poniedziałek, 7 października 2013

Cyklon "Helena"

Od pewnego czasu wróciłam do roli pełnoetatowej mamy i gospodyni domowej. Lekarz zaniepokojony moim stanem zalecił odpoczynek i przerwę od pracy. Szczęśliwie nie zauważył mojego głupkowatego uśmieszku wywołanego jego wskazaniem. Czyż można w ogóle odpoczywać mając w domu małe dziecko? Tym bardziej jeśli to dziecko ma temperament zwany w przenośni żywym srebrem. 

Ale dziś nie o tym. Dziś o tornadach, cyklonach i sprzątaniu. Bo czy w ogóle jest sens utrzymywać porządek w pokoju dziecka? Ot przykład, dziś rano. Zaraz po śniadaniu zajęłam się przygotowaniem pokoju córki do jego odkurzenia. Ta czynność zajęła mi niemal pół godziny. Poukładanie pluszaków, akcesoriów kuchennych, posegregowanie klocków, pozbieranie bajeczek, kredek oraz powrzucanie pozostałych zabawek do skrzyń. Zbliżając się do finiszu, moja bardzo efektywna praca została przerwana dzwonkiem telefonu. W czasie tych kilku minut rozmowy pokój wrócił do stanu pierwotnego, a nawet zaryzykowałabym stwierdzenie, że wyglądał jakby przetoczyło się przez niego tornado. Zupełna ruina! Misja domaga się powtórzenia, pomimo, że zapał osiągnął poziom minusowy. 

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego nasze dzieci mają tyle satysfakcji z wywalania wszystkich zabawek na podłogę, nawet wówczas, kiedy nie planują się nimi bawić. Czyżby widok czystej podłogi, tudzież dywanu, nie był atrakcyjnym miejscem do zabawy? Czy synonimem dobrej zabawy jest przyzwoity bałagan? O nie! Nie zamierzam spędzać kilku godzin dziennie zmieniając się w maszynę spychającą i segregującą. Niech sobie kica między tymi skarbami, skoro sprawia jej to tyle przyjemności. Postanowiłam zajmować się tym chaosem raz dziennie przy odkurzaniu i myciu podłóg. I jest mi dobrze z tą decyzją. Może wszystko się zmieni, kiedy zdyscyplinuję Helenę do samodzielnego sprzątania? Na razie komunikat pod tytułem: pomóż mamusi posprzątać zabawki, witany jest przepięknym uśmiechem i stuprocentową ignorancją. Czy ktoś wygrał z niszczycielską siłą cyklonu?

Przypominam o konkursie z Bohaterskim Misiem.

15 komentarzy:

  1. Taaaa odpoczynek przy małym dziecku, lekarze mają wyobraźnię ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka walka z góry jest przegrana, więc nie widzę sensu :) Mam podobnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. To podaj rękę kochana. U nas dziś to samo.
    Ledwo daję radę z brzuchem zrobić cokolwiek a Ala skutecznie utrudnia każdą najmniejszą czynność.Jak już wyjmie wszystkie zabawki i rozrzuci u siebie przechodzi z resztą do mojego pokoju i tak 100 razy dziennie.

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas jest różnie, czasami jak u Ciebie, a czasem mnie zaskakuje, bo sam z siebie sprząta, albo mnie woła i sprzątamy razem :) Ale jakiegoś super porządku nie przewiduję, cieszę się jak zabawki do skrzyni wrzuci, a kredki się nie walają po innych pokojach. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas to samo, ale ja mojego W. zachęcam do sprzątanie i choć niechętniesprząta swoje rzeczy albo robimy to razem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja myślę, że częściowo wygrałam :) podeszłam do tego ostrożnie, bo zbyt duża kontrola bałaganu nie sprzyja kreatywności, ale u nas Igi jeszcze nie ma swojego pokoju. To kłopotliwe, pokój w planach, teraz - totalny bajzel na wspolnej przestrzeni jest niepozadany. Ale latwo jest odróżnic chaos od kreatywnego rozgardiaszu, więc nie obawiam się :) zaczęłam od segregacji zabawek i wyniesienia dużej cześci do pudła pod łózkiem. Less is more, więc Igi ma lepszy dostep do tych zabawek, ktore pozostaly. Umowilismy sie, ze bedzie je okresowo wymienial. No i... Zasada - zanim wyjmę kolejną zabawkę, chowam poprzednią. Oraz - wieczorem sprztamy razem przed pojsciem spac. W formie zabawy. W domu nadal nie panuje sterylna czystosc i nieskazitelny d, ale przynajmniej przestalismy sie obawiac o siebie, bo nie ma nic "przyjemniejszego", niz nastapic na klocek lub cos kanciasto - ostrego bosą stopą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest myśl, minimalizm to droga prowadząca do czystej podłogi.

      Usuń
  7. Seria pytań retorycznych na koniec utrwaliła mnie w przekonaniu, że nawet my - mamy - niewiele wiemy o życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja rowniez staram sie zrozumiec dlaczego w balaganie dzieciom najlepiej, moze dlatego ze wszystko maja pod reka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cyklon był i u Nas rano ;) Oczywiście po moim sprzątaniu..jeden pokój to za mało, Linka zaznacza swoje terytorium w dwóch....a ma naprawdę mało zabawek - chyba za dużo duplo ma, bo jak rozsypie...;) Sukcesem jest to, że jeszcze nie nadepnęłam ani razu bosą stopą na plastikowy klocek;)
    Sprzątanie - raz dziennie powinno wystarczyć...i pisze to kiedyś pedantka w 200%, a teraz Mama z dzieckiem i dwoma kotami ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha ja mam w domu inną wersje - 'cyklon Arianna' :D

    OdpowiedzUsuń
  11. haha, staram się sprzatać na bierząco. niekiedy, gdy nie ma siły boję się wchodzić do pokoju.

    OdpowiedzUsuń
  12. Liwii tez duza radosc sprawia balaganienie, na cale szczescie juz coraz chetniej po sobie sprzata.

    OdpowiedzUsuń