piątek, 2 sierpnia 2013

Ciąża to magia.

Często powtarzam, że ciąża to najcudowniejszy stan w życiu kobiety. Po moich słowach niektóre koleżanki pukają się w głowę i zupełnie nie podzielają mojej pasji do owego stanu. A dla mnie ciąża to synonim pięknego wyglądu, wspaniałego samopoczucia, ogromnej troski, którą czuję od najbliższych i magii, którą widzę w tym niesamowitym akcie stworzenia. 

Co do magii. W mojej pierwszej ciąży, kocica Zuzia każdą wspólnie spędzoną ze mną chwilę spędzała leżąc na moim brzuchu. Była dość natrętna w walce o tą wymarzoną pozycję do spania. Mruczała przy tym dość głośno, jak na jej standardy. Pozostałe koty nie zdradzały tak wielkiego zainteresowania moją ciążą. Zuzia przywarła do mnie jak cień, a kiedy spędzałam ją z siebie, przywierała do mojego boku, nóg, a nawet zalegała na czytanej przeze mnie książce i kompletnie nie przeszkadzało jej podnoszenie głowy przy okazji każdej zmiany strony. Miałam wrażenie, że kot stał się przedłużeniem mojego brzucha. Od kilku tygodni ten rytuał został odnowiony, a ja ponownie czuję się jak kocia bogini. Czy to magia hormonów stymulują ją do takiego zachowania? Może jakiś koci psycholog jest w stanie wytłumaczyć zachowanie mojej kotki? Bardzo mnie to ciekawi ...

Podobnie jak w pierwszej ciąży i tym razem czuję się wspaniale. Nie doświadczam żadnych niepożądanych objawów. Moja wiedza i doświadczenie na temat przyszłych wydarzeń jest dość okazała, nie odnajduję w sobie lęków, które towarzyszyły mi w trakcie pierwszej ciąży. Wtedy to wszystko było nowe, nieznane i skomplikowane, a co za tym idzie budziło lęk. Wspierają mnie również hormony, które dbają o mój znakomity nastrój, wyciszenie, a jednocześnie pewność siebie. Z radością obserwuję jak poprawia mi się cera a włosy zagęszczają się. Nawet z tym powiększającym się brzuszkiem czuję się piękniejsza.

W pierwszej ciąży miałam komfort przesypiania ogromnej ilości godzin. Tym razem czasu na odpoczynek mam niewiele. Pomimo to, każdą chwilę, którą Mao spędza z Helenką, staram się przeznaczyć na krótką regenerującą drzemkę, albo chociaż kwadransik na kontemplację w pozycji horyzontalnej. 

Wczoraj byliśmy na pierwszych badaniach prenatalnych. Potok łez nie został wylany, jak to zdarzyło mi się przy Helence. Oczywiście towarzyszyło nam trochę wzruszenia przy tym pierwszym poważniejszym kontakcie z dzieciątkiem, ale przede wszystkim królował uśmiech. Maleństwo fikało koziołki, machało rączkami, prezentowało swoje malutkie niespełna sześciocentymetrowe ciałko, budząc tym samym naszą radość. Kość nosowa jest prawidłowo rozwinięta, przepływ na zastawce trojdzielnej również prawidłowy. Ryzyko trisomii zostało skorygowane, przyjęliśmy tą wiadomość z wielką ulgą. Na wyniki badań krwi poczekamy jeszcze dziesięć dni.

Tymczasem Helenka robi ogromne postępy w rozwoju. Niemal codziennie zaskakuje nas nowym zachowaniem. Tak wiele już rozumie, tak dużo komunikuje. Co więcej, ma teraz zwiększoną potrzebę bliskości, więc tuleniu i pocałunkom nie ma końca. To bardzo miły okres. Nie wiem, na ile rozumie moje opowieści na temat rodzeństwa i tego, co nas czeka w przyszłości, ale mocno wierzę, że wszystko się uda nam ogarnąć. Everything is possible. Czyż nie?

16 komentarzy:

  1. cieszę się, że tak dobrze znosisz ciążę :) No i oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kicia troszczyła się o Helenkę od samego początku :) Ciszę się że dobrze się czujesz, oby tak dalej. Ja do tych dobrodziejstw dodałabym nadzwyczajną troskę o siebie. Nigdy nie byłam tak spokojna jak w ciąży. Świetnie że z dzidzią wszystko ok. Ciekawe kto się tam kryje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie kolejne badanie prenatalne pozwoli nam poznać tą tajemnicę :)

      Usuń
  3. :) mam nadzieje, że i ja tak będę miała :)
    i moje kociaki będą mi tak grzecznie towarzyszyć :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem tu nowa, ale będę czytać regularnie:) sama jestem w 7 tygodniu ciąży a mój pierworodny ma już 10 lat:)

    Pozdrawiam Agnieszka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, zapraszam. 10 lat! Podziwiam!

      Usuń
  5. Bo ciąża to wspaniały stan i zdania nie zmienię, nawet biorąc pod uwagę jak paskudne miałam koncówki :)
    Dużo zdrówka dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też mam same piękne wspomnienia z tego okresu

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam wspominać okres ciąży :) czułam się wspaniale.

    OdpowiedzUsuń
  8. A to ciekawe z kocicą. U mnie trzymały się z dała od brzucha, ale za to bili się o miejscówkę w okolicy nóg :)

    Niesamowite, że ostatnio miałam podobne przemyślenia- pierwsza ciąża = wszystko nowe, nie wiesz "z czym to jeść", a kolejna już więcej wiesz, ale czas trzeba inaczej gospodarować. Zdrówka życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. pierwszą ciążę wspominam wspaniale, drugą gorzej.
    super, że Tobie nastrój dopisuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oby tak dalej !!! Ja tez lubilam ciaze , moze tylko ostatni miesiac troche mniej ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oby tak dalej:)
    Najważniejsze to dobre i pozytywne nastawienie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Moje koty też oblegały mnie podczas ciąży. Uwielbiałam te chwile :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiałam być w ciąży :) cudowny stan...już nie mogę się doczekać następnej :) ale to jeszcze troszkę..jeszcze trochę

    OdpowiedzUsuń