czwartek, 15 sierpnia 2013

Chcę być koniem

Mój Boże, jak bardzo chciałbym być koniem…
Gdybym tylko zobaczył w lustrze, że zamiast rąk i nóg mam kopyta, z tyłu ogon i autentyczną końską głowę – natychmiast udałbym się do urzędu mieszkaniowego.
- Proszę o nowoczesne, duże mieszkanie – powiedziałbym.
- Niech pan złoży podanie i czeka na swoją kolej.
- Ha, ha! – zaśmiałbym się. – Czy panowie nie widzą, że ja nie jestem zwyczajnym, takim sobie, szarym człowiekiem? Ja jestem kimś innym, kimś ekstra!
I zaraz otrzymałbym nowoczesne, duże mieszkanie z łazienką.
Występowałbym w kabarecie i nikt by nie mógł powiedzieć, że jestem niezdolny. Nawet wtedy, gdyby moje teksty były niedobre. Przeciwnie.
- Jak na konia, to znakomite – chwalono by mnie.
- Ten ma łeb – mówiliby inni.
Nie mówię już o korzyściach, jakie wyciągnąłbym z przysłów i porzekadeł: końskie zdrowie, uśmiać się jak koń, koń ma cztery nogi i też się potknie…
Oczywiście,  b y c i e  koniem miałoby pewnie strony ujemne. Moim wrogom dałbym nową broń do ręki. Pisząc do mnie anonimy, zaczynaliby w ten sposób: „Pan jest koń? Pan jest kucyk!”
Kobiety interesowałyby się mną. – Pan jest taki inny… - mówiłyby.
Idąc do nieba otrzymałbym, siłą faktu, skrzydła. Stałbym się wtedy pegazem. Skrzydlaty koń! Czy może być coś piękniejszego dla człowieka?

Sławomir Mrożek, (w:) Opowiadania, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1974, s.14

Tylko On potrafił pogodzić sprzeczności i oswoić absurdy, a Jego listy ze Stanisławem Lemem to jedna z najważniejszych książek w naszej bibliotece. Dziękuję.

1 komentarz:

  1. Też było mi przykro, gdy usłyszałam wczoraj w radiu tą smutną wiadomość.. [*]

    OdpowiedzUsuń