wtorek, 25 czerwca 2013

Szpital i Bezradność

Wczoraj o 23.00 pojawiła się u Helenki gorączka i wymioty. Uzupełniliśmy płyny i podaliśmy lek przeciwgorączkowy. Pół godziny później gorączka zaczęła opadać i po godzinie wszystko było w normie, a maleństwo zasnęło. Dla pewności nastawiliśmy alarm za godzinę i położyliśmy się spać. Kontrolnie po godzinie temperatura nadal nie wzrastała, a córeczka była pogrążona w głębokim, spokojnym śnie. Przysnęłam. Po dwóch godzinach coś mnie wybudziło. Helenka majaczyła, a termometr pokazywał 39,5 stopnia! Obudzona, natychmiast dostała dreszczy. Wymioty wróciły. Schłodziliśmy ją mokrym ręcznikiem. Dreszcze ustały, ubraliśmy się i pojechaliśmy na pogotowie. 

Pediatra wypisała skierowanie do szpitala, gdzie znaleźliśmy się kwadrans później. Mała zwracała wszystko co wypijała. Na szczęście była przytomna, a nawet miała dobry humor. Procedura przyjęcia na oddział trwała bardzo długo. Zupełnie nie rozumiem, po co szpitalowi wiedza na temat wykonywanych przez nas zawodów, czy na ilu metrach mieszkamy. Najbardziej zirytował mnie zakaz uczestnictwa w czasie poboru krwi do badań i założenia wenflonu. Lekarz przyjmujący stwierdził, że dzieci gorzej znoszą ten zabieg w obecności rodzica, bo wtedy bardziej płaczą. Co za argument! Polemika nic nie dała i biernie musieliśmy słuchać płaczu córki za ścianą. Bezradność. Z uwagi na moją wczesną ciążę lekarz zasugerował aby z Helenką został w szpitalu Mao. I mimo, że serce mi pękało z żalu, bo tak bardzo chciałam być przy niej i tulić ją do snu, rozsądek zwyciężył czerwony organ. Lekarz miał rację, ryzyko infekcji na takim oddziale jest zbyt duże. Helenka otrzymała kroplówkę nawadniającą oraz nowy lek przeciwgorączkowy, a ja posłusznie wróciłam do domu. Spadek adrenaliny i uczucie bezradności spowodował, że długo nie mogłam zasnąć. 

Cały dzisiejszy dzień upłynął na kontrolowaniu temperatury i zbijaniu ciągle nawracającej gorączki. Helenka większość dnia przespała, szczęśliwie wymioty nie wróciły, nie pokazały się również żadne inne objawy. Wszystko wskazuje na to, że jest to bardzo silna infekcja wirusowa. Może trwać 2-3 dni, może tydzień. Odwiedziłam ich kilka razy, zaopatrując w niezbędne przedmioty, ale lekarze jak mantra powtarzali, że nie powinno mnie tu być. Czułam się rozdarta. Jestem świadoma, że Helenka ma najlepszą opiekę, Mao czuwa, tuli, głaszcze, uśmiecha się, karmi, poi, towarzyszy jej w tej samotnej, wielkiej walce z wirusem. 

Muszę zamienić się w cierpliwość. Uspokoić. Nie kłócić się z zaistniałą sytuacją. Zaakceptować. Zapomniałam już, jak smakuje cisza w domu, wszystko jakby zastygło w jakimś innym wymiarze. Tęsknię.

32 komentarze:

  1. Biedna Mała, przytulam na odległość...
    A Twój stan znam - dwa dni po przyjeździe ze szpitala z Bączkiem, Szpenio w nocy nagle zachorowała. Ból brzucha, gorączka, wymioty. Pierwsza myśl - to rota a w domu noworodek. Przy Szpeniu na zmianę czuwała moja mama i mąż, zaś ja jak w izolatce, w pokoju z Bączkiem. I ze Szpeniem być nie mogę, bo co jak jednak rota... Gdy lekarz wykluczył rota kamień spadł z serca...

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech wszystko wraca szybko do normy...a Helenka jak najszybciej do zdrowia :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Prztulam was mocno.... i trzymamkciuki za Malutką.... dbaj o siebie tez

    OdpowiedzUsuń
  4. Niech córka szybciutko wraca do zdrówka.
    Trzymam kciuki.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. wszystko będzie dobrze! Trzymam kciuki. Chociaż ta bezradność...

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedobrze... Ale Helenka poradzi sobie z tatą, a Ty rzeczywiście postaraj się ograniczyć wizyty w szpitalu - szkoda, żeby coś więcej jeszcze się przytrafiło. Trzymam kciuki, aby szybko wszystko wróciło do normy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdrowia dużo. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  8. o rany, mogę sobie tylko wyobrazić co czułaś..współczuję i trzeba być dobrej myśli.

    OdpowiedzUsuń
  9. trzymam kciuki za zdrówko Malutkiej!

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak mi przykro... życzę Ci dużo siły i spokoju...

    OdpowiedzUsuń
  11. Dużo zdrówka dla córeczki. A Tobie cierpliwości i wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dużo, dużo zdrówka i wytrwałości! Wiem o czym mówisz bo mi też nie pozwolono być przy malutkim przy pobieraniu i zakładaniu wenflonu na szczęście ja mogłam z nim zostać później. Trzymaj się kochana! Ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  13. życzę dużo zdrówka Helence, a Tobie siły.
    nie martw się, córcia jest pod dobra opieką.
    dbaj tez o siebie.

    OdpowiedzUsuń
  14. ojej :((( Nic się nie martw, zaraz wszystko wróci do normy :) Zdrówka dla Was wszystkich :*

    OdpowiedzUsuń
  15. trzymajcie się i dla Helenki szybkiego powrotu do domku :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dużo zdrowia życzę :)
    A Tobie wytrwałości :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Niech Helenka szybko wraca do zdrowia, a Ty dbaj o siebie i Maleństwo!

    OdpowiedzUsuń
  18. Biedactwo. Dużo zdrowia dla Helenki i żeby do Was się to nie przyczepiło :*

    OdpowiedzUsuń
  19. ojejku, smutne wieści od Was... ale nie martw się, niedługo będziecie już wszyscy razem. Zdrówka dla Helenki życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  20. O rany ale się porobiło. Życzę zdrówka maleńkiej a Wam dużo siły:* Szpitale są okropne wiem bo zaliczyliśmy dniowy pobyt na zakaźnym oddziale. Dacie radę! Nie rozumiem tylko skąd zakaz dla rodzica aby był przy pobieraniu krwi?! A to nie jest tak, że nawet wskazana obecność przy tak małym dziecku? Chore. Trzymaj się ciepło a my z Antosiem mocno za Was trzymamy kciuki! Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być, że zaliczyliśmy 11 dniowy pobyt..

      Usuń
  21. Ojej. Szybkiego powrotu małej do zdrówka i do ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Znam ten ból, byłam w podobnej sytuacji. Będąc w ciąży mój mąż trafił do szpitala, ja chciałam go odwiedzać, a lekarze wyganiali do domu. Nie wiedziałam w który kąt w domu się zaszyć. Dobrze, że tata jest przy Małej, możesz tęsknić i się wściekać, ale nie musisz się martwić o opiekę. Zdrówka dla Was wszystkich i szybkiego powrotu do domu.

    OdpowiedzUsuń
  23. nawet nie chce myslec co czujesz... wysylam wspierasy i zdrowka dla coreczki zycze!

    OdpowiedzUsuń
  24. Współczuję.. nic co powiem nie poprawi nastroju i nie uzdrowi szybciej Helenki.. ale będę z Wami myślami. Dużo zdrowia.
    Podziwiam, że się pogodziłaś, ja długo nie mogłam.. dochodziłty do tego zaniedbania w szpitalu..

    OdpowiedzUsuń
  25. Szybkiego powrotu do zdrowia dla malutkiej, a Wam siły, szybko zleci. Zostawianie dziecka w szpitalu jest równie trudne jak zostawanie z nim na oddziale, ale dla mnie było najtrudniejsze wychodzić i się uśmiechać kiedy serce rozpadało się na miliony kawałków

    W karcie praw dziecka (lub pacjenta) jest taki zapis, że dziecko ma prawo być z rodzicem w chwili większości badań- taka informacja wisiała w szpitalach w których leżał mój Adaś.

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam serdecznie:) Pierwszy raz tu zajrzałam i niestety taka przykra informacja na początek- cóż - życzę szybkiego powrotu do zdrowia! ...a jeśli chodzi o historie szpitalowe - widzę w Twoim się zabezpieczają - wiem, jak pobierają krew - na siłę niestety i pewnie stąd zakaz obecności rodziców...masakra, ale co tu poradzić- walka z wiatrakami :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Oj przykro :(( Dużo zdrowia dla Helenki :* A Ty dbaj o siebie i nie martw się Tata da radę :))

    OdpowiedzUsuń
  28. Straszne przeżycia, dobrze, że już za Wami :*

    OdpowiedzUsuń