia aparatu ruchowego człowieka, począwszy od bólu rąk, aż na stawach kolanowych kończąc. Co więcej mruczenie pomaga w chorobach serca i płuc, poprawia przemianę materii i leczy choroby skóry powstające na tle nerwowym. 

Z każdym nowym odkryciem spoglądam na moich małych przyjaciół z większym szacunkiem. Patrząc przez pryzmat korzyści wynikających z przebywania z kotowatymi nie odmawiam im przyjemności spania z Heleną. Od niedawna ja sama czując skurcze lub bóle kręgosłupa, przykładam do siebie losowo wybranego kota i cierpliwie oczekuję na poprawę moich dolegliwości. Myślę nawet, że kociaki instynktownie wyczuwają moją potrzebę i dlatego na co dzień stają się moim cieniem. Jeśli zastanawiacie się nad zwierzęciem dla swojego dziecka uważam, że kot będzie dobrym wyborem. Teraz już wiecie dlaczego. Miau.

11 komentarzy:

  1. uwielbiam koty! Kiedyś już miała i na pewno jeszcze będę mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. sama prawda,uwielbiam koty! to cudowne,madre stworzenia. mialam kiedys dwa koty- musieliesmy znalezc im nowe domy,ze wzgledu na alergie meza- powazna alwrgia skorna i poczatki astmy,potwierdzone przez lekarza. ale dwa lata z nimi- cudowne.

    OdpowiedzUsuń
  3. O samotnictwie kotów mogą mówić chyba tylko albo osoby, które ich nie znają, albo takie, ktore obserwowały zwierzaki bezdomne,z dziczałe. Nie znam bardziej towarzyskich i ciekawskich, inteligentnych stworzeń i tak przy tym komunikatywnych! W niedzielę jedliśmy śniadanie na tarasie. Kilka chwil i przy nas były już nie tylko nasze dwa koty (ktore zeszly laskawie na te okazję ze swoich foteli), ale i wszystkie sąsiedzkie. Czyli w sumie przy nas bawiło się 6 kotów w najróżniejszym wieku i maści :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zawsze lubiłam koty, jak byłam mała miałam jednego, ale uciekł i nie wrócił :(

    OdpowiedzUsuń
  5. my kiedyś mieliśmy czarnego Błażeja i było w nim coś magicznego

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje koty sa tak rodzinne, że opinia o kocich indywidualistach tej rasy raczej nie dotyczy :P
    Tez pozwalam na spanie z Zuzką, co skrzętnie wykorzystują-one wręcz cierpią, jak muszą całą noc spac same.
    Koty to samo zdrowie dla właścicieli :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A moja kota to typowa samotnica , pojawia sie i mruczy tylko na jedzenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe informacje. Ja kotów się panicznie boję!

    OdpowiedzUsuń
  9. Lata temu miałam kota Mecenasa. Miałam też przez jakiś czas zapalenie płuc. Kocisko - zwykle humorzaste - nie opuszczało mnie wtedy na krok, kombinując cały czas jak tu się na mnie ułożyć... teraz pracujemy z dziewczynkami nad Ślubnym, by nam kota sprowadził. Marzymy o brytyjskim błękitnym. Ale Ślubny się opiera...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Macie przewagę! Trzymam kciuki za pozytywne negocjacje.

      Usuń
  10. Zycie bez kota to zycie smutne;)) tam dom twoj gdzie kot twloj jak ja to mowie;)

    OdpowiedzUsuń