sobota, 20 kwietnia 2013

Okiem Babci: O szacunku i nauce

Aura sprzyja. Odbywamy z wnuczką dużo poznawczych spacerów. Wyprawy te niosą mnóstwo nowości dla Helenki, ale również i dla mnie. Często chodzimy na wspaniały, obity piankowym podłożem plac zabaw, gdzie można bezpiecznie pozwolić dziecku na samodzielne korzystanie z rozmaitych rozrywek. Jest też wydzielona strefa zieleni z umieszczoną tabliczką "szanuj zieleń”. Uważam to za dobrą edukacyjną informację dla użytkowników tegoż placu. Wczoraj podczas zabawy usłyszałam z ust pewnej mamy, co to za idiotyczne napisy, przecież małe dzieci i tak nie czytają. 

Tak zgadzam się z tym. Ale są w obecności dorosłych opiekunów lub rodziców. A któż jak nie oni właśnie mają wskazać dziecku, jak należy szanować otoczenie – środowisko w którym żyje? Jeśli ja pragnę być szanowana, to szacunek ten należy oddawać otoczeniu w takim samym stopniu. 

Bywa, że szokują nas zachowania młodych ludzi. A któż nauczył ich pewnych zasad, kiedy był czas ich nauki. Młode pokolenie to wspaniali wyzwoleni ludzie, ale zdarza się tak, że niektórzy z nich są zagubieni, zaniedbani przez dorosłych, nie radzą sobie z emocjami. Znacznie łatwiej jest pokonywać przeszkody bez postawy roszczeniowej. Kiedy nauczę się od najmłodszych lat, że należy uszanować to, co powszechnie wyznacza mi pewne granice i ramy poruszania się w świecie cywilizowanych ludzi. Człowiek to wyjątkowa istota indywidualna i dlatego my dorośli winniśmy ukazywać to, co przez doświadczenia mądrych i prawych przodków zostało przekazane jako recepta na życie. Bo życie jest piękne i wciąż inspiruje bez względu na upływ czasu i zmieniające się pokolenia. Żyć to dawać świadectwo, że jest się CZŁOWIEKIEM.

Babcia S.

7 komentarzy:

  1. :) tak... a ostatnio wdałam się w dyskusję z dziadkiem pewnym o klombach na placu zabaw... dzieci z radością ganiały między choinkami. Dziadek oburzony. Ale gdzie dzieci mają się bawić, skoro najbezpieczniejszym miejscem o tej porze roku jest klomb? karuzela tonie w wodzie, w piaskownicy pękają deski i wystają gwoździe, na "pająku" brakuje lin... no gdzie? Plac zabaw to miejsce dla dzieci... a nie skwer miejski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strefa zieleni, o której pisała nasza droga Babcia jest miejscem w którym zasadzone są kwiaty, a skwerek ten zajmuje 1/20 część placu zabaw. Nie spróbowaliście zadzwonić do administracji osiedla i zgłosić potrzebę naprawy placu zabaw?

      Usuń
    2. oczywiście, ze dzwoniliśmy. Mają sprawę załatwić w maju... a klomby też będą zlikwidowane docelowo, po skargach rodziców. Plac zabaw to jedyne miejsce na osiedlu/mieście, gdzie dzieci mogą fikać do woli. Ja akurat jestem przeciwnikiem takiej delikatnej zieleni na placu zabaw. A kwiatki i klomby można posadzić na trawnikach poza ogrodzeniem. Osiedla na pewno by wypiękniały, a dzieci zyskały by swobodę zabawy bez ingerencji dorosłych. :)))

      Usuń
  2. Po to są takie tabliczki, żebyśmy my dorośli (którzy czytać potrafią) pokazali swoim pociechom dlaczego jest tu tak zielono, po co jest ta tabliczka i jak należy się zachowywać na takim terenie- nawet jak maluszek nie zrozumie wszystkiego.:)
    Pozdrawiam serdecznie babcię oraz Ciebie i córeczkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakby tu mądrze napisać "czego Jaś się nie nauczył tego Jan nie będzie umiał" i nie sądzę, żeby do tego potrzebne były tabliczki. Ci to trochę rozumu i bez tabliczki wiedzą co robić, ci co nie wiedzą i tabliczki nie pomogą

    OdpowiedzUsuń
  4. Helenka, piękne imię dla córki.
    planuję tak nazwać drugą córkę :)
    zgadzam się ze Sroką.
    mądrze napisane.

    OdpowiedzUsuń
  5. oj zgadzam się w zupełności i ot nie tylko chodzi o tabliczki. Ale o dzielenie się, brak przemocy, pomoc...czasem z przerażaniem patrze na to co robią dzieci na placu zabaw...i na brak reakcji matek:(

    OdpowiedzUsuń