wtorek, 4 czerwca 2013

Permanentny niedoczas?

Wmawiamy sobie, że żyjemy w świecie permanentnego niedoczasu. Okłamujemy się, że brakuje nam czasu na prowadzenie zdrowej kuchni, poświęcaniu odpowiedniej ilości czasu naszym dzieciom, rozwijaniu naszych pasji. Czy naprawdę wygodnie nam w tej klatce zbudowanej z wielkiego, groźnie tykającego zegara?

Nie lubię nakładać na siebie żadnych ograniczeń, tym bardziej związanych z czasem. Rozpoczynam każdy dzień szczerząc się do siebie w lustrze i stosując pozytywne afirmacje, stymuluję swój odpowiedni poziom emocji. Głośno powtarzam słowa: Na wszystko mam czas! A po kilku powtórzeniach czar rozsiewa się po mojej głowie i zaczyna działać. Czas rozciąga się plastycznie, wskazówki zwalniają, świat ulega zatrzymaniu.

Śniadanie nie znosi pośpiechu, jemy razem, niemal rytualnie, ziółka, rozmowa, wymiana snów, kanapeczki, jajeczko dla Helenki, wącham kofeinę Mao, koty łaszą się do nóg krzesełka córki, po cichu licząc na jakieś miłe pyszczkom kąski. Słuchamy wiadomości w ukochanym radiu, wyrabiam zakwas na chleb, rodzinnie myjemy ząbki, witamy Babcię i szykujemy się do pracy. Czas odrobinę przyśpiesza.

Powroty z pracy są ulubioną porą dnia. Córka rzuca się w nasze ramiona, jakbyśmy nie widzieli się latami. Tuleniu i pocałunkom nie ma końca, karmię się tą eksplozją emocji i uczuć. Wtedy też na nasze oczy nakłada się bielmo ślepoty. Nie widzimy bałaganu, naczyń wychodzących ze zlewu, prania do prasowania, kurzów i innych horrorów Perfekcyjnej Pani Domu. Jest tylko Helena i to ona w tej ślepocie świeci jasno, niczym kula ognia. To na niej koncentrujemy swoją uwagę. Kiedy słońce, wychodzimy i biegamy po parku. Kiedy deszcz, szalejemy w domu. Bajki są czytane naszymi ustami, nie wyświetlamy ich na ekranie telewizora. Helena jest najwspanialszą królową naszego czasu, to ona decyduje w jaki sposób go spędzimy, czy wspólnie będziemy się uczyć czegoś nowego, czy po prostu śmiać się i brykać. Jedno jest istotne. To wspólnie spędzony czas, którego nie da się nigdy odrobić. 

Kolejny rozdział zaczyna się wtedy, kiedy Helena zamyka oczy. Po intensywnie przeżytym dniu, nie ma możliwości, żeby o 20.00 nie tuliły ją już ramiona Morfeusza. Przegrupowanie odbywa się w kuchni. Prowadzenie zdrowej, domowej kuchni zajmuje nam zdecydowanie dużo czasu. To wieczorem wyrabiamy i pieczemy chleb, robimy wędliny, pasty, przygotowujemy obiad na kolejny dzień. Razem, bo to nasza pasja i cieszymy się z tego, że możemy być blisko siebie. Jeszcze tylko porządki i już możemy cieszyć się beztroskim wolnym czasem. Jest go wystarczająco wiele, aby oddać się swoim pasjom, wyskoczyć do parku i pobiegać, pograć na konsoli, albo po prostu poczytać.

Dziadek Einstein miał rację wprowadzając swą szczególną teorię względności czasu. Jego upływ zależy od prędkości układu odniesienia, którym się go mierzy. Naszym układem odniesienia jest Helena i to ona codziennie udowadnia nam to, że na wszystko można mieć czas. Trzeba tylko chcieć!

18 komentarzy:

  1. Zazdroszcze, tak plastycznego dnia, choc i ja mam taki, ale zdarzaja sie takie dni, ze na wszystko go brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny wpis-a ja zauwazyłam, że jak się ma mniej obowiązków to na wszystko czasu brakuje. Z kolei jak trzeba go organizowac bo roboty full to jakos na wszystko czasu wystarczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Permanentny niedoczas, cos dla mnie. Fajnie tu, zostane, ok?

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam i rozmarzyłam się.
    Naucz mnie kobieto tego twojego układu odniesienia, bo ja za cholerę nie potrafię się zorganizować.
    Zazdroszczę i będę się uczyć od ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że udało Ci się tak to wszystko fajnie i zgrabnie wypracować.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czuję się zainspirowana :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie i mądrze napisane:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziwiam :)) za organizację i za to ciepło które bije z opisu Was :)
    chociaż jak miałam tylko jednego Anioła to też miałam cudownie rozplanowany dzień czas na wszystko,teraz już tak dobrze nie ma ;) (póki co....)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo dobre podejscie! ja czasem mialkne ze nie mam czasu ale to co mam i chce czyli pasja czy dziecko to robie z przyjemnoscia. wydaje mi sie ze wystarczy chciec ale najgorsze te pochlaniacze czasu jak tv i komp. moze tv nie ogladam wcale za to bez laptopa jestem chora a tyle bym zdazyla zrobic :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurcze, to ja nie wiem na jakiej planecie żyję, że nie pracuję, a i tak na nic czasu nie mam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, mam podobnie :)
      ale zasada, że im więcej obowiązków tym lepsza organizacja też się u mnie sprawdza.
      z małą ilością rzeczy się nie wyrabiam, ale ogrom upchnę w 24 godzinach :)

      Usuń
    2. coś w tym jest ;) tyle rzeczy miałam dziś do zrobienia, aż sama się sobie dziwię, że tyle mi się udało ;)

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. świetnie napisane!!
    Czuć prawdziwą miłość ♥
    Szczerze to przeczytałam jednym tchem i podziwiam Cię za organizację...
    mi niestety czasami jej brak i doba wydaje się być stanowczo za krótka :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Podziwiam za spokój jaki masz, Ty i Twój mąż;)
    Ja gdzieś zgubiłam ten spokój, nie wiem czy to dwójka dzieci, ale odkąd jestem na wychowawczym nie potrafię się zorganizować. Jak chodziłam do pracy, to więcej zrobiłam niż teraz;)
    Ale czas z dziewczynkami jest dla mnie bezcenny!
    Ps. Syropy się przydały, ja i Emilka jesteśmy chore ;(

    OdpowiedzUsuń