sobota, 16 lutego 2013

Domowy syrop

Kara nadeszła ze wschodem słońca, jak zawsze nieunikniona. Podczas wczorajszego porannego spaceru Helenka nie tryskała humorem. Nie była zainteresowana ptaszkami, nie chciała bawić się piłką. Przypuszczam, że i ją nudzą te wszechobecne smutne szarości. Obie mocno tęsknimy za wiosenną zielenią. Zatem, aby zrobiło się nam radośniej, śpiewałam jej. Jak widać, spacer i śpiew trwał zdecydowanie za długo. Dziś moje gardło nie jest w dobrej kondycji. Nie pozostało mi nic innego, jak przygotować na tą okoliczność pyszny domowy syrop.



 

Potrzebujemy niewiele składników: kilka cebul, kilka ząbków czosnku, cytrynę i miód. Cebulę kroimy na piórka, ząbki czosnku na drobne kawałeczki. Z cytryny wyciskamy sok i dodajemy do tego 2-3 łyżki miodu. Tak przyrządzona mieszanka powinna znaleźć się w dość ciepłym miejscu. Wiem, że niektórzy podgrzewają ją na piecu. Ja, kontynuując rodzinną tradycję wsadzam słoik na kaloryfer. Po upływie 10 godzin syrop jest gotowy do picia. Można przelać go przez gazę do czystego słoika i przechowywać go w lodówce do 3 dni. 
Uwielbiam jego smak, który uruchamia we mnie mnóstwo ciepłych wspomnień.

2 komentarze:

  1. Zdrowia! Ps. też robię namiętnie syrop z cebuli... smaki dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, u nas też często gości ten syrop z cebuli:)

    OdpowiedzUsuń