środa, 17 kwietnia 2013

Być dzieckiem w XXI wieku

Kiedy wspominam moje dzieciństwo niezmiennie widzę siebie na świeżym powietrzu i to bez względu na porę roku. W grupie znajomych dzieciaków na trzepaku, na rowerach, w lesie, w parku, na ogródkach działkowych, zawsze w ruchu. Graliśmy w podchody, chowanego, dwa ognie, paletki, piłkę. Spędzaliśmy całe godziny w piaskownicy, skakaliśmy w gumę, na skakance. Zimą jeździliśmy na sankach, budowaliśmy igloo. Jesienią zbieraliśmy liście i kasztany, wiosną kwiaty. Organizowaliśmy wyścigi kapsli. Nigdy się nie nudziliśmy. Szkoda nam było marnować czas siedząc przed telewizorem, czy oglądając pierwsze filmy na wideo. Starsze dzieci opiekowały się młodszymi, uczyliśmy się zdrowych relacji z rówieśnikami, nabywaliśmy umiejętności radzenia sobie z porażką. W trakcie zabawy uczyliśmy się śmiać z samych siebie. Do domu wracaliśmy wyłącznie na posiłki. 

A jak jest dziś? Piękne, kolorowe place zabaw, niemal przez pół roku stoją opustoszałe. Za oknem nie słychać okrzyków bawiących się dzieci. Zmęczonym rodzicom nie chce się wychodzić z dziećmi na spacer. Niemalże przez całą zimę, w czasie naszych codziennych spacerów, bardzo rzadko natykaliśmy się na inne dzieci. A przecież wiem, że są, latem w parku piaskownice są ich pełne.

Technologia XXI wieku w postaci cyfrowej telewizji, aplikacji na iPhone, czy interaktywnych gier na konsoli czy komputerze zjadają dzieciom najwspanialszy czas ich życia. O konsekwencjach nie mówi się głośno. Tu i ówdzie jakaś mądra głowa w mediach powie, że dzieci rozwijają się wolniej, mają mniejszy zasób słownictwa, są otyłe, mają ociężałe zmysły i przytępione procesy poznawcze.

Często myślę o tym, że bardzo chciałabym w taki sposób inspirować córkę, aby chciała odkrywać smaki dzieciństwa z dala od tych wszystkich współczesnych gadżetów. Będę szczęśliwa wtedy, kiedy spacer do lasu i zabawa w rozpoznawanie gatunków drzew czy ptaków, będzie dla niej atrakcyjniejszą zabawą, niż czas spędzony przez komputerem. Czy uda się? Czas pokaże.

9 komentarzy:

  1. ale widzisz... Kiedyś puszczało się 3 letnie dziecko samo na podwórko, na plac zabaw. Teraz nikt by tak nie postąpił, to też się liczy. Rodzice teraz mają dzieci na oku, a nie puszczają je samopas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Wtedy starsze dzieci opiekowały się młodszymi, a nasi rodzice byli bardzo wyluzowani. Nie zachęcam do puszczenia dzieci na samowolkę, zachęcam do wyjścia z domu :)

      Usuń
  2. Komputery, telewizory i inne tego typu wynalazki całkowicie nas zrewolucjonizowały!
    Trzeba też pokazywać dzieciom ten inny, podwórkowy świat:-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. zazwyczaj widuję na świeżym powietrzu najmłodsze dzieci, a te nieco starsze, które mogą bawić się same (skakać w gumę, grać w piłkę, w chowanego itd.) wolą gry on-line :/

    OdpowiedzUsuń
  4. witaj. pozwoliłam sobie nominować Cię Liebster Blog. zapraszam więc do mnie http://kinga860122.blogspot.com/2013/04/nominacja.html
    i mam nadzieję, że będziesz chciała przyłączyć się do zabawy:)

    a temat, który poruszyłaś jest naprawdę ważny. ja sama mam pewne obawy co do rozwoju mojego dziecka w dzisiejszych czasach, ale myślę, też, że dużo zależy od rodziców, jak my zorganizujemy czas wolny naszym pociechom, czy wysilimy się i zabierzemy małego na basen, sale, koncert, teatr..... czy posadzimy przed kompem, bo przecież to łatwe. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. hmm... a właśnie dzisiaj na placu zabaw widziałam grupkę chłopców, którzy ganiali się nawzajem z udającymi pistolety, patykami. Bawili się "w wojnę". I przypomniało mi się, jak ja robiłam dokładnie to samo... może jednak nie całkiem nas ta "nowoczesność" zdominowała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś w tym jest, u nas na osiedlu ostatnio dziewczynki grały w "gumę" aż mi szczena opadła :D myślę że ludzi powoli tęsknią za starymi czasami, wspominają, pokazują potomstwu jak to kiedyś było fajnie.

      Usuń
  6. Mój syn uwielbia spędzać czas na dworze. Od kiedy zrobiło się słonecznie i ciepło to już wogólę nie mogę go z placu zabrać mimo że ciemno się robi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś to było kiedyś, ja w pierwszej klasie podstawówki sama wracałam 3 km nie raz i nie dwa, inne dzieci z podwórka też.
    No i ja myślę, że rodzice którzy nie pracują zabierają dzieci z domu bo mają czas, a tacy pracujący do 17 kiedy mają to zrobić? Zostają weekendy, a wtedy zazwyczaj McDonaldy pekają w szwach :PPP

    OdpowiedzUsuń