poniedziałek, 6 maja 2013

Siódme szczepienie

Temat szczepień Helenki nigdy nie wywoływał we mnie niepokoju. Nie jestem ich przeciwnikiem, widzę racjonalność w obowiązku ich wykonywania. Od początku zdecydowaliśmy się na szczepionki skojarzone. Głównym powodem tej decyzji było to, aby zaoszczędzić Helenie sporej ilości wkłuć, jak również dla bardziej oczyszczonego wirusa krztuśca, o którym czytałam, że dość często w formie pojedynczej szczepionki powoduje powikłania. 

Wszystkie sześć szczepionek przeszliśmy wręcz książkowo, płacz pojawił się tylko przy jednej. Tego samego oczekiwałam po ostatniej, siódmej już szczepionce. Ale przewidywania nie stały się faktem.

Po raz pierwszy u córki pojawiły się niepożądane odczyny poszczepienne w postaci gorączki oraz obrzęku - bolesnego zaczerwienienia w okolicy miejsca szczepienia.

Niepokój rozwiał telefon do zaprzyjaźnionego lekarza. Otóż odczyny poszczepienne nie są groźne dla dziecka w takim stopniu, jakie mogą być powikłania po szczepionce. Dowiedziałam się również, że odczyny poszczepienne są wręcz wskazane, bo dzięki temu wiadomo, że szczepionka zaczyna prawidłowo działać. Zatem obserwowaliśmy i czekaliśmy na poprawę.
 
Gorączka, a w zasadzie stan podgorączkowy, utrzymywał się jeden dzień. Obrzęk, smarowany kilka razy dzienne Altacetem Baby, zniknął po dwóch dniach. Dobre samopoczucie wróciło po trzech. 

6 komentarzy:

  1. my też podawealiśmy szczepionki skojarzone i wszystko było ok ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że tak szybko przeszło :)
    U nas tez obyło się bez skutków ubocznych z wyjątkiem jednej dawki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Też podawałam skojarzone. Byłam zwolenniczką szczepień. Jednak zmieniłam zdanie (po przestudiowaniu wielu różnych artykułów, blogów, wywiadów) i ostatnią dawką już Malucha nie zaszczepiłam i nie zaszczepię. Nie wiem, czy słusznie robię, ale wewnętrznie czuję, że to dobra decyzja.

    OdpowiedzUsuń
  4. my tez stosowaliśmy szczepionki skojarzone i ja mocno wierzę w celowość szczepień

    OdpowiedzUsuń
  5. Najważniejsze, że tak szybko przeszło.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń