poniedziałek, 18 lutego 2013

Międzynarodowy Dzień Mruczących Stworzeń

Wczoraj świętowaliśmy międzynarodowy dzień kota. Wszyscy, którzy nas znają, wiedzą, jak ważną rolę odgrywają te zwierzęta w naszym domu. Kiedyś wyznawałam dewizę Oscara Wilde: "Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los". Dziś jestem już bardziej liberalna. W naszym życiu pojawiło się wiele wyjątkowych kotów, ale najważniejsze to te, które pojawiły się już w naszym wspólnym domu. Były to kolejno: Frytka, Leon, Czesiu i Zuzia. Każdy wyjątkowy, każdy inny, każdy piękny, pełen magii i niezwykłości. Leona żegnaliśmy jak przyjaciela, długo nosiliśmy żałobę po nim, to był najmądrzejszy kot z jakim przyszło nam przebywać. Pozostała trójka indywidualistów cieszy nas po dziś dzień. Frytka jest nestorką, lubi wygrzewać swoje futerko w najcieplejszych miejscach w domu. Jest już staruszką i uwielbia ucinać sobie mnóstwo drzemek. Czesio jest łobuzem i bardzo aktywnym kotem. Jest bardzo przyjaźnie nastawiony do Helenki i spędza sporo czasu na zabawach z nią. Od czasu do czasu musi pokazać pazurki, oczywiście w celu podkreślenia swojej dominującej roli. Zuzia jest chodzącym cukiereczkiem, przytulaskiem, uwielbia bliskość i pieszczoty. Tak się złożyło, że wszystkie nasze czworonogi są mocno do nas przywiązane i bardzo źle znoszą rozstania. Odpłacają za naszą opiekę i miłość przyjaznymi gestami, łaszeniem się, mruczeniem. Po całym dniu, godzina z książką w ręku i kotem (czasami kotami) na kolanach regeneruje lepiej niż sen. Miałam też psy i mogę pozwolić sobie na porównanie - koty mają znacznie mniejsze wymagania i są zwierzętami o niebo czystszymi. A ta uroda, spojrzenie, piękno ...  a co tam, zobaczcie sami. 













1 komentarz: