piątek, 27 września 2013

Pierwsza lekcja gadatliwej Helenki.

Kilka tygodni temu Helena powiedziała: "Idziemy do sklepu kupić pysznego rogalika". Od tamtej chwili wysypało się z jej ust wiele ładnych zdań. Tym samym mogę z radością ogłosić, że Helena weszła w etap małego gaduły. Cieszy mnie to tym bardziej, że obserwując jej rówieśników nie dostrzegam u nich takich sukcesów językowych. Tysiące godzin spędzonych na czytaniu jej bajek i wygłaszanie autorskich monologów przyniosły oczekiwany efekt. Zauważyłam również, że w jej języku nie ma spieszczania słów, nikt w domu nie mówił do niej w tej sposób, więc od razu nauczyła się mówić poprawnie. Cieszę się, że podniosłam poprzeczkę wysoko i dałam jej szansę dosięgnąć do niej. Cóż jest milszego, jak rozmowa ze swoim dzieckiem? Nasze dialogi przybierają zupełnie inny smak w porównaniu do wcześniejszej komunikacji. Tak bardzo lubię słyszeć, kiedy jej myśli artykułują się w słowa. W końcu po dwóch latach doczekałam tego etapu jej rozwoju.

Postanowiłam nagrodzić jej sukcesy w mowie i zaczęłam szukać w naszej okolicy klubów dla dzieci, gdzie maleństwo będzie miało możliwość ćwiczyć mowę w kontaktach z rówieśnikami, a przede wszystkim dobrze się bawić pod okiem wyspecjalizowanych opiekunów. W sezonie tą funkcję spełniały place zabaw i piaskownice, które z dnia na dzień nagle opustoszały. Z każdym moim kolejnym telefonem wykonanym do lokalnych klubów, żłobków, uśmiech coraz bardziej schodził mi z twarzy, bo większość tego typu zajęć jest przeznaczona dla trzylatków. Kiedy już niemal pogodziłam się z pustelniczym życiem w okresie jesienno-zimowym, trafiłam na ogłoszenie kursów językowych dla dwulatków, oferowanych przez szkołę oddaloną od naszego gniazdka zaledwie kilkaset metrów. Poszliśmy wczoraj na lekcję pokazową i byłyśmy zachwycone. Nie wiem, kto bardziej, czy ja, czy Helena. 

Zajęcia w szkole językowej mają trzy cele: zabawę, rozwój i naukę. Bardzo obawiałam się, czy Helenka, która za miesiąc kończy 2 lata odnajdzie się w takim miejscu, czy będzie aktywnie uczestniczyła w zabawie. Obawy zostały rozwiane po kilku minutach.  W kolorowej, wyłożonej dywanami, pełnej poduszek, pluszaków i zabawek sali, czekało na nas mnóstwo muzyki, śpiewu, tańca. Dzieci grały na instrumentach, rozwiązywały zagadki, grały w gry. Nie zabrakło też prac plastycznych. Z podziwem patrzyłam na osobę prowadzącą, która w magiczny sposób skoncetrowała na sobie uwagę całej grupy maluszków. Dzieci współpracowały ze sobą, tańczyły w kole trzymając się za ręce, co więcej, pięknie reagowały na komunikaty w języku, którego przecież nie znały. "Dotykały" nowe słowa wszystkimi zmysłami i uczyły się ich mimochodem. Zabawa skończyła się zdecydowanie za szybko, pozostał niedosyt. Nie zastanawiałam się długo, zapisaliśmy się na cały półroczny kurs. Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu, wybraliśmy godziny przedpołudniowe, kiedy umysł dziecka jest najbardziej chłonny. Jestem przekonana o licznych korzyściach wynikających z udziału w takich zajęciach. I tych dotyczących socjalizacji z rówieśnikami, i tych dotyczących ogólnego rozwoju innych umiejętności - językowych, muzycznych, plastycznych, rytmicznych, a kto wie, może nawet teatralnych ...

Dziś rano przy śniadaniu na pytanie: Czy chcesz jeszcze trochę kakao? Córka odpowiedziała: OK.

19 komentarzy:

  1. Fajne są takie klubiki. U nas, przy Kindze nie było problemów z mową. Zaczęła mówić pełnymi znaniami bardzo szybko. Ale to zasługa starszej siostry :) Dziewczyny bawią się i dogadują wyśmienicie.Oczywiście zdarzają się też spięcia,ale staramy się szybko je rozwiązywać. Miłej zabawy w klubiku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdolna Helenka!
    Zazdroszczę takiego miejsca.
    U nas by się przydało takie, ale z językiem polskim - taki lepszy logopeda, bo starszak ma problemy z mówieniem.
    Pozdrawiam i czekam chocby na zdjęcia jakieś z zajęc ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!
    Klubiki popieram całym sercem.Z Aniołem chodzilam w wieku 2 lat do "Klubu Misia Uszatka" i on był zachwycony,ja zresztą także.Dzieci przygotowywały się tam do pójścia do przedszkola.Nauczył się bawić w grupie,dzielić zabawkami i wiele innych rzeczy.Rozwinął się bardzo przez rok uczęszczania.Gdy w wieku 2 lat i 10 miesięcy posłałam go do przedszkola był zachwycony,w ogóle się nie bał,nie płakał.Pierwszego dnia gdy go zaprowadziłam pomachał mi rączką i tyle go widziałam :0 A ja usiadłam i płakałam hehe że on już taki duży i samodzielny i mnie nie potrzebuje ;)
    Bawcie się dobrze:)wszystkiego dobrego i wielu miłych wrażeń życzę :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale pieknie w tej czapie wygląda :)
    No i gratuluję podjęcia decyzji, oby najlepszej :)

    Helenka duzo mówi i to naprawde wyjątkowe w tym wieku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajnie. Szkoda, ze u nas nie ma takich kursów czy Klubów Malucha :(

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas niestety takich miejsc brak.
    Zdolna córcia-brawo:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow :D
    I teraz zaczną się niekończące się pytania :) Zazdroszczę, bo jednak słowo ma moc, a nie komunikacja na migi i onomatopeje ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie, że już tak ładnie mówi :) Jak widać czytanie dzieciom procentuje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To nasze dziewczyny sa w podobnym wieku, ale moja chodzi do przedszkola, wiec wolne chwile spedzamy razem z dala od klubow malucha :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem pod wrażeniem.
    Myślałam o czymś podobnym dla mojego Malucha i chyba czas zrobić rozeznanie w terenie, może u nas również jest taka szkoła:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie! Im wcześniej tym lepiej!
    My też zapisujemy się na zajecia dodatkowe, po przedszkolu. Na wyraźne życzenie mojej córki:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytanie dzieciom daje dużo, ja czytam córze od urodzenia i już widzę pierwsze efekty, mała nie ma jeszcze 1,5 roku a już zaczyna pięknie mówić:)
    Pozdrawiam i zapraszam do nas http://memoriems.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. uwielbiam czytac mojej pszczole, pieknie mowi Wasza malutka:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajny pomysł na rozwój maluszka!
    Gdy przyjdzie czas rozejrzę się za czymś takim dla mojej córki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluję tego pięknego rozwoju mowy :D nie mogę się doczkać kiedy W. w końcu zacznie gadulić!!

    OdpowiedzUsuń
  16. my czytaliśmy i czytamy, rozmawialiśmy i rozmawiamy dużo, smoczka praktycznie nie było. Ja mówię do synka normalnie, ale babcia ciucia i ciumka, więc efekt niestety mam jaki mam....ale najważniejsze, że dziecko dostrzega różnicę i z mamą rozmawia normalnie :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Gratulacje dla córeczki, u nas jak na razie jest gaworzenie, ale coraz częściej słyszę inne dźwięki :)
    Zapraszam na swojego nowego bloga http://zosiulinkowo.blogspot.com/
    Oczywiście obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratulację, teraz z niecierpliwością czekamy na post pt. niech ona przestanie tak gęgać!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Super, że są u was takie zajęcia !

    OdpowiedzUsuń