czwartek, 18 kwietnia 2013

Szczotka, pasta, kubek, ciepła woda ...

Po lekturze niektórych artykułów nachodzą mnie pewne wątpliwości. Otóż coraz częściej spotykam się z opiniami, że małe dzieci, które nie nabyły umiejętności wypluwania śliny, nie powinny myć zębów pastą zawierającą nawet najmniejszej ilości fluoru. Fluor jak wiadomo jest bardzo niebezpieczny, pozbawia zęby i kości wapnia, a jego obecność w ciele małego dziecka może wywołać groźne skutki. Harvard University of Public Health publikuje wyniki badań dotyczących fluoru, jakoby komplikował prawidłowy rozwój i formowanie się mózgu małych dzieci.

Z drugiej zaś strony sponsorowani eksperci wypowiadają się, że od momentu pokazania się pierwszego ząbka, należy szybciutko udać się do apteki, kupić polecaną przez nich pastę XXX o stężeniu 500 ppm fluoru. Oczywiście na opakowaniu pasty pisze, że należy używać jej minimalne ilości. Tylko kto by tam czytał mały druczek na opakowaniach.

Rozumiem jak ważna jest profilaktyka, zdaję sobie sprawę, że nieleczona próchnica może doprowadzić do przedwczesnej utraty mleczaków, wad zgryzu, a nawet uszkodzenia w zębach stałych. Ale co zrobić kiedy moja córka z lubością połyka każde, nawet najmniejsze ilości pasty, jakby to były dla niej nie lada delicje. No i rodzą się we mnie wątpliwości. Bo i tak źle, i tak niedobrze. Pozostają pasty ekologiczne, ziołowe bez fluoru, tylko czy wystarczająco ochronią ząbki mojej córki od próchnicy?

I na koniec jeszcze jedno pytanie. Kiedy najlepiej iść po raz pierwszy na adaptacyjną wizytę do stomatologa? Wyczytałam gdzieś, że odpowiednim momentem jest ukończenie 2 roku życia. Tylko czy to ma sens? Co świeżutki dwulatek wyniesie z takiej wizyty? Rozumiem sens wizyty, kiedy pojawiają się jakieś problemy, ale skoro zęby są zdrowe, stosujemy profilaktykę: prawidłowo myjemy zęby, nie jemy, nie pijemy w nocy niczego prócz wody oraz unikamy słodyczy zawierających cukier. Czy nie lepiej poczekać z tym do czasu, kiedy dziecko będzie bardziej świadome tego gdzie idzie i co go tam czeka? Liczę na Wasze rady w tym temacie.

7 komentarzy:

  1. my byliśmy jak mały skończył rok. Następna wizyta dopiero "jak zacznie współpracować" czyli otwierać buźkę na prośbę. Jak nie da sobie zajrzeć do buzi, to nic z wizyty nie wyniesie, ani dziecko, ani rodzic...

    OdpowiedzUsuń
  2. my mamy ten sam problem. Patryk umie wypluwać na polecenie pastę, ale uparcie robi to dopiero, kiedy większość pasty wyląduje w jego brzuszku... A jeśli chodzi o wizytę u stomatologa, to myślę ze to dobry pomysł kiedy dziecko ma około 2-3 latek, o ile sami staramy się dbać o jego ząbki. Taki starszak już dużo rozumie, mnie będzie uparcie zaciskać buzi i wstępnie zaznajomi się z tym "strasznym" dentystą;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ohh jak pięknie;))
    Zdolniacha Mała;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podchodząc do tematu ze zdrowym rozsądkiem powiem, że ja też (jak wiele dzieci chyba) byłam pastowym (paścianym? ;P) pożeraczem. Mimo tego moje zęby są i były zdrowe, na stan kości również nie mogę narzekać. Myślę więc, na własnym przykładzie, że jest w tych doniesieniach dużo przesady. Co do dentysty natomiast, nie zgadzam się z Tobą, moim zdaniem pierwsza wizyta powinna być właśnie taką kontrolną, a nie w konkretnym celu. Dziecko ma się oswoić z osobą lekarza i z sytuacją. Na takiej pierwszej wizycie stomatolog pokazuje dziecku narzędzia, pozwala rozgościć się w gabinecie, zagląda w ząbki i chwali ich mycie. Oczywiście należy udać się do specjalisty od stomatologii dziecięcej, nie do własnego dentysty, który może nie mieć odpowiedniego nastawienia do malucha. W domu można przepracowywać temat, wspominając raz na jakiś czas wizytę przy zabawie pluszakami (dziecko może wcielić się w doktorka i zaglądać zabawkom w paszcze) tak, by kiedy trzeba będzie wybrać się z problemem, dziecko nie czuło strachu przed nieznanym.
    Zapraszam do nas :)
    http://mamazpowolania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie neguje sensu pierwszej wizyty adaptacyjnej. Moje pytanie dotyczy o optymalny wiek dziecka.

      Usuń
  5. Ja często myje Zuzce zęby szczoteczka bez pasty :P
    Wieczorem nakładam odrobine bo ona od razu chce połykac i na zebach niewiele zostaje...
    Ale ostatnio wyczytałam, że ksylitol działa dobrze przeciw próchnicy i jest zdrowszy od zwykłego cukru, póki co wprowadzam sie w temat :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Α motivаting ԁisсussiοn is dеfinіtely
    worth comment. I do belіеve that уou neeԁ tо wгite
    more about thiѕ tοрic, it may not
    be а taboo mattеr but generally folks don't speak about such issues. To the next! Best wishes!!

    My web blog ... payday loans

    OdpowiedzUsuń