środa, 20 lutego 2013

Kasza jaglana

Jesteśmy wielkimi fanami kasz w każdej postaci. Gryczana i jęczmienna jako dodatek do drugiego dania, perłowa do zup, kukurydziana zamiast mąki do zagęszczania sosów, zup, a nawet do wypieków. Kuskus do sałatek, a manna do deserów i zup. Niespełna trzy lata temu odkryłam kaszę jaglaną i nie ukrywam, że od tego czasu to właśnie ona króluje na naszym stole. Odkrycie to poprzedziła lektura książek Anny Ciesielskiej "Filozofia zdrowia" i "Filozofia życia", której idea Zasady Pięciu Elementów przekonała mnie, aby dokonać kilka modyfikacji w naszej kuchni. 

Rozbawiła mnie również informacja, że to właśnie kasza jaglana była kiedyś jednym z podstawowych produktów kuchni naszych przodków i dopiero po tak długim czasie zapomnienia, wraca się jej właściwe miejsce w naszej diecie.



Pamiętam, że początkowo ciężko było mi ją zdobyć w sklepach. Płaciłam za nią kilkanaście złotych za kilogram w sklepach z ekologiczną żywnością. Jak tylko zaczęła pojawiać się na półkach normalnych sklepów, nierzadko robiłam większe zapasy. Dziś szczęśliwie jest w stałej sprzedaży, niemal wszędzie. O zaletach kaszy jaglanej można wiele poczytać w Internecie. Najczęściej podkreśla się to, że zawiera ogromną ilość żelaza, białka, mnóstwo witamin i minerałów. Co więcej doczytałam, że kasza jaglana zawiera krzemionkę, która ma wpływ na kondycję naszych stawów i dobrze wpływa na wygląd włosów, paznokci i skóry.

Przygotowywanie kaszy jaglanej jest bardziej wymagające od pozostałych odmian kasz. I tak zanim rozpoczniemy gotować kaszę, należy pozbyć się lekkiej goryczki w niej występującej, przelewając ją na sitku zimną wodą, a następnie wrzątkiem. Tak opłukaną kaszę (dla przykładu jedną szklankę) wrzucamy do dwóch szklanek wrzącej wody, dodajemy sól i gotujemy tak długo, aż kasza wchłonie całą wodę. Zazwyczaj zajmuje to 20 minut.

Według Zasady Pięciu Elementów do kaszy po wrzuceniu do wrzątku należy dodać 1 łyżeczkę masła, potem szczyptę imbiru i na koniec odrobinę soli, dokładnie w takiej kolejności jak zapisałam.

Z radością przyjęłam wiadomość, że kaszę jaglaną można podawać dziecku, które ukończyło dziewiąty miesiąc życia. Kasza ma bardzo łagodny smak, Helenka uwielbia ją na słodko, z dodatkiem owocowych przecierów, ale nie buntuje się, kiedy dodaję ją do zup, albo do drugiego dania.

Jeżeli kasza jaglana nie gościła jeszcze na Waszych stołach, zachęcam do jej wypróbowania.
Postaram się też wrzucić kilka przepisów z kaszą jaglaną w roli głównej.

Mio

9 komentarzy:

  1. Bardzo lubię jęczmienną i kuskus.

    OdpowiedzUsuń
  2. my też zajadamy się kaszą jaglaną:) Dziś chyba będzie na słodko:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiedziałam, że i Ty wg PP gotujesz :) ja od roku tylko i wyłącznie według przemian :))) ale fajnie :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś starałam się bardziej, teraz rzadziej, może dlatego, że pałeczkę domowego kucharza przejął Mao, a On ma swoje tajemne receptury :)

    OdpowiedzUsuń
  5. o, spadłaś mi z nieba!:)
    Juz kilka razy przygotowywałam kaszę jaglaną i niestety nie mogłam sie pozbyć tej jej goryczki.
    Teraz spróbuję Twój przepis:)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas nr jeden to kasza jęczmienna, potem jaglana i cała reszta:))

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam kasze pod kazda postacia...

    a ja zapraszam na konkurs do siebie gdzie lalka-niemowle do wygrania

    OdpowiedzUsuń
  8. my też lubimy kaszę, a jaglenej jeszcze nigdy nie robiłam.

    OdpowiedzUsuń