poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Trudne rozstania

Przez pierwszy rok życia Helenki byłyśmy nierozłączne. Miałam świadomość tego, że dziecko przez pierwsze miesiące swojego życia nie widzi różnicy pomiędzy mamą, a sobą, po prostu byłyśmy jednością. W tym tak ważnym okresie jej życia moja obecność i reagowanie na jej potrzeby pobudzały jej zaufanie do otaczającego świata. Byłam obecna i później, kiedy maleństwo zaczęło naukę o tym, że mama odchodzi i przychodzi. Były to rozstania kilku - kilkunastu minutowe, a każde moje odejście było traktowane przez córkę jako moje zniknięcie na zawsze. Kiedy Helenka nauczyła się chodzić i poczuła potrzebę zdobywania otaczającego ją świata, nadszedł czas mojego powrotu do pracy. Czułam, że zarówno ona, jak i ja jesteśmy gotowe na rozstanie. Cały ten proces odbył się bezboleśnie i stosunkowo łatwo. Na początku wychodziłam na godzinę, dwie, potem zwiększałam czas mojej nieobecności. Córka obdarzyła Babcię miłością i ufnie oddawała się pod jej opiekę. Na pożegnanie pięknie machała mi rączką. Odnosiłam wrażenie, że to mnie trudniej było się rozstawać z nią, niż odwrotnie. Cieszyłam się, że omijają mnie histerie opisywane przez moje koleżanki ...

... I nagle coś się popsuło. Od pewnego czasu pojawienie się Babci w drzwiach naszego domu, jest jednoznaczne z przylgnięciem Helenki do mojej osoby. Córka zaczyna okazywać ogromne niezadowolenie z faktu, że ją opuszczamy. Jest płacz, a czasem wrzask. Jest rozpaczliwe tulenie się, którego najchętniej by nie przerywała. Nie zwykłam wymykać się z domu, zawsze tłumaczę córce gdzie wychodzimy i kiedy wrócimy. Uśmiecham się i nie przeciągam pożegnań w nieskończoność. Jestem świadoma, że po naszym wyjściu, po chwili zaczyna się bawić i spędza miło czas. Tylko te rozstania przebiegają w bardzo nerwowym klimacie ... Wiem, że to typowe i całkowicie naturalne zachowanie. Wiem również, że przejściowe. Zastanawia mnie tylko, dlaczego pojawiło się po roku od mojego powrotu do pracy. Skąd to źródło nasilonej tęsknoty? A poniedziałki są najgorsze ...

11 komentarzy:

  1. u nas też najtrudniej jest po weekendzie (kiedy jesteśmy we trójkę i wspólnie spędzamy czas). i mam podobne spostrzeżenie: wcześniej synkowi przychodziło łatwiej rozstać się w żłobkowym korytarzu niż teraz.. a chodzi już tam od 9 miesięcy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jagoda chodzi do przedszkola od ponad 2 lat (ma troszkę ponad 3 lata) i takie sytuacje co jakiś czas przychodzą i odchodzą, nigdy do końca nie jestem w stanie odkryć przyczyny dlaczego teraz. Po kilku dniach (max 2 tygodniach) to mija i znowu przedszkole jest samą radością. Z potencjalnych przyczyn było u nas jakieś spięcie z przedszkolanką (ponoć małe, ale mogło wpłynąć wg mnie), częste wyjazdy taty (bardzo częste delegacje.. Ogólnie staram się jej w takich momentach poświęcać więcej czasu (oczywiście nie rano, gdy jest histeria, popołudniami), tulić i kochać. No i rozmawiamy, choć akurat holenderskie przedszkolanki twierdzą, że to tylko takie gry, próba urobienia mamy i że to trzeba ignorować, bo inaczej się pogłębia. Ja ignorować nie umiem. Dużo sił na takie dni potrzeba, ściskam ciepło i mam nadzieje, że szybko minie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. och tak i ta bezsilność i jakiś wewnętrzny smutek, bo niby nie robi sie nic złego a tak właśnie się człowiek czuje

    OdpowiedzUsuń
  4. To zwykła faza rozwojowa, czyli drugi rzut lęku separacyjnego, książkowo pojawia się znów około 18 miesiąca życia. Siły życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. przez wakacje Wit się bardzo do nie przyzwyczaił, przylgnął jak mała małpka, niedługo powrót do pracy i już widzę, że łatwo nie będzie

    OdpowiedzUsuń
  6. nie wiem czy ktos to juz pisał, czy może gdzieś to już czytałas ale ok 18 miesiąca następuje szczyt lęku separacyjnego i dziecko może zaczac znów bac się zostawać bez rodzica choc wczesniej z tym problemu nie było. Taki etap, pewnie przejdzie sam

    OdpowiedzUsuń
  7. może za mało albo wcale nie tłumaczyłaś jej że pójdziesz do pracy że musisz zarabiać pieniążki bo.... itp. tłumaczyć że mama po pracy będzie że będziesz się z nią bawić itp. do tego kiedy Ty jesteś nerwowa to córcia wyczuwa daj sobie i córeczce czas na to by rano powiedzieć jej że będziesz musiała iść do pracy zapewnij ja o miłości przytul chwile po wygłupiaj i może nawet powiedz że jak wrócę to dokończymy zabawę

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas było podobnie, też nagle ni skąd ni z owąd pojawił się ten lęk, bo nie ma mamy. Ciężkie, ale minie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziecku wciąż się zmienia, to tak jak różnie jest ze spaniem, czy jedzeniem, z zabawą, czy zabawkami;)
    Minie i będzie jak kiedyś, lub trochę inaczej;)
    Miałam podobnie z Emilką. Będzie dobrze;)

    OdpowiedzUsuń