wtorek, 13 sierpnia 2013

Leżąc w trawie, jeżdząc autobusem ...

Głos w głowie powtarza: "zwolnij". I ciało bezwolnie zaczyna się słuchać. Z trybu "matka skoncentrowana na dziecku", weszłam w tryb "kobieta w ciąży" z punktem ciężkości przeniesionym na JA.
 
Pracuję i nadal dużo czasu spędzam z Heleną, ale ... nie dotykam się rzeczy, które kradną mój wolny czas. Sprzątanie, prasowanie, komputer? - może poczekać! Negocjuje ze sobą każdą wolną chwilę, wybierając nade wszystko te aktywności, które mnie relaksują i sprawiają przyjemność: leżenie w trawie, spacery po parku, słuchanie muzyki, czytanie książek, słodkie nicnierobienie ...

A ukochanych spacerów mam ostatnio pod dostatkiem. Po ostatnim gradobiciu mój samochód wzbogacił się o 85 wgnieceń w każdym możliwym miejscu jego karoserii. Ubezpieczyciel uznał szkodę całkowitą i wypłacił całą sumę ubezpieczenia. Zaproponował również odkupienie samochodu za bardzo przyzwoite pieniądze. Ponieważ i tak planowałam zmianę samochodu, podjęłam decyzję i przyjęłam propozycje jego sprzedaży. Drugi samochód używany jest przez Mao, nie pozostało mi nic innego, jak tymczasowo przesiąść się do komunikacji miejskiej. Po niemal 15 latach przemieszczaniu się własnymi środkami transportu, powrót do jazdy autobusem dostarczył mi sporo nowych doświadczeń. 

Te pozytywne: autobusy są nowe, często z klimatyzacją, pojawiły się kosze na śmieci, w trakcie jazdy mogę swobodnie czytać i obserwować zachowanie ludzi. 
Te negatywne: ludzie się nie myją, osoby starsze i kobiety w ciąży są niewidzialni i rzadko się zdarza, że ktoś ustępuje im miejsca - ludzie po prostu odwracają od nich wzrok, wielu nie kasuje biletów i jest bezkarna, gdyż w czasie kontroli twierdzą, że nie mają żadnego dokumentu tożsamości. I na koniec najważniejsze. Tematyka rozmów dorosłych zawiera ogromny ładunek agresji i gniewu, co więcej niemal codziennie jestem świadkiem pełnego wulgaryzmów języka młodzieży, który nie dość, że budzi niesmak, to również lęk o to, w jakim otoczeniu będą dorastały moje dzieci. Zdarzają się kłótnie, szarpaniny i głośne awanturnictwo starszych pań, okazujących niezadowolenie z konieczności stania, podczas gdy młodzi siedzą ...

Mam duży problem z pogodzeniem się z brutalizacją współczesnego nam świata i języka, którym się posługujemy. Wygląda na to, że za długo stałam obok, nie spotykając się bezpośrednio z aktami agresji i wszechobecnej znieczulicy. Nie sądziłam, że w komunikacji miejskiej przyjdzie mi dumać o kondycji współczesnego człowieka. Jak widać: "Życie jest jak pudełko czekoladek - Nigdy nie wiadomo co Ci się trafi".

5 komentarzy:

  1. tak tak ja chyba też już własne kluczki, radio, często to jedyny moment w dniu gdy jest się samemu z sobą

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też komunikacją miejską czy też pociągami pkp nie jeżdziłam kilka dobrych lat i wcale za tym nie tęsknię..

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo lubię ten cytat :) mnie też przepraża brutalność młodzieży

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj chyba faktycznie długo nie jeździłaś autobusami

    OdpowiedzUsuń
  5. Znieczulica to temat rzeka... Nieprzyjemny, ale potrzebny. A słodkie nicenierobienie to stan umysłu, do którego dążę (a w którym przypadkiem znalazłam się teraz nie z własnej woli).
    :)

    OdpowiedzUsuń