piątek, 31 maja 2013

Porozmawiajmy w mojej małej chatce!


Wielki japoński mistrz zen Ryōkan Taigu napisał dawno temu:
Gdyby gdzieś
Na tym świecie był
Ktoś z podobnym umysłem
Moglibyśmy spędzić noc
Rozmawiając w mojej małej chatce!
Nie bez powodu pochyliłam się dziś nad tematem rozmowy, bo mam wrażenie, że ta umiejętność karleje w relacjach międzyludzkich. Mam wrażenie, że ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać, tak zwyczajnie, bez bagażu emocji, zwłaszcza tych negatywnych. Ostatnio uderzyło mnie to, że ogromna rzesza ludzi ma problem z mówieniem podstawowych słów typu: dzień dobry, dziękuję, przepraszam. Za każdym razem kiedy witam się wchodząc do windy czuję się jak niezidentyfikowany obiekt latający.

Dlaczego ludzie przestają ze sobą rozmawiać? Czy to przez pośpiech? A może frustrację? A może po prostu brakuje im tematów do rozmowy. I nawet wtedy, kiedy wysłuchuję w moim ukochanym radiu reklamy zachwalającej maści na hemoroidy lub na swędzącą pochwę, bardzo rzadko spijam z ust większości znajomych słowa mówiące o ich uczuciach. Nie odważę się już wspomieć o analizowaniu ich problemów czy wątpliwości. Czyżby rozmowa o emocjach stawała się tematem tabu? Czy moja potrzeba rozmowy z nieznajomymi ludźmi spotykanymi w różnych okolicznościąch to tylko fanaberia, a może zboczenie? 

Nasza kultura nie uczy nas słuchać. Tak bardzo skoncetrowani jesteśmy na sobie. 
Uruchamiam wyobraźnię i widzę rozmowę w przykładowym małżeństwie z długim stażem:

Mąż - Mam dość mojego szefa ...
Żona - Dlaczego nie kupiłeś ziemniaków?
Mąż - Chyba nie dam rady tak dalej pracować, codziennie jestem mobbingowany!
Żona - Mam tego dość, wszystko na mojej głowie! Czy naprawdę tak cieżko było Ci pamiętać o tych cholernych ziemniakach?

Czy to rozmowa? Bo wygląda jak dwa monologi. A jeśli na poziomie małżonków brakuje umiejętności normalnej rozmowy, to jak przekłada się to na jakość rozmowy z dzieckiem. Może lepiej nie wnikam.

Zaskakujące jest to, że w miejsce problemów komunikacji tzw face to face, kwitnie komunikacja wirutalna, o tyle łatwa, że odarta z fizyczności, powierzchowna, łatwa do zakończenia, anonimowa.
 
Czy przeżyliście taką znajomość, że nowo poznana osoba po chwili rozmowy stawała się wspaniałym rozmówcą? A po kilku godzinach rozmowy czuliście, że w ogóle nie macie ochoty jej zakończyć. Bo z każdym wypowiedzianym słowem, czuć było rodzącą się nić coraz to mocniej łączącą wasze dusze / serca. Spotkałam kilku takich ludzi, bardzo szybko stawali się oni dla mnie czymś więcej niż zwykłymi znajomymi. Ba! Jeden z nich został moim mężem! To z nimi właśnie Mogłabym spędzić noc Rozmawiając w mojej małej chatce!

A czym dla Was jest rozmowa? Czy również uważacie, że sztuka konwersacji upada?

15 komentarzy:

  1. Z moim mężem było dokładnie tak samo :) I rozmawiamy ze sobą tak już dziewiąty rok.
    Sztuka konwersacji zanika, bo żyjemy za szybko. Nie ma czasu na dobrą książkę, zresztą po co czytać, skoro jest film. Po co rozmawiać przez telefon, skoro można użyć SMS. Znajdź mi w jednym miejscu dziesięć osób, które potrafią formułować zdania wielokrotnie złożone, a Cię ozłocę. I tylko coraz częściej zgadzam się z Platonem - świat degeneruje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajdź osoby które potrafią używac imiesłowów :P
      Ja na zywo nie spotkałam :)

      Usuń
    2. Dziewczyny! Proszę mi tu nie straszyć czytelników jakimiś gramatycznymi horrorami :)

      Usuń
  2. Zgadzam sie w zupełności :)
    Dla mnie rozmowa ma wiele znaczeń, lubię ludzi szczerych którzy nie boją sie wypowiadać na tematy z którymi sie nie zgadzają i nie udaja na siłę uprzejmych.
    Proszę, przepraszam to u mnie często uzywane słowa, do tego stopnia, iż moja półtoraroczna córka nie potrafi powiedzieć "daj" bo ja sama tak do niej nie mowię :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do słowa "dziękuję" to z kolei miałam bardzo ciekawe zajście w osiedlowym sklepiku. Kupiłam małej gazetkę, a ona do mnie "dziękuję". Na to ekspedientka: "Pierwszy raz słyszę, że dziecko dziękuje rodzicom za prezent".
      No proszę, a u nas w rodzinie to takie naturalne...

      Usuń
    2. Pewnie rodzice czekają, aż szkoła nauczy dziecko kultury.

      Usuń
  3. Masz szczęście, że chociaż z mężem możesz sobie porozmawiać. Ja jak wypowiem dwa zdania wielokrotnie złożone lub nawet nie, to już jest gadulstwo. Najlepiej, gdybyśmy porozumiewali się monosylabami. Może trochę przesadzam, ale dziś jestem w tym temacie mocno rozgoryczona.
    I, cholera, nawet nie pamiętam, które to są imiesłowy, fak... :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dobra, to już wiem. I nawet używam takowych ;]

      Usuń
    2. Kiedyś rzuciły mi się w oczy techniki psychomanipulacji mężczyzn w celu sprowokowania ich do rozmowy. W zasadzie i tak jestem przekonana, że świetnie z tym sobie dajesz radę :)

      Usuń
  4. Ja kocham mówić i ciągle słyszę, że nie ma drugiej takiej rozgadanej jak ja co przynosi niejednokrotnie efekt odwrotny, gdyż się zamykam w sobie.
    Ale uwielbiam gadać i mogłabym tak godzinami.
    Moje koleżanki pytają mnie czasem o czym tak "gadam" z mężem i jak odpowiadam, że o wszystkim są dziwnie speszone.Bo ja mogłabym tak nieustannie, o wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  5. niestety jest coś w tym, co piszesz...ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś w tym jest. Nie wiem jednak jak Ty, ale ja jak jadę rano autobusem do pracy i widzę te zmęczone, smutne, wiecznie sfochowane miny to mnie się gadać już nie chce ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie rozmowa między dwojgiem ludzi diametralnie zaczęła się różnić.
    O formach grzecznościowych oraz o słowach typu "dziękuję" , "proszę", "przepraszam" wolę nie wspominać.
    Czasem to aż robi się przykre.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. To chyba ten czas który za szybko biegnie, ludzie wracający do domu, zmęczeni pracą, brakiem pieniędzy, szarzy, nie mają ochoty oglądać innych i nie zastanawiają się czy ktoś mówi dzień dobry do nich, nawet nie słyszą tych słów. Wiesz kiedyś tak miałam zmęczona biegłam do domu, do dziecka które wychowywałam sama ( mówię o Emilce - Jurek nie jest jej tatusiem)
    I to była raczej kwestia mojego przygnębienia i samotności.
    Ale mas rację, znam dużo osób, które po prostu są "burakami", nie znają słów o których piszesz, a przecież uprzejmość, uśmiech daje tyle szczęścia ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Za dużo czasu tracimy teraz na bzdurne telefony, tv, komputery zamiast na rozmowę :(

    OdpowiedzUsuń