niedziela, 3 lutego 2013

Zapiekanka z morszczuka




Tytułem wstępu pozwolę sobie napisać, iż należę do kuchennych konserwatystów. Lubię od czasu do czasu wybrać się w jakąś kulinarną podróż, niemniej parafrazując słowa pewnego inżyniera: "lubię tylko te potrawy, jakie już jadłem".

Od wczoraj dopisuję do tej listy rybną zapiekankę właśnie. Danie łączące z sobą, w dość ciekawy sposób wodę z lądem. Nie jest zaskoczeniem, że potrzebujemy do przygotowania rybę oraz warzywa. Mnie osobiście bardzo frapowała śmietana, będąca tutaj jednym z ważniejszych składników. Chociaż z drugiej strony, takie śledzie w śmietanie ...

Oto przepis:

Składniki lądowe:
- seler (połówka dużego),
- marchewki (do woli, niemniej w proporcji do ziemniaków),
- ziemniaki (5-6 sztuk, jeśli są duże to 2-3),
- pietruszka (1 średnia),
- przecier pomidorowy (2-3 łyżki stołowe),
- cebula (2-3 średnie),
- śmietana (18% jakieś 0,5 litra może być też bardziej tłusta, wersja lekka jogurt),
- czosnek (3-4 ząbki, a jeśli będziesz czytać "Zmierzch" to jakieś 20-30),
- sól, pieprz,
- tłuszcz roślinny do smażenia (olej, oliwa co kto lubi).

Składniki wodne:
- morszczuk (5-6 filetów, może być też inny gatunek ryby, ilość proszę dobierać tak by warstwa ryb przykryła warzywa).

Wyposażenie robocze:
- piec z piekarnikiem bądź jego ekwiwalent,
- patelnia/wok,głęboki garnek do obsmażenia warzyw oraz obsmażenia ryb,
- naczynie żaroodporne, brytfanka,
- noże,obieraczki,
- apteczka.

Zaczynamy od medytacji oraz synchronizacji wewnętrznego głodomora z falami beta naszego pieca. Po odprawieniu 14 godzin modlitw do Wawrzyńca zaczynamy taniec! Warzywa po obraniu płuczemy, kroimy w dowolna formę. Ja używam do tego celu elektrycznego sługi, czyli kuchennego robota, niemniej puryści tną własnoręcznie. Co do robota, wielkim plusem jest to, że przy cebuli ani robot, ani ja nie płaczemy. Słupki, kostka czy też paski, pełna dowolność byle by palce pozostały całe. Warzywa w formie kawałków podsmażamy przez krótki czas, tak by były lekko miękkie. Smażymy w wysokiej temperaturze, tak by woda nam nie uciekła. Chcąc sprawdzić temperaturę tłuszczu wystarczy upuścić na niego parę kropel wody, jeśli skwierczy, jest ciepły. Podsmażone warzywa przekładamy do nasmarowanego tłuszczem naczynia żaroodpornego/brytfanki. Jeśli osoba gotująca ową potrawę jest estetą to układa to starannie, jeśli nie, to co ja będę pisać. Tak wypełnione naczynie odkładamy na bok i zabieramy się za rybę. Kawałki ryby lekko przyprawiamy solą oraz pieprzem. Następnie lekko przyprószamy mąką. Ma być nią przyprószona, nie przysypana. Obsmażamy po około 2-3 minuty z każdej strony, tak sprawioną rybę układamy na warzywnym posłaniu. Powoli nasza zapiekanka przybiera już kształt kompletny. Z nieładu wyłania się ład, a za naszymi plecami jest parę rzeczy do umycia. Teraz czas na śmietanę. Dodajemy do niej przecier pomidorowy, zmiażdżony czosnek (nie okazujcie mu litości), sól oraz pieprz. Mieszamy do powstania jednolitej masy. Można dodać trochę wody, jeśli macie gęstą śmietanę. Wymieszanie jest o tyle ważne, że dobrze rozrobiona śmietana wspaniale przejdzie przez całą potrawę. Tak powstałą masą zalewamy warzywa wraz z rybą. Przygotowaną w ten sposób zapiekankę wkładamy do piekarnika rozgrzanego do około 180-200 stopni Celsjusza na jakieś trzy ... ups ... 40-50 minut. Według mnie najważniejsze jest to, by ziemniaki nie były surowe. Podajemy po przyrządzeniu. My jedliśmy tę potrawę solo, niemniej w mojej opinie będzię świetnie smakować z ryżem czy tez makaronem. Jako dodatek proponuje warzywa na parze, bądź z wody. Smacznego!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz