poniedziałek, 4 lutego 2013

Paluszkowe malowanie

Brudne dzieci, to szczęśliwe dzieci!

Tym oto stwierdzeniem rozpoczęliśmy nowy sezon na "brudne" zabawy. I nie mam tu na myśli turlania córki po błocie (na to przyjdzie jeszcze czas), albo grzebanie w ziemi w poszukiwaniu ciekawych robaków (poczekamy z tym do wiosny). Zaczynamy od zabaw farbami, a dokładnie  malowania paluszkami. 

Przewidując skalę zniszczeń, temperatura w pokoju została podkręcona, a nasza gwiazda pozbawiona została większości ubrań.

Zaopatrzyliśmy się w specjalne farbki do malowania paluszkami, flipchart, pędzelki i przede wszystkim pozytywne nastawienie. 

Helena była wniebowzięta, w końcu nie codziennie ma możliwość wykonania tak kreatywnego bałaganu. Z zaciekawieniem badała konsystencję farby, a kiedy zauważyła jak nakładamy ją sobie na palce i zaczynamy malować, bardzo szybko włączyła się do wspólnej zabawy. Nie przewidywałam, że malowanie siebie i kartki przyniesie jej tyle radości. Co rusz wybuchaliśmy salwami śmiechu. 
    
 
Dla tych dzieci, które nie wyszły jeszcze z fazy oralnej i wszystko, co znajdzie się w zasięgu ich rąk, ładują do buzi, można łatwo przygotować bezpieczne farby. 

Wystarczy kupić gęsty jogurt naturalny, rozlać go do małych pojemników lub słoiczków. Do każdego tak przygotowanego pojemniczka można dodać inny barwnik spożywczy i dobrze wymieszać. Farba z pewnością nie jest groźna dla dziecka, a radości z zabawy będzie co niemiara.

 
 
 
Czytałam, że malowanie palcami jest jedną z najskuteczniejszych emocjonalnych form ekspresji u małych dzieci. Zabawa ta niewątpliwie pomaga w późniejszej nauce pisania. Podczas używania farb można uczyć dziecko poznawać kolory. U tych młodszych to przede wszystkim dobra zabawa oraz nauka lepszej koordynacji pracy paluszków. 
 
Mimo wszystko nie kalkulujmy każdego naszego działania, tym bardziej jeśli chodzi o dziecko. Malowanie paluszkami do arcyciekawa zabawa i o to chodzi!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz