sobota, 13 kwietnia 2013

Ta-ta.

Ta-ta - tak właśnie wymawia te słowo nasza Córka. Oswajam się z tym słowem z każdym naszym wspólnym dniem. Dla mnie ojcostwo nie jest sprawą tak oczywistą, jak zdaje się być macierzyństwo. Czasem zastanawiam się, czy jest takie cudowne coś jak instynkt taty? Czy może ów instynkt każe mi myśleć o 184697522 niebezpieczeństwach jakie czyhają na moją rodzinę? Czy też może to coś, co pozwala mi patrzeć z wielkim szczęściem na moje dwie kochane dziewczyny, kiedy zdarzy mi się rano wstać, a one jeszcze śpią wtulone w siebie.

Ciężko jest mi pisać zupełnie otwarcie w tak publicznej przestrzeni jaką jest Internet o tym, co czułem jako mężczyzna, biorąc naszą Córkę kilkanaście miesięcy temu po raz pierwszy na ręce. Pamiętam swój olbrzymi dylemat, który teraz wydaje się być bez znaczenia, jakie słowa powiedzieć Jej jako pierwsze? Stanęło w końcu na czymś prosty i banalnym. Ale ten pierwszy ruch i pierwszy krzyk był dla mnie Wielkim i Wspaniałym przeżyciem! 

Żałuję gorąco, że jestem ojcem obserwatorem. Czekam na przełom, czekam na chwilę gdy Helenka zada pytanie. Pierwsze, a potem kolejne. To będzie wielka chwila! Na razie, biję się w piersi, natura nie dała mi tej matczynej mocy, którą widzę w Mio. Czasem sycę się jak dziwna pijawka samym tylko byciem naszej Córki. Leżę i patrzę. Albo zamykam oczy i słucham. Widzę też, że powoli staję się zauważalny dla Maleńkiej. To naprawdę kosmicznie wielka sprawa, gdy małe rączki obejmują moją szyje i słyszę: Miiiiiiiiii. Czy jakiś podobny do tego słowa dźwięk. Niewątpliwie widzę, że jako mężczyzna, patrzę z większą pobłażliwością na wybryki Małej. Bywa też tak, że sam jestem inspiratorem zabaw z kategorii: strzeżcie bogowie, co Wy czynicie! Potem słucham pytania Mio: - Kto Ci to pokazał Helenko?

Cóż, bycie tatą to proces ciągły, a ja stawiam pierwsze kroki na tej drodze. Staram się być tak blisko córki, na ile pozwala mi na to wolny czas. Helenka nie wyraża jeszcze swojego zdania na mój temat, a ja cierpliwie czekam i żywię nadzieję, że kiedyś usłyszę: - Jestem dumna, że mam takiego Tatę. Trochę żałuję, że nie param się zajęciem, które pozwoli Małej imponować rówieśnikom, nie jestem policjantem ani pilotem śmigłowca. Zdaję sobie, że przede mnie ciężka praca nad stawaniem się ojcem. Niemniej chciałbym zapracować na to, aby takie słowa kiedyś padły z ust mojej Córki.
Tak już na koniec napiszę o "cudzie" piosenki. Kiedy Maleńka była jeszcze w brzuszku Mamy, to czasem śpiewałem różne piosenki do brzuszko-schronu. Jakież było moje zdziwienie, gdy później te brzuszkowe piosenki zdawały się posiadać większą moc niż zwykła kołysanka.

Mao


8 komentarzy:

  1. dlaczego, kiedy facet pisze takie rzeczy, zawsze jest to bardziej wzruszające niż kiedy napisze to kobieta? :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. gdyby tak każdy tata zechciał się wypowiadać o ojcostwie w sferze publicznej... mojego męża namawiam już od dwóch lat... Helenka ma szczęście, bo kiedyś to przeczyta i będzie bardzo dumna!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ślicznie to Pan Tata napisał.
    Bardzo wzruszająco.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tata podobasz mi się no :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam i zapraszam do siebie ja zaobserwowałam bloga i zostanę stałą czytelniczką :)

    http://kasiulekkochany.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Córki i ojcowie są związani ze sobą od maleńkosci, pielęgnuj te więź a juz niedługo zobaczysz, jak córa Cie kocha :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ufff, czyli nie tylko ja siedzę i ryczę jak głupia kiedy to czytam :)

    OdpowiedzUsuń